Prezes Wisły: „Naszym celem jest regularna gra w grupie mistrzowskiej”

Uczestnicy VI Konferencji „Młodzi o Sporcie”: Praca na medal z niecierpliwością czekali na dyskusję o tym, jak zarządzano niedawnym kryzysem w Wiśle Kraków. Nikt nie był zawiedziony. Wydawało się, że o historii z Vanną Ly i Matsem Hartlingiem powiedziano już wszystko, ale prezes klubu Rafał Wisłocki, rzecznik prasowy Karolina Biedrzycka i Dyrektor ds. Sprzedaży Tomasz Czwartkiewicz zdradzili wiele ciekawych informacji. Po tej prelekcji porozmawialiśmy z Rafałem Wisłockim o obecnej sytuacji klubu i planach na przyszłość.

foto: YouTube

Jakie ma pan wrażenia po konferencji?

Od kilku lat uczestniczę w tych konferencjach. Poprzednie edycje, w których brałem udział, mocno rozwinęły moją wiedzę i kontakty ze światem sportu. Zeszłoroczna konferencja była dla mnie wyjątkowa, bo poznałem osoby, które pomagały w akcji ratunkowej Wisły, przede wszystkim Grzegorza Kitę. Myślę więc, że warto przyjeżdżać na konferencję „Młodzi o Sporcie” i rozwijać swoją wiedzę.

Opowiadał pan o tym, jak przebiegał cały proces ratowania Wisły. Jak wiele się od tego czasu zmieniło i czy istnieje zagrożenie, że klub nie otrzyma licencji na kolejny sezon?

Wszystkie dokumenty zostały złożone w terminie i zgodnie z procedurami. Najważniejszą informacją będzie dla nas to, jak Komisja Licencyjna ocenia realność naszej prognozy finansowej. Pewne działania udało nam się już zrealizować. Jest jeszcze kilka czynników, nad którymi musimy popracować. Od kilku miesięcy prężnie działamy, aby ten proces zakończył się dla nas pomyślnie i myślę, że PZPN też to widzi i docenia.

Co w przypadku, jeśli przed następnym sezonem nie uda się znaleźć inwestora. Czy zarząd bierze pod uwagę taki scenariusz i jest w stanie nadal finansować klub?

Tak, jesteśmy w stanie funkcjonować w obecnym kształcie. Cały czas poszukujemy jednak inwestora. Przewinęło się już ok. dziesięciu instytucji, które były zainteresowane wejściem do klubu. Zobaczymy co się wydarzy w kolejnych miesiącach. Musimy do tego podejść bardzo starannie i dlatego może to zająć trochę czasu.

Powoli trzeba budować drużynę na kolejny sezon. Czy w tym procesie uczestniczy Arkadiusz Głowacki, który z końcem sezonu przestanie być dyrektorem sportowym?

Arek normalnie pracuje i bardzo dobrze wywiązuje się ze swoich zadań. Cały czas ma w głowie to, że jest to jego klub i stara się w stu procentach poświęcić temu, aby zbudować zespół, który będzie odpowiadał wizji trenera i zarządu klubu.

Naszym celem jest regularna gra w grupie mistrzowskiej. Wiadomo, że nie wygramy wszystkich spotkań, ale chcemy grać na takim poziomie, który zapewni nam spokojne utrzymanie i rozwijanie zawodników. Zależy nam na tym, żeby nasi piłkarze cały czas robili postępy. Z tyłu głowy mamy to, że w ten sposób możemy też zadbać o finansowanie klubu. Jeżeli któryś zawodnik pokaże się z dobrej strony, będziemy mogli sprzedać go na Zachód i dzięki temu pozyskamy pieniądze, które pomogą nam w dalszym funkcjonowaniu.

Klub ostatnio się rozwija. Uruchomiono sekcję blind footballu. W planach jest też drużyna kobieca i amp football. W futsalowym Pucharze Polski grają też trenerzy Akademii. Czy jest też pomysł przywrócenia na stałe sekcji futsalu?

Wszystko rozbija się o obiekty. Sekcję amp footballu już dawno byśmy otworzyli, gdybyśmy mieli obiekt spełniający oczekiwania zawodników. To jest priorytet, a w tym momencie takiej możliwości nie ma. Hala Wisły była tylko warunkowo dopuszczona do rozgrywek futsalowych, bo boisko nie miało odpowiednich wymiarów. Brakowało kilku metrów zarówno pod względem długości, jak i na szerokości. Obiekt jest przystosowana głównie do rozgrywek koszykarskich. To jedna z wiodących sekcji Towarzystwa Sportowego. Kobiety rywalizują w Energa Basket Lidze Kobiet, a mężczyźni, po udanym sezonie w drugiej lidze, walczą w play-offach o najwyższe cele.

Posiadanie drużyny futsalowej, walczącej o czołowe miejsca, wiąże się z dużymi kosztami, głównie w sferze transferów, jak i samych kontraktów dla zawodników. Dlatego sądzą, że w tej chwili łatwiej będzie się nam skoncentrować na działaniu bardziej społecznym. Możliwość stworzenia sztucznego boiska i udostępnienia go piłkarzom po amputacjach oraz kobietom to w tej chwili bardziej realny, niż futsal, ale w dłuższej perspektywie też nie wykluczamy opcji stworzenia drużyny w halowej piłce nożnej.

Prezesi klubów znają się na biznesie, ale często zarzuca się im, że nie mają pojęcia o realiach panujących w futbolu. Pan był piłkarzem i trenerem. Czy to doświadczenie pomaga w pracy na obecnym stanowisku?

Myślę, że kluczowym elementem jest znajomość procesów szkolenia. Pracowałem z dzieciakami w wieku od 3 do 18 lat, więc znam specyfikę szkolenia praktycznie na każdym etapie. Cieszę się, że moja wiedza piłkarska jest dosyć duża. Miałem okazję też grać w trzeciej lidze. Było to ciekawe doświadczenie. To jest duży plus. Z kolei zarządzania cały czas się uczę, ale na szczęście mam wokół siebie wielkich specjalistów w różnych działach. Traktuję to jako fantastyczną lekcję.

W każdej chwili do klubu może wejść nowy inwestor. Zmienią się wtedy władze. Czy w takim przypadku bierze pan pod uwagę powrót do roli trenera bądź dyrektora akademii?

Uwielbiam być na boisku. Chciałbym wrócić do pracy trenerskiej i kształcenia młodych zawodników. To byłby dla mnie powrót do korzeni, do tego, co najbardziej lubię. Tęsknię za piłką, za boiskiem, za pracą z młodzieżą, ale akceptuję moją obecną pracę. Też jest ona bezpośrednio związana z piłką, a ja kocham piłkę.

Michał Przybycień

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress