Wando, nie rzucaj się ze skały

O krakowskiej Wandzie w końcu jest głośno. Szkoda tylko, że trzeba było się skompromitować, by uzyskać taki rozgłos. Tak to już zwykle bywa. Nie powinno się kopać leżącego. Nie chcę tego robić, ale trudno przejść obojętnie obok tego tematu. Zadajmy sobie kilka pytań i zastanówmy się, co z tym żużlem w Krakowie.

Dokąd zmierzasz, Wando? Wypadałoby napisać po piątkowej porażce krakowian na własnym torze. Chociaż nazywanie tej kompromitacji porażką, to poważne nadużycie z mojej strony. A może raczej uprzejmość? Nie chcę się pastwić, naprawdę. Wystarczy, że robią to inni. Wanda została zdemolowana na własnym torze w stosunku 20:70. To pierwszy taki przypadek w historii żużla w 21 wieku. We wcześniejszych dekadach takie pogromy się czasem zdarzały. W 1992 roku Wybrzeże Gdańsk przegrało u siebie takim samym stosunkiem z gorzowianami. Bywało jeszcze gorzej, a niechlubny rekord z 1996 roku należy do… Opola, które przegrało na własnym torze różnicą 59 punktów z leszczynianami. Najnowsza historia żużla tak wysokich porażek jednak nie posiada. Zdarza się, że drużyna przyjezdna notuje wysokie przegrane, ale żeby goście wbijali takie sztylety?

W piątkowym meczu jechał tak naprawdę tylko Stanisław Burza i to jego punkty głównie sprawiły, że Wanda te 20 „oczek” uciułała. Poza tym, czterech juniorów i dwie luki, bo kontuzjowany jest Tero Aarnio, a wystawiony do składu Lisiecki, nie pojawił się w Krakowie. Ale właśnie, o co ta cała burza? Wynik niechlubny, przykry widok, ale jadąc jednym seniorem, naprawdę ktoś oczekiwał, że będzie tych punktów więcej? Za co przeprasza zarząd po meczu? Bo klub Wandy przeprosił na Facebooku. Według mnie, powinno się przeprosić przed meczem, że wystawia się taki okrojony zespół. Na początku sezonu dużo meczów krakowian było przekładanych dzień lub dwa wcześniej ze względu na niekorzystne prognozy pogody, by uniknąć ewentualnego odwołania i straty pieniędzy, które trzeba wydać na organizację wydarzenia. Bardzo to było rozsądne. Ale czy wczorajszy mecz powinien był się w ogóle odbyć? Gdzie był rozsądek? Czy do takich parodii czarnego sportu powinno dochodzić? Pytania zostawiam otwarte, a każdy kibic odpowie sobie doskonale sam. Wando, nie przepraszaj po meczu. Zróbcie to przed spotkaniem i wydajcie ostrzeżenia, że wejście na trybunę tylko dla ludzi o mocnych nerwach i anielskiej cierpliwości. Oczywiście na własną odpowiedzialność. Swoją drogą, w księgowości opolskiego klubu mieli wczoraj sporo dodawania. Sypnęło kasą za 70 punktów i bonusy.

Przykre to wszystko. Mam przed sobą programy z meczów z lat 2015-16. Widzę też program z meczu towarzyskiego Polska-Rosja, który był wówczas dużym wydarzeniem dla krakowskiego żużla. Pamiętam, jak z dużym entuzjazmem i optymizmem wypowiadano się o tym, że do roku 2020 w Krakowie będzie Ekstraliga. W te zapowiedzi i fantazje i tak pewnie mało kto wierzył. Ale nadzieję, że Wanda uzyska jakąś stabilność i solidną drużynę na lata w I lidze, można było naprawdę traktować poważnie. Tymczasem ekstra to będzie, ale jak żużel w ogóle tu przetrwa. Przyszły rok to jedna wielka niewiadoma i na ten moment raczej nie nastawiajmy się na happy-end. Zadajmy też pytanie, czy Wanda będzie w stanie w ogóle ukończyć obecny sezon? Kawałek jeszcze pozostał, ale takich historii, jak ta piątkowa, nikt nie chce oglądać. No to co, dokąd zmierzasz, Wando? Na razie, niestety, klubowi blisko do legendarnej postaci księżniczki. Ale my nie chcemy powtórki. Nie rzucaj się z tej skały.

Amadeusz Bielatowicz

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress