Nie taki diabeł straszny

W Wiśle Kraków nie dzieje się ostatnio najlepiej. Sportowo sytuacja jeszcze wygląda nieźle, ale finansowo jest tragicznie. Klub próbują ratować kibice, którzy przecież mieli być powodem wielu problemów.

Ci, którzy mieli być największym problemem Wisły, teraz próbują ten klub ratować. Fani skrzyknęli się i wymyślili kilka cennych inicjatyw jak np. ReymonTTa 22 czy Socios Wisła Kraków, żeby choć trochę pomóc klubowi.

Wiadomo jakim PR-em cieszą się ligowi kibice. Wisła od tego niekorzystnego stereotypu nie odbiega, a wręcz jest jednym ze sztandarowych przykładów. Okazuje się jednak, że patologiczni kibole, którzy rządzą klubem są w mniejszości, a „Biała Gwiazda” w głównej mierze ma oddanych kibiców, którzy za wszelką cenę chcą pomóc klubowi.

Pierwszy raz można się było o tym przekonać na początku sezonu, kiedy miasto wypowiedziało klubowi umowę najmu stadionu. Wydawało się, że Wisła będzie musiała szukać obiektu poza Krakowem, ale udało się porozumieć. Wtedy, w ramach akcji ReymonTTa22, kibice rozkręcili na Twitterze akcję podczas której zbierali pieniądze potrzebne na wynajem stadionu. Pomóc miała w tym sprzedaż plakatów i innych rzeczy w akcji crowdfundingowej.

Wiadomo, że klub jednak nadal potrzebuje pomocy. Fani nie opuścili drużyny w tym trudnym momencie. Próbują wspierać zawodników prostymi gestami, jak choćby gorącym powitaniem pod stadionem, po powrocie z Gdyni.

Jednak wiadomo, że klub najbardziej potrzebuje pieniędzy. Tu również może liczyć na oddanych fanów. Powołani oni bowiem stowarzyszenie Socios Wisła Kraków. Składki od członków tej organizacji przekazywane są na wspieranie klubu. Jak dotychczas przyjęto już ponad 360 osób i uzbierano ponad 48 tysięcy złotych. Ruszyła też akcja #KibicePiłkarzom, gdzie można licytować gadżety związane z Wisłą. Tam uzbierano już ponad 40 tysięcy złotych.

Kibice pokazują więc swoją hojną twarz. Trwa wielka mobilizacja, aby wypełnić trybuny na meczach z Jagiellonią Białystok i Lechem Poznań. Fani pokazują jak dużą są siłą i mogą nie tylko (źle) rządzić klubem. Sprawy w swoje ręce wzięli bowiem normalni kibice, którym na sercu leży dobro klubu i poświęcają swoje pieniądze i czas, aby utrzymać klub na powierzchni. Jednak to wszystko to tylko kropla w morzu potrzeb. Jak podaje interia.pl, długi „Białej Gwiazdy” sięgają już ponad 30 milionów złotych. Bez pomocy miasta, albo bogatego inwestora się nie obędzie. Jeśli nikt z dużą gotówką nie wejdzie do Wisły, to ci sami fani, którzy teraz próbują ratować klub, za jakiś czas będą wspierać drużynę w meczach z Dalinem Myślenice, Unią Oświęcim czy Górnikiem Wieliczka.

Michał Przybycień

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress