Nowi właściciele patrzyli jak Wisła przegrywa z Lechem

W obecności nowych właścicieli, Wisła Kraków przegrała z Lechem Poznań 0:1. „Biała Gwiazda” kończy rok na ósmym miejscu.

Mecz był ciekawy, ale sporo emocji wywowały inne wydarzenia. Najważniejszym było przybycie do Krakowa Ly Vanny i Matsa Hartlinga. Spotkali się oni z drużyną, a zawodnicy usłyszeli wiele optymistycznych deklaracji.

Innym ważnym momentem było pożegnanie Zdenka Ondraska. Z powodu pauzy za kartki, Czech nie mógł zagrać w dzisiejszym meczu, ale wyszedł na murawę i uroczyście pożegnał się z kibicami, bo przenosi się do FC Dallas.

Po pierwszym gwizdku też dużo się działo. Pierwszą groźną okazję, Lech stworzył już w 6. minucie, ale była ona bardzo przypadkowa. Marcin Wasielewski włączył się do akcji i dośrodkował w pole karne. Zrobił to dosyć niefortunnie, ale mógł pokonać Mateusza Lisa, bo piłka odbiła się od poprzeczki. W odpowiedzi, z daleka uderzał Jakub Bartkowski, ale nie trafił w bramkę.

W kolejnych minutach poznaniacy zamknęli Wisłę w jej polu karnym. Mieli kilka dobrych sytuacji, ale gospodarze dobrze się bronili. Raz było bardzo niebezpiecznie. Lis minął się z piłką, ta spadła pod nogi Tymoteusza Klupsia, który miał przed sobą pustą bramkę. Uderzył jednak fatalnie i trafił w Marcina Wasilewskiego, który stał obok słupka. Po kwadransie dobrą sytuację miał Dawid Kort. Dobrze przyjął sobie przyjął sobie piłkę w polu karnym, ale został odepchnięty przez jednego z obrońców. Sędzia jednak nie podyktował punktu karnego, ba nie skorzystał nawet z VAR-u. Chwilę później z lewej strony futbolówkę miał Martin Kostal. Nie zdecydował się jednak na dośrodkowanie. Sam próbował pokonać Matusa Putnocky’ego i niewiele zabrakło, aby mu się to udało.

Mecz był bardzo ciekawy. Akcje szybko przenosiły się z jednego pola karnego do drugiego. W 22. Minucie Pedro Tiba był przed szesnastką i popisał się ładnym uderzeniem z woleja. Piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.

Obie drużyny nie ustrzegły się też błędów. Jeszcze przed upływem pół godziny, futbolówkę źle wybił Putnocky. Ta znalazła się pod nogami Tibora Halilovicia, który szybko zdecydował się na strzał z 16. metrów. Efekt był jednak taki sam, jak przy wszystkich poprzednich próbach.

Kilka minut później Lech stworzył najgroźniejszą okazję w pierwszej połowie. Na bramkę popędził Tiba i mocno uderzył z linii szesnastki. Lis odbił ten strzał, ale głową dobijał jeszcze Christian Gytkjaer. Zrobił to jednak bardzo nonszalancko. Piłka leciała tak długo, że bramkarz Wisły zdołał wstać i wybić ją na rzut rożny. W odpowiedzi, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, głową strzelał Wasilewski. Piłkę odbił Putnocky, a dobitka Korta musnęła słupek i zatrzymała się w rękach golkipera gości. W pierwszej połowie lepszych sytuacji już nie było.

Druga część zaczęła się od strzału Marko Kolara zza pola karnego. Chorwat uderzył jednak prosto w bramkarza. Chwilę póżniej, zza szesnastki strzelal Wojtkowski, ale minimalnie się pomylił. Kolejną akcję pomocnik Wisły też zmarnował. Rywale pogubili się w obronie i „Wojo” przejął piłkę. Za długo ją prowadził i musiał ratować się strzałem spod linii końcowej, który Putnocky łatwo złapał.

Później tempo meczu co prawda nie spadło, ale obie drużyny były bardzo zdyscyplinowane i dobrych sytuacji nie było zbyt wiele.  Z tego marazmu wyszedł Lech, który na kwadrans przed końcem zdobył bramkę. Po zablokowanym strzale Makuszewskiego, piłka trafiła do Pedro Tiby. Portugalczyk uderzył sprzed pola karnego mocno i precyzyjnie, dając swojemu zespołowi prowadzenie. Wisła próbowała jeszcze wyrównać, ale była bezradna. W ostatnich minutach miała kilka sytuacji, jak choćby mocny strzał z daleka Kostala, który obronił Putnocky. Do końca „Biała Gwiazda” nie zdobyła już bramki i 3 punkty pojechały do Poznania. Kibice jednak docenili postawę piłkarzy Wisły w rundzie jesiennej. Zawodnicy najpierw mogli usłyszeć „We are the Champions”, a potem fani zadedykowali im oprawę. Teraz wszyscy rozjeżdżają się na święta, a potem będzie się ważyła przyszłość klubu.

Wisła Kraków – Lech Poznań 1:0 (0:0)

Bramki: 75’ Tiba

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Widzów: 22 491

Wisła: Lis – Bartkowski, Wasilewski, Arsenić, Pietrzak – Basha (62’ Plewka), Halilović, Kort (90+2’ Palcić) – Wojtkowski (86’ Śliwa), Kostal, Kolar

Lech: Putnocky – Wasielewski, Rogne, Vujadinović, Kostevych – Trałka, Tiba, Amaral (90+2’ Sobol) – Klupś (83’ Tomasik), Makuszewski, Gytkjaer (76’ Tomczyk)

Michał Przybycień

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress