Wisła zdominowana!

Wspaniały weekend polskich skoczków narciarskich w Wiśle. W cieniu mundialu, choć przy świetnej atmosferze i wielu tysiącach kibiców rozpoczęto Letnią Grand Prix w sezonie 2018. Polacy znów zdominowali rywali!

 

Biało-czerwoni spisywali się znakomicie już od pierwszych skoków treningowych. Na pochwałę zasługiwali zwłaszcza wracający do dobrych skoków Piotr Żyła oraz niespodziewanie skaczący dobrze latem Kamil Stoch. Nie bez przyczyny to ci zawodnicy w niedzielę stanęli na podium konkursu indywidualnego. Stoch wygrał, zaś Żyła zajął 2. miejsce. Podium uzupełnił Norweg – Halvor Egner Granerud.

Duża w tym zasługa Stefana Horngachera. Jak mówił Adam Małysz, Stoch nie miał czasu stracić formy, bo od razu zaczęto trenować. Rzeczywiście. Skoczkowie po Planicy dostali mocno w kość. Nie urlopowali się, a trenowali, by znów ruszyć do walki o najwyższe trofea.

Na razie wygląda to dobrze. Ciężko powiedzieć jak będzie zimą, ale zawody w Wiśle okazały się dla nas bardzo udane. Pamiętam, że rok temu inauguracja sezonu letniego nam nie wyszła. W trzydziestce znalazło się właściwie pięciu zawodników, choć w to grono warto zaliczyć także nie punktującego wówczas Kamila Stocha. Mistrz z Zębu skakał gorzej, ale regularnie poprawiał swoje błędy, by na śniegu móc brylować i po raz drugi w karierze sięgnąć po Kryształową Kulę. Warto zaznaczyć, iż w kwalifikacjach również nie popisaliśmy się. Aż trzech naszych zawodników nie przebrnęło eliminacji. Na własnej ziemi powinno być to wręcz obowiązkiem. Dziś możemy powiedzieć, iż jest znacznie lepiej. Komplet Polaków w konkursie i aż dziewięciu naszych w II serii zwiastuje, że i zimą będziemy cieszyć się z sukcesów młodszych zawodników. Bardzo dobre miejsca zajęli przecież Jakub Wolny, który zajął 12. miejsce, czy też Tomasz Pilch – 17. miejsce. Co cieszy, to również fakt powrotu do dawnej, dobrej dyspozycji Aleksandra Zniszczoła, który w Wiśle zakończył zmagania na 25. lokacie. 

Radujemy się z sukcesów naszych zawodników, choć mimo wszystko ciągle jest ta niepewność. Nie wiemy co będzie w przyszłości. Póki co o podium walczą jedynie trzydziestolatkowie. Stoch, Żyła, czy nawet Kubacki, który zajął pechowe 4. miejsce niedługo zakończą swoją karierę, a na pewno stracą swoją moc i trzeba będzie zastąpić ich nowymi sportowcami. Wśród zagranicznych ekip grono skoczków młodego pokolenia walczące o najwyższe trofea w Pucharze Świata, czy Letniej Grand Prix jest zdecydowanie większe. Oby i w Polsce sytuacja ta się poprawiła. Jest lepiej. Gdy Stefan Horgnacher przedłużył kontrakt z PZN, miał wręcz obiecane, że najnowocześniejsze metody szkoleniowe będą zapewnione i niższym kadrom naszej reprezentacji. Czy to się zmieni. Miejmy nadzieję, że tak. Póki co mamy powody do zadowolenia, więc nie bójmy się zimy. Czekajmy z nastawieniem pozytywnym, bo każde rozdarcie powoduje jeszcze większe błędy i wpadki zarówno na płaszczyźnie kariery sportowej, ale i życia, które jest tylko jedno.

Paweł Stańczyk – https://skokinarciarskiedotblog.wordpress.com/

Fot. Skijumping.pl

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress