Porażka lidera przy Kałuży. Walka o mistrzostwo zaczyna się od początku

Cracovia pokonała na własnym stadionie Lechię Gdańsk 4:2. Było to siódme z rzędu zwycięstwo „Pasów” na własnym stadionie.

W pierwszych minutach Cracovia skupiła się głównie na przeszkadzaniu rywalom. Lechia próbowała coś stworzyć i udało jej się to już w 4. minucie. Po dośrodkowaniu Michała Maka z prawej strony, niecelnie uderzał Flavio Paixao. W odpowiedzi, z daleka strzelał Mateusz Wdowiak, ale efekt był taki sam. Chwilę później goście zdobyli jednak bramkę. Filip Mladenović wrzucił z rzutu rożnego, a stojący na pierwszym słupku Paixao uderzył piłkę tyłem głowy, a ta wpadła w długi róg mijając zaskoczonego Michala Peskovicia.

Po stracie bramki Cracovia była bardziej aktywna, ale nadal Lechia miała przewagę. Mogła prowadzić 2:0, bo świetną sytuację miał Mak, ale jego strzał głową był minimalnie niecelny. Ta niewykorzystana sytuacja zemściła się na drużynie Piotra Stokowca w 35. minucie. Uderzenie Airama Cabrery ręką zablokował Karol Fila. Sędzia pokazał mu żółtą kartkę i wskazał na wapno. Hiszpański napastnik „Pasów” pewnie wykorzystał jedenastkę, doprowadzając do remisu. W końcówce pierwszej połowy Lechia próbowała jeszcze zdobyć bramkę, ale nie oddała już celnego strzału i do przerwy był remis.

Gospodarze świetnie rozpoczęli drugą połowę. 5 minut po wznowieniu gry, bramkę głową zdobył Filip Piszczek. Napastnik Cracovii ma bardzo dobry okres. W siedmiu ostatnich spotkaniach trafił 5 razy. Chwilę później „Pasy” podwyższyły prowadzenie. Milan Dimun chciał uderzać, ale wyszło mu dogranie. Piłkę przepuścił jeden z obrońców Lechii i trafiła ona do niepilnowanego Cabrery, który bardzo dobrze wykorzystał sytuację. W kolejnej akcji z daleka uderzał Dimun, ale piękną interwencją popisał się Dusan Kuciak. Jednak w 70. minucie był bez szans przy strzale Javiego Hernandeza z rzutu wolnego. W końcówce Cracovia jeszcze atakowała i nadziała się na kontrę rywali. Przed polem karnym dobrze obrócił się Jarosław Kubicki i podał na prawo do Patryka Lipskiego. Ten, technicznym strzałem pokonał Peskovicia. Nie zmienia to faktu, że gospodarze zasłużenie wygrali. W drugiej połowie Lechia była zmiażdżona. Poza kilkoma fragmentami, praktycznie nie istniała na boisku.

Ta porażka była bardzo dotkliwa dla ekipy Piotra Stokowca. Przewaga Lechii nad Legią stopniała. Obie drużyny mają po 60 oczek. W fazie finałowej Lotto Ekstraklasy walka o mistrzostwo Polski rozpocznie się więc praktycznie od początku.

Cracovia – Lechia Gdańsk 4:2 (1:1)

Bramki: 35’  59’ Cabrera, 50’ Piszczek 70’ Javi Hernandez – 16’ Paixao, 87’ Lipski

Żółte kartki: Diego Ferraresso – Mak, Fila, Sobiech, Haraslin, Mladenović

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)

Widzów: 10 765

Cracovia: Pesković – Diego Ferraresso (74’ Rapa), Helik, Datković, Siplak – Hanca, Gol, Dimun, Wdowiak – Cabrera (90+2’ Pik), Piszczek (19’ Javi Hernandez)

Lechia: Kuciak – Fila, Nalepa, Vitoria, Mladenović – Łukasik (58’ Makowski), Kubicki, Lipski – Mak (46’ Haraslin), Sobiech, Paixao (77’ Arak)

Michał Przybycień

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress