Lepiej już było?

Pełna sukcesów kadencja Adama Nawałki skończyła się klapą na mundialu. Misji odbudowania reprezentacji podjął się Jerzy Brzęczek, ale na razie nie wychodzi mu to najlepiej.

Nowy selekcjoner prowadził kadrę w czterech meczach i żadnego nie wygrał. To najgorszy bilans od czasów Jerzego Engela. Brzęczek miał jednak bardziej prestiżowych rywali. Remisy z Włochami i Irlandią nie wyglądają najgorzej. Później jednak przyszły porażki z Portugalią i w rewanżu z Włochami. Wiadomo, że faworytami w tych meczach byli rywale, ale styl gry naszej reprezentacji długimi fragmentami wołał o pomstę do nieba.

Po mundialu reprezentacja na pewno potrzebowała zmian. Myślę jednak, że powinny to być zmiany kosmetyczne. Jerzy Brzęczek chciał jednak postawić swoją pieczęć na tej kadrze. Zmienił system i styl gry. Wyniki jednak zweryfikowały jego plany.

W Polsce początek pracy selekcjonera jest bardzo trudny. Ostatnim, który wygrał swój pierwszy mecz, jest Janusz Wójcik. 6 września 1997 roku, jego podopieczni pokonali Węgrów 1:0. Wspomniany Jerzy Engel przegrał z Hiszpanią 0:3. On początki miał jeszcze trudniejsze niż Jerzy Brzęczek. Nie wygrał żadnego z pierwszych sześciu spotkań w roli selekcjonera. W czterech debiutanckich jego kadra nie zdobyła nawet bramki. Później jednak przyszły zwycięskie eliminacje do mistrzostw świata w Korei Południowej i Japonii. Nawet Adam Nawałka zaczął od kompromitującej porażki ze Słowacją 0:2, a kolejny mecz, przeciwko Irlandii, zakończył się bezbramkowym remisem.

Każdy z selekcjonerów już od samego początku chce nadać reprezentacji swój charakter i realizuje własny plan. Jednym wychodziło to lepiej, innym gorzej. W większości kończyło się to porażkami. Podobnie było w przypadku Brzęczka czy wcześniej Nawałki. Zresztą każdy selekcjoner próbował na początku powoływać piłkarzy, z którymi wcześniej pracował. Weryfikacja bywała jednak bolesna. Adam Nawałka szybko z takiego wariantu zrezygnował, a z jego armii zaciężnej, w kadrze przetrwał tylko Krzysztof Mączyński. Jerzy Brzęczek też musi się jak najszybciej obudzić bo powoływanie takich zawodników jak Arkadiusz Reca czy Damian Szymański, nie ma najmniejszego sensu i robi im oraz kadrze dużą krzywdę. Zostali rzuceni na głęboką wodę i utonęli. Oby nie pociągnęli za sobą reszty kadry. Na szczęście selekcjoner, do marca ma czas na zbudowanie drużyny. Poprzednikowi, mimo równie słabego początku, się udało. Wydaje się, że obecny selekcjoner też wkroczył na dobrą drogę, bo po ostatnim meczu z Włochami przyznał, że nie trafił z ustawieniem. W listopadzie Polacy zagrają ostatni mecz w Dywizji A Ligi Narodów, z Portugalią i towarzyskie spotkanie z Czechami. Czasu jest więc mało, a drużyna potrzebuje spektakularnego zwycięstwa. Adam Nawałka zaliczył takie w meczu z Niemcami i drużyna się odblokowała. Jerzy Brzęczek na taką wygraną jeszcze czeka. Mam nadzieję, że się doczeka.

Michał Przybycień

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress