Miszmasz, czyli mała dawka żużla

Ostatnio w kinach wyszła premiera filmu „Miszmasz, czyli Kogel Mogel 3”. Kontynuacja kultowego filmu sprzed lat. Mój dzisiejszy tekst będzie też w stylu „miszmasz”, bo w żużlu wciąż „sezon ogórkowy”, więc trudno o konkrety. Pogadajmy zatem o pogodzie, trochę o pewnym ośrodku z kujawsko-pomorskiego, a także o tym, że na żużlowych mapach pojawiają się czarne kropki.

Wiosno, to już Ty?

Miło dziś było. Słoneczko, coraz cieplej. Miałem ochotę wsiąść w „piątkę”, dojechać do ulicy Bulwarowej, skręcić potem w Odmogile i tam sprawdzić, czy przypadkiem na torze Wandy nie kręcą już kółek. Poczuć ten uzależniający zapach spalanego oleju. Każdy z nas ma już chyba dość szarości i krótkich, brzydkich dni. Szukamy słońca i wiosny, a kiedy ono się pojawia, to nawet jeśli w kalendarzu dopiero 5 lutego, robimy sobie nadzieję, że już niedługo ta pogoda będzie standardem. Ja zwykle w tym okresie roku robię się dość monotematyczny i mam tego świadomość. Podobnie jak większość żużlowych kibiców, którzy oprócz wiosny, czekają na pierwsze ściganie swoich drużyn żużlowych.

Co ciekawe, na toruńskiej Motoarenie już próbowali trochę pojeździć. Już nam robią smaki. Choć tak naprawdę na poważne ściganie ligowe trzeba poczekać jeszcze blisko 2 miesiące. Sparingi będą już w marcu, o ile zima opuści nas tak, jak powinna. Na mecze testowe szykują się właściwie wszędzie. Może poza Krakowem, gdzie póki co cisza. Ale czy jakakolwiek cisza kogoś tu jeszcze dziwi? Mam jedynie nadzieję, że Wanda pojedzie chociaż ze dwa sparingi przed pierwszym meczem z Wilkami Krosno. Chociażby po to, by sprawdzić zagranicznych żużlowców i ocenić, który nadaje się do składu meczowego.

Bydgoskie światło w tunelu

Dość dobrze zaczyna się dziać nad Brdą, a konkretnie w Bydgoszczy, gdzie tamtejsza Polonia nabiera coraz wyraźniejszych rumieńców. W porządku, może ulegam trochę fali optymizmu, która dopływa z mediów i tamtejszego środowiska, ale coś faktycznie się dzieje. Dyrektorem Sportowym klubu został Tomasz Gollob, któremu Polonia przecież zawsze była najbliższa. Jerzy Kanclerz w pełni będzie dowodził całym klubem i to on wyłącznie jest jego właścicielem, ale pomocy nie wyklucza również… Zbigniew Boniek. Co prawda prezes PZPN nie będzie miał żadnych udziałów, nie zamierza też jakoś specjalnie angażować się w żużel, bo to futbol dla Bońka wciąż jest najważniejszy. Ale nie od dziś wiadomo, że speedway też jest mu bliski, a zwłaszcza klub z Bydgoszczy, z której przecież pochodzi. W tym zasłużonym dla żużla ośrodku coraz więcej pozytywów i ludzi, którzy mogą klub wywindować z marazmu, w którym utknął w ostatnich latach. Polonia w roku 2019 wystartuje w najniższej lidze i raczej marne szanse na awans. Ale najważniejsze teraz uporządkować wszystkie sprawy i w ciągu najbliższych lat spróbować wypchnąć klub na głębsze wody. Oczywiście z odpowiednim zapleczem i fundamentami.

Czarne plamy

Nie będzie Australii w tegorocznym kalendarzu Grand Prix. Angielski promotor, firma BSI wycofała się na dobre z organizacji turnieju na Antypodach, który jeszcze niedawno był tam kilkukrotnie rozgrywany. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Pewnie i w tym wypadku rozbiło się o „zielone” Wielu zachodzi w głowę, że to koniec ekspansji żużla na inne rejony świata. A ja się pytam, gdzie była ta ekspansja? Bo zorganizowano jeden turniej na rok w odległej Australii? Skupmy się na Europie i tutaj martwmy się o to, że za parę lat może być problem ze speedwayem w innych krajach poza Polską. Już teraz wygląda to coraz gorzej, bo na poważnie ścigają się tylko u nas, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Danii, ostatnio może także Niemczech. Wiem, że to nie wszystkie kraje, które posiadają żużlową ligę, bo są jeszcze na przykład Rosja czy Czechy. Ale czy to poważne ligi? Jeśli tam wybijają się zawodnicy, to lądują i tak u nas. Coraz więcej można usłyszeć też o Francji, ale umówmy się, do szczytu marzeń daleko. Zresztą trudno mi sobie wyobrazić, że tamtejszy naród zainteresuje się „czarnym sportem”. Żeby coś istniało, musi mieć „branie”. Zresztą… szukamy problemów w Europie, martwimy się brakiem Australii w Grand Prix. A co się dzieje na naszym „podwórku”? Upada zasłużony klub z Rzeszowa. Miejmy nadzieję, że tylko na chwilę. Szkoda, bo to znowu czarna plama na tej naszej żużlowej mapie.

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress