Wielka przygoda z orzełkiem na piersi

Przypomnijcie sobie czasy, gdy mieliście 15 lat. Wielu z was w tym okresie – często buntu i walki ze światem – podkradało rodzicom papierosy, próbowało wódki albo w skrajnych przypadkach przygotowywało się do egzaminów gimnazjalnych.

Kiedy przyjąłem do wiadomości informację, że w Krakowie odbędą się mistrzostwa Europy w zapasach, specjalnie mnie to nie zdziwiło. Wszak dawna stolica Polski słynie z organizacji wielu wydarzeń sportowych największego szczebla. Z czystej ciekawości – a także dziennikarskiego poczucia obowiązku – poszedłem za ciosem. Sprawdziłem o jakie zawody chodzi. I trochę się zdziwiłem. Okazało się, że to impreza dla zawodników do lat piętnastu. Złapała mnie wówczas refleksja, że fajnie w tym wieku wystartować w mistrzostwach Europy. I nie ważne, czy mówimy o zapasach, piłce nożnej czy padlu. Ważne, że klient wystartuje z przysłowiowym „orzełkiem na piersi”.

Poczucie zdumienia wzrosło wraz z kolejną informacją. Ciekawe gdzie będą rywalizowali – pomyślałem. Sprawdziłem dokładnie. Na Tauron Arenie. W hali, która na upartego może pomieścić ponad 20 tysięcy osób. Tyle wiadomości mi wystarczyło. Więcej nie potrzebowałem. Pomyślałem, co robiłem w 2006 roku (wówczas miałem 15 lat) i bez większego wzruszenia stwierdziłem, że od rana do wieczora kopałem piłkę na asfaltowym boisku pod kościołem. Oczywiście gdy starsi odpoczywali i mogliśmy na chwilę skorzystać z obiektu. A Ci młodzi wojownicy, będą w barwach narodowych walczyli o medale w największej i najnowocześniejszej hali sportowej. Zazdroszczę.

Zazdroszczę, ale i się cieszę. Tym bardziej, że powoli staję po drugiej stronie barykady. Po stronie „tych dorosłych”, którzy raczej organizują i planują niż uczestniczą. Co jakiś czas przy butelce piwa dzielimy się z rówieśnikami swoimi wspomnieniami z czasów młodzieńczej przygody sportowej. Zawsze najbardziej zazdroszczę tym, którzy otarli się o reprezentację lub byli na zagranicznych wyjazdach. To dla młodego sportowca największy splendor. Nawet jeżeli nie docenia tego w bieżącej chwili, to po latach wróci do niego poczucie spełnionej przygody.

I oby także Ci młodzi zapaśnicy, którzy pod koniec czerwca zaprezentują się w Tauron Arenie (nie wiem nawet czy w małej hali, czy w głównym obiekcie – bez znaczenia) przeżyli niezapomnianą imprezę. Tego im życzę. A sobie – bo może będę miał okazję podejrzeć kilka walk – życzę widoku Polskich dzieciaków śpiewających Mazurka Dąbrowskiego.

Szymon Wantulok

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress