Zwycięstwo Jakobsena w cieniu tragedii na 3. etapie Tour de Pologne

Zwycięstwem Fabio Jakobsena zakończył się sprinterski finisz 3. etapu 76. Tour de Pologne w Zabrzu. Aż do szóstego kilometra przed metą utrzymywała się ucieczka trzech kolarzy, w której jechał Adrian Kurek. Ostatecznie, na ostatniej rundzie Polak nie zdołał ominąć wywracającego się Planeta i również wylądował na chodniku. Niestety, tuż po zakończeniu etapu dotarły tragiczne informacje o śmierci Bjorga Lambrechta, który fatalnie upadł podczas poniedziałkowego etapu.

Kolarze rozpoczęli trzeci etap na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Tuż po starcie wywiązała się ucieczka, w której odjechali Adrian Kurek (Reprezentacja Polski), Evgeny Shalunov (Rusvelo Team), a także Charles Planet z grupy Novonordisk, Francuz, który po raz trzeci zdecydował się na atak przed peletonem. Po kilku kilometrach od startu kolarze wracali do popularnego „Kotła Czarownic”, bo tam umiejscowiona została premia specjalna na tym etapie, im. Powstań Śląskich. Jako pierwszy przejechał przez nią Adrian Kurek, po czym kolarze ruszyli w dalszą trasę etapu, jadąc na południe od Chorzowa, przez Orzesze, Żory, zahaczając o Jastrzębie-Zdrój i później w kierunku północnym, przez Rybnik do Zabrza.

Już na pierwszych kilkudziesięciu kilometrach kolarzy spotkała potężna ulewa, która mocno skomplikowała jazdę peletonu. To wtedy doszło do wypadku zawodnika drużyny Lotto-Soudal, Bjorga Lambrechta, który karetką, a później śmigłowcem, został odwieziony do szpitala. Deszcz nie przeszkodził natomiast uciekinierom, którzy w pewnym momencie zwiększyli nawet swoją przewagę do blisko pięciu minut. Na 90 kilometrów przed metą czołówka była 3 minuty przed grupą zasadniczą.

W Rybniku były umiejscowione dwie tego dnia premie. Zarówno lotną jak również górską IV kategorii zdobył Charles Planet. Dla Francuza była to szósta wygrana premia Tauron od samego początku tegorocznego wyścigu. Do tego momentu nie podarował żadnej i łącznie zdobył na nich sześć „oczek”. Przewaga ucieczki za Rybnikiem wynosiła około dwie minuty.

Na wysokości Knurowa, około 40 kilometrów przed metą, kolarze wjechali na mokrą szosę po obfitych, wcześniejszych opadach w tym miejscu. Zawodnicy, pokonując duże ronda w Knurowie, musieli zachować szczególną ostrożność, a i tak kilku z nich nie było w stanie utrzymać się na rowerze i pojawiło się kilka drobnych upadków.

Na wjeździe do Zabrza peleton zaczął szybko redukować stratę do trójki uciekinierów. Na 24 kilometry przed metą kolarze wjechali na pierwszą z czterech rund, z czego każda liczyła 6 kilometrów i 200 metrów. Dzielnie trzymali się na czele przez pierwszą rundę, ale ich przewaga konsekwentnie malała i 19 kilometrów przed finiszem, trójka Planet-Kurek-Shalunov miała zaledwie 30 sekund przewagi. Na prostej, gdzie umiejscowiona była meta, pod stadionem Górnika Zabrze, peleton widział już doskonale uciekających zawodników.

Na początku ostatniej rundy niesamowitego pecha mieli Charles Planet i Adrian Kurek. Ten pierwszy zaliczył uślizg na ostrym zakręcie, a Adrian, nie chcąc w niego wjechać, również wylądował na chodniku. Do mety samotnie próbował dojechać Shalunov, mając w momencie upadku swoich towarzyszy, około 15 sekund przewagi nad pędzącym peletonem. Rosjanin momentalnie został jednak dogoniony. Na 3 kilometry przed metą grupa zasadnicza była już w całości i zaczęła pracować dla swoich sprinterów.

Najszybszy na mecie był był Fabio Jakobsen z grupy Deceuninck-Quick Step, drugi finiszował lider wyścigu, Pascal Ackermann, a na trzecim miejscu kreskę przekroczył Danny van Poppel.

Nie wynik sportowy kolarzy był jednak najważniejszy tego dnia. Bjorg Lambrecht, który ucierpiał podczas wypadku, po walce lekarzy o jego życie, zmarł. Brakuje nam słów, by wyrazić smutek w obliczu tej tragedii. Belgijski kolarz miał 22 lata i za sobą kilka sukcesów młodzieżowych. Sport pokazał dziś swoje czarne oblicze. 

Amadeusz Bielatowicz

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress