Quo vadis reprezentacjo?

Mundial się skończył i przyszedł czas podsumowań. Dla Polski skończył się on już dużo wcześniej i zdążył się już nawet zmienić selekcjoner. Przed jakimi wyzwaniami stoi Jerzy Brzęczek i gdzie zaprowadzi naszą reprezentację?

Nominacja dla Brzęczka była dużą niespodzianką. Nikt nie wymieniał go wśród kandydatów, ale być może Zbigniew Boniek znowu miał nosa, tak jak kilka lat wcześniej, zatrudniając Adama Nawałkę. O tym przekonamy się za jakiś czas. Brzęczka czeka jednak bardzo trudne zadanie, bo musi wiele spraw poukładać.

Przede wszystkim na nowo musi zmotywować piłkarzy. Po mundialu kadra jest zmęczona i wypalona. Nawałka nie bał się powoływać takich piłkarzy, jak Krzysztof Mączyński czy Arkadiusz Milik, którzy później odpłacali mu się dobrą grą. Tak też powinien zrobić Brzęczek. Nie ma sensu robić rewolucji. Kręgosłup drużyny musi pozostać, ale lekkie przewietrzenie szatni na pewno się przyda. Medalista olimpijski z Barcelony powinien znaleźć kilku może nie najlepszych, ale pasujących do jego koncepcji zawodników, a ci w ramach wdzięczności pójdą za nim w ogień.

Brzęczek na pewno będzie zmuszony trochę odmłodzić kadrę. Już na mundialu mieliśmy jedną z najstarszych reprezentacji, a ten turniej pokazał, że czas niektórych piłkarzy się kończy. Następcy na pewno są. Mamy kilku utalentowanych piłkarzy, ale trzeba ich wprowadzać powoli, tak aby uczyli się presji i gry w kadrze od bardziej doświadczonych kolegów. Już wiosną tacy zawodnicy, jak Jan Bednarek, Tomasz Kędziora czy Przemysław Frankowski mogą być czołowymi postaciami kadry. Jaką dadzą jakość? Na pewno nie jest to jeszcze poziom Kamila Glika czy Jakuba Błaszczykowskiego z najlepszych lat. Będą przeplatali lepsze mecze z gorszymi, bo to główna bolączka młodych, polskich piłkarzy. Trzeba jednak dać im szansę, bo tacy piłkarze, jak wspomniany Kuba, będą powoli usuwać się w cień.

Wiadomo, jakie stosunki łączą nowego selekcjonera z Błaszczykowskim. Paradoksalnie to Brzęczek wydaje się najlepszą osobą do tego, aby przekonać piłkarza Wolfsburga, że jego czas już minął. Tylko wujek może mu wytłumaczyć powody, dla których nie będzie już grał, ale być może będzie go wykorzystywał jako alternatywę na końcówki spotkań. Na pewno na początku pracy selekcjoner na pewno skonsultuje się z Kubą. Był on cały czas w środku tej kadry i wie jakie ma ona problemy.

Brzęczka czeka więc bardzo trudne zadanie. Już na początku będzie musiał ugasić kilka pożarów. Czy mu się to uda i gdzie zaprowadzi naszą reprezentację? O tym przekonamy się mniej więcej za rok kiedy będzie ważyły się losy awansu do Euro 2020. Wtedy przyjdzie okres rozliczeń. Teraz dajmy nowemu selekcjonerowi kredyt zaufania i czas na spokojne wdrażanie jego koncepcji.

Michał Przybycień

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress