Wisła zaczyna płynąć w inną stronę

Wisła Kraków po raz kolejny zmienia politykę. Po holenderskiej i hiszpańskiej koncepcji budowania klubu, tym razem „Biała Gwiazda” ma być bardziej polska. Pomóc ma w tym duet Maciej Stolarczyk – Arkadiusz Głowacki.

Pierwszy został nowym trenerem Wisły, a drugi dyrektorem sportowym. Zastąpili na tych stanowiskach Hiszpanów, Joana Carillo i Manuela Junco, którzy w Krakowie chcieli wprowadzać swoje porządki. Szczególnie Carillo chciał być większy niż klub. Urodził się w Katalonii więc powinien znać dewizę FC Barcelony „Mes que un club”. Jak się okazało chyba zapomniał tego zdania i swoje grymasy z powodu pracy z polskimi asystentami słusznie przypłacił głową. Prezes Wisły, Marzena Sarapata, na konferencji potwierdzającej podpisanie umów z Głowackim i Stolarczykiem, nie chciała komentować całej sprawy i kulisów rozstania z hiszpańskim trenerem. Przyznała z kolei, że zrezygnowano też ze współpracy z Junco, bo zmieniła się koncepcja budowy drużyny. Wisła ma być bardziej polska i koncentrować się głównie na wprowadzaniu młodzieży do pierwszego zespołu. – Zeszły sezon dał nam sporo emocji. Od dziś będziemy budować klub, a nie tylko pierwszą drużynę, dlatego 2 najważniejsze stanowiska powierzamy osobom, które czują się za Wisłę odpowiedzialne – powiedziała pani prezes.

Podobną wizję budowania klubu przedstawił też Głowacki. – W poprzednich latach klub kierował się bardziej ambicjami niż realnymi możliwościami. Mówię to, bo czuję szatnię i orientuję się w obecnej sytuacji. Przyszłość wiążemy z rozwojem młodych piłkarzy. Chcemy rozwinąć system skautingu i przenieść go do Myślenic. Tego nie da się załatwić z dnia na dzień. Chcemy stworzyć ścieżkę rozwoju dla młodych zawodników. Już w najbliższym sezonie chcielibyśmy reaktywować drużynę rezerw, aby piłkarze, którzy grają mniej, mogli być w rytmie meczowym.

Zdradził też jak czuje się w nowej roli. – Nie była to dla mnie łatwa decyzja. Mimo tego, że wielu powie, że brakuje mi doświadczenia, to uznałem, że warto wsiąść do tego pociągu. Traktuję to jako szansę na swoją przyszłość. Mówiłem, że jadę na długi urlop i wrócę po roku. Jak widać życie dogoniło mnie trochę szybciej. Zdaję sobie sprawę, że to jest najtrudniejsza rola. Jestem przekonany, że uda mi się stworzyć coś fajnego i coś dobrego po sobie pozostawić. Słyszę że brakuje mi doświadczenia. Prawda jest taka, że współpracowałem z wieloma dyrektorami, trenerami, piłkarzami i wydaje mi się, że jakieś doświadczenie mam i chciałbym to wykorzystać – powiedział.

Trener Stolarczyk podpisał kontrakt na rok z opcją przedłużenia o kolejny. Jest to bardzo krótki czas na realizację nowej koncepcji. Sam szkoleniowiec jest jednak pozytywnie nastawiony do swojej pracy i podkreśla, że jest gotowy na nowe wyzwanie. – Przez ostatnich 10 lat pracowałem w Pogoni Szczecin. Tam przeszedłem praktycznie wszystkie szczeble, od trenera młodzieży do dyrektora sportowego. Jako trener Wisły, chciałbym mieć kontakt z trenerami akademii i możliwość monitorowania młodych chłopaków. Tą wiedzę ma Mariusz Jop, chciałbym z tego skorzystać. Chciałbym też zaproponować tutaj pewne rzeczy, które sprawdziły się w Pogoni. To jest fundament, który trzeba zbudować – zdradził nowy szkoleniowiec.

Oprócz Jopa, do sztabu, co najmniej na okres wakacyjny dołączy też trener przygotowania fizycznego, Wojciech Żuchowicz, który współpracował z drużyną Centralnej Ligi Juniorów Wisły. Nowy trener zapowiedział też, że Wisła nikogo nie będzie trzymać na siłę, a w klubie zostaną tylko piłkarze, którzy naprawdę chcą grać przy Reymonta. – Spotkam się dzisiaj z zespołem. Mamy sytuację jaką mamy. Ważny jest plan i realizacja jeśli chodzi o wyjście z naszego miejsca. Osoby, które nie chcą w tym uczestniczyć, odejdą.

To samo dotyczy Carlitosa. Jego sytuację przybliżył Głowacki. – Ruch w interesie się zaczyna. Carlitos ma ważny kontrakt z nami. Nie chcemy mówić, że będzie transfer lub nie. Chcemy poczekać na rozwój wypadków i porozmawiać z piłkarzem jak on widzi swoją przyszłość.

Dodał również, że w nowym sezonie nie należy oczekiwać wielkich wyników. Zespół będzie w trakcie przebudowy i kibice muszą być cierpliwi. – Ruch w interesie się zaczyna. Carlitos ma ważny kontrakt z nami. Nie chcemy mówić, że będzie transfer lub nie. Chcemy poczekać na rozwój wypadków i porozmawiać z piłkarzem jak on widzi swoją przyszłość. Nie mamy czasu. Musimy działać długofalowo, ale chcielibyśmy, aby jakość drużyny była utrzymana. Mamy swoje pomysły. Chcielibyśmy w przyszłości powiedzieć, że udało się nam coś zrobić – powiedział.

Na ile tej cierpliwości wystarczy kibicom, a przede wszystkim zarządowi, zobaczymy na jakiś czas. Zapowiedzi o odmładzaniu drużyny i wprowadzaniu piłkarzy, którzy identyfikują się z klubem, brzmią pięknie, ale patrząc na kolejną już zmianę koncepcji, może okazać się, że za rok Wisła zejdzie z obranej drogi i będzie ratowała ekstraklasowy byt obcokrajowcami. Jeśli jednak pomysł wypali, to będzie idealnie, jeśli nie nic się nie stanie. Najważniejsza jest konsekwencja i cierpliwość w budowie nowej Wisły. Jak podkreśla pani prezes, sytuacja klubu jest lepsza niż w momencie, kiedy Towarzystwo Sportowe przejmowało piłkarską spółkę, ale nie w takim stopniu, w jakim oczekiwano. Być może sytuacja finansowa zmusiła zarząd do takiego ruchu, bo Joan Carillo brał naprawdę duże pieniądze, a przecież trzeba płacić jeszcze Kiko Ramirezowi. Czas na oceny tego ruchu przyjdzie po najbliższym sezonie. O ile do tego momentu dotrwa trener Stolarczyk, a koncepcja budowy klubu znowu się nie zmieni.

Michał Przybycień

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress