Czas ucieka

Każdy kij ma dwa końce. Podobno, to stwierdzenie zarezerwowane jest dla bajek i poważni dziennikarze nie powinni go stosować. Na szczęście nie jestem ani poważny, ani dziennikarzem. Jeszcze. Dla obu zagadnień.

Na wszystko przyjdzie czas. Wiem, bo widzę co się dzieje z życiem. Zarówno moim jak i innych. Ono trwa. Tak po prostu leci. Jedni widzą w nim szansę, pozostali problemy. Tak jest, będzie i póki co nie chce mi się z tym walczyć. Mam prywatne cele do zrealizowania – na górnolotne przyjdzie czas. Ale ten czas, który przywoływany jest bardzo często w kontekście przemijania i innych mądrych przemyśleń przecież ucieka. No … i co z tym fantem robimy? Każdy to co chce! I tak powinno być.

Pamiętam, jak dokładnie dwa lata temu, stanąłem do pierwszej walki w mojej przygodzie z rajdami samochodowymi. Była to inauguracyjna runda Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski w Świdnicy. Miałem przeprowadzać rozmowy z zawodnikami, a o motosporcie miałem niewielkie pojęcie. I to delikatnie mówiąc. Zawsze potrafiłem się solidnie przygotować do ważnych zadań, ale doświadczenia nie sposób przeskoczyć. I wówczas nie poległem. To znaczy, jak dzisiaj wspominam tamte pytania, to uśmiecham się sam do siebie. Ale dobrze, że dziś wspominam tamte pomyłki, a nie zaczynam dopiero je popełniać. Bo z tego punktu widzenia, zyskałem dwa lata życia.

Dzisiaj ponownie jestem na Rajdzie Świdnickim. Dużo bardziej pewny siebie i doświadczony. W międzyczasie zaliczyłem ponad 20 imprez motoryzacyjnych. To spora dawka wiedzy, której nie da się przeskoczyć oglądaniem telewizji czy analizą internetu. A znam takich, którzy imprez tych mają na swoim koncie ponad 400. Z ich argumentami nigdy nie polemizuję, bo wychodzę z założenia, że to autorytety. A jeżeli ktoś jest w danej dziedzinie dla mnie wzorem to słucham i podpatruję. Ale tylko w tej jednej kwestii. Bo w niej jest debeściakiem. A ja chcę być najgłupszy w każdym towarzystwie, w którym się znajduję. Bo najwięcej zyskuję.

A rajdy? A no rozpoczyna się właśnie ten sezon. W Świdnicy pojawi się ponad 50 załóg i dzisiaj rozumiem co to znaczy. Będzie sporo jak na nasze warunki samochodów klasy R5 bo blisko 10, będą mocne nazwiska i będę ja. Szykuje się dodatkowo bombowa pogoda, więc musi być fajnie. I to jest ten jeden koniec kija. Dla konkretnego wyjaśnienia – atrakcyjny (jak na warunki RSMP poziom sportowy).

Drugi jest jednak taki, że tak na dobrą sprawę będą tylko trzy odcinki, a cała zabawa będzie trwała tylko w niedzielę. Czy mi to przeszkadza? Jako dziennikarzowi absolutnie nie, bo mniej się narobię a wycisnę z imprezy dużo więcej fanu. Ale słyszę głosy tych prawdziwych fanów, którzy rywalizację rajdową mają zaszczepioną we krwi i interesują się poczynaniami w mistrzostwach kraju, rajdach okręgowych i wszystkich innych cyklach, które teraz wysypują się jak grzyby po deszczu. I właśnie im, w większości, ta sytuacja się nie podoba. I jest mi ich żal.

Tak samo żal z powodu wszechobecnej elektryfikacji motosportu, z którą nie mogą sobie poradzić. Rozumiem to, bo do dziś nie mogę zaakceptować przeliczników za wiatr w skokach narciarskich i strasznie mnie to denerwuje. Każdy ma swoje rozterki. Na szczęście, Ci najwierniejsi kibice rajdowi będą się pojawiali na imprezach zawsze. Bo taki mają genotyp. I muszą. Zawodnicy będą zgłaszali się do rywalizacji, bo kibice będą przy trasie. A Kibice będą przy trasie, bo poziom sportowy będzie odpowiedni. Dwuelementowe błędne koło. Ale pozytywne. I olać można te wszystkie dywagacje, że organizatorzy muszą szukać atrakcji ble ble ble.

Prawdziwi kibice będą zawsze, zawodnicy będą dla nich jeździli, a Rajd Świdnicki i patelnie są po prostu rajdowymi ikonami w naszym kraju. I dlatego zapowiada się Mega Impreza. Ciekawe czy Filip Nivette w Proto, czyli teoretycznie słabszym samochodzie zdoła pokonać Brzezińskiego, Grzyba, Kasperczyka i całą resztę? Ciekawe czy pojedzie cały sezon i spróbuje obronić tytuł wywalczony przed rokiem? Ciekawe jak zaprezentuje się Miko Marczyk w barwach Skody? Tych ciekawych pytań mam wiele. A ile mają ich pozostali kibice?

Jak zaznaczyłem na wstępie, czas ucieka. I nie tylko kierowcy rajdowi muszą się śpieszyć, żeby zaistnieć w tabeli wyników, ale każdy z nas musi nacisnąć pedał gazu i odważnie ruszyć do przodu. To znaczy, nie szukać dziur w całym i problemów cyklu Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Trzeba delektować się tym co jest, a jest naprawdę nieźle. I w Świdnicy będę świadkiem wielkiego rajdowego święta. Tak samo jak Ci, którzy przybędą tutaj nastawieni na podziwianie nieprzeciętnych umiejętności zawodników. Tak przecież było dawniej. I nawet dziś kibice widzący na trasie historyczną Syrenkę czy Audi Quattro podniecają się bardziej niż na widok nowoczesnych BMW. Więc mówienie, że dawniej było lepiej nie ma sensu. Bo jeżeli nawet tak było i ta tendencja będzie się utrzymywała, to dziś jest lepiej niż będzie za rok.

Ale to patrzenie teoretyczne. Każdy z nas musi spojrzeć na problem przez pryzmat własnych poglądów. Moje są takie, że dwa lata nauczyły mnie ogromnie dużo. Każdy kolejny epizod będzie nie tylko wspaniałą przygodą ale następnym elementem budującym moje ja. Wam także życzę odnalezienia w rajdach tego czegoś i dostrzegania pozytywnych aspektów, bo jest ich mnóstwo. Przecież to wiecie.

Szymon Wantulok

Rajdowy Świeżak

Lista startowa Rajdu Świdnickiego – KLIK

Lista startowa do Historycznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski – KLIK

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress