Orzeł wylądował

Wygrał praktycznie wszystko, co było do wygrania, ponownie zapisał się na kartach historii skoków i pobił kolejne rekordy, a to wszystko zaledwie w kilka miesięcy trwania sezonu 2017/18.

Kamil Stoch, bo o nim tu mowa, mimo, iż minioną zimę zaczął dość niemrawo, jak ma w zwyczaju, bardzo szybko udowodnił wszystkim niedowiarkom, że wciąż potrafi wygrywać. I to w jakim stylu! Zdobył Kryształową Kulę za triumf w Pucharze Świata, podczas Igrzysk Olimpijskich w Pjongczangu wywalczył indywidualne złoto oraz drużynowy brąz, w Oberstdorfie na Mistrzostwach Świata w lotach sięgnął po srebro, a razem z drużyną po brąz, jako drugi w historii wygrał wszystkie konkursy Turnieju Czterech Skoczni, co oczywiście zapewniło mu zwycięstwo. Wymieniać dalej? Okej, a więc triumfował także w klasyfikacji generalnej norweskiego Raw Air, oraz nowych cykli Willingen Five i Planica 7.

Bez wątpienia sezon 2017/18 stał pod znakiem dominacji skoczka z Zębu, który jak nikt inny potrafi udowodnić swoją klasę i światowy poziom. Ta zima nie pozostawiła złudzeń, że jest to jeden z najwybitniejszych zawodników w historii skoków. Miejsca w drugiej dziesiątce, które zajmował na początku zimy nie napawały optymizmem, ale można powiedzieć, że dla Kamila to już chyba zwyczaj zaczynać sezon w taki sposób. Ale jeśli efekty tej strategii mają być takie jak w tym, czy ubiegłym roku – nie mam nic przeciwko.

Oczywiście kadra Biało-Czerwonych to nie tylko Kamil Stoch, chociaż szczerze mówiąc w tym sezonie, w porównaniu do poprzedniego Polacy spisali się dość przeciętnie. Jednak bez dwóch zdań na uznanie zasługuje Dawid Kubacki. Zawodnik TS Wisła Zakopane utrzymał swoją dobrą formę z LGP, które przecież wygrał, a to pozwoliło mu zanotować najlepszy sezon w swojej karierze. W Oberstdorfie po raz pierwszy stanął na podium zawodów Pucharu Świata, razem z drużyną dwukrotnie wywalczył brąz podczas igrzysk i MŚ w lotach, a ostatecznie zajął wysokie 9. miejsce w generalce.

Na szczęście dla polskich skoczków, austriacki trener Stefan Horngacher, który w ostatnich latach odbudował drużynę Biało-Czerwonych podpisał kontrakt na kolejny rok, z opcją ponownego przedłużenia. Jest, więc nadzieja, że podczas okresu przygotowawczego rozpracuje on problemy naszych zawodników i w następnym sezonie ponownie będą zwyciężać na arenach międzynarodowych. A póki co, nie pozostaje nam nic innego jak czekać na pierwszy konkurs LGP, który będzie wstępnym sprawdzianem formy naszych Orłów.

Nina Kojro

fot. nu.nl

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress