Kobayashi na progu historii

Zgodnie z przewidywaniami, Ryoyu Kobayashi wygrał 67. Turniej Czterech Skoczni. Japończyk wszedł do elitarnego grona zawodników, którzy wygrali wszystkie cztery konkursy w jednej edycji.

fot.Grzegorz Celejewski

Sven Hannawald w 2002 roku i Kamil Stoch w 2018. To oni dokonali tej sztuki przed Japończykiem. Niemiec i Polak zwyciężali w Turnieju Czterech Skoczni, będąc u szczytu kariery. Dla Kobayashiego jest to pierwszy, duży, sportowy sukces. Czy ma szansę dorównać swoim poprzednikom?

Japończyk ma 22 lata i wielkie sukcesy dopiero przed nim. Na razie, poza ostatnimi zwycięstwami, jego największym osiągnięciem są dwa brązowe medale na Mistrzostwach Świata Juniorów w 2016 roku. Jeden zdobył wspólnie z kolegami, a drugi indywidualnie.

Było to już po jego debiucie w Pucharze Świata, który miał miejsce 24 stycznia 2016 roku w Zakopanem. Kobayashi pokazał się wtedy z bardzo dobrej strony i zajął siódme miejsce. Można powiedzieć, że to właśnie w naszym kraju rozpoczęła się jego kariera. W kolejnych dwóch sezonach jednak nie zachwycał. Przełom przyszedł w 2018 roku. Na igrzyskach zajął siódme miejsce na średniej skoczni i dziesiąte na dużej, której jest rekordzistą. W kwalifikacjach do olimpijskiego konkursu skoczył 143,5 metra. Dobre występy zanotował też w Letnim Grand Prix. Tą formę przełożył na sezon zimowy. Już podczas inauguracyjnych zawodów w Wiśle zajął trzecie miejsce. To kolejny powód, dla którego Kobayashi może świetnie wspominać nasz kraj, bo po raz pierwszy w karierze stanął na podium. Nie był to jednorazowy wyskok. Tydzień później, w Kuusamo, zanotował debiutanckie zwycięstwo. W sumie wygrał już osiem razy. Tylko raz, w Engelbergu, nie załapał się na podium. Zajął tam siódme miejsce.

Skąd ten nagły wyskok? W skokach zdarza się to bardzo często. Peter Prevc, Severin Freund, to tylko niektóre przykłady skoczków, którzy wygrali praktycznie wszystko w ciągu dwóch, trzech lat i zaginęli. Teraz skaczą w Pucharze Kontynentalnym i szukają formy. Kobayashi ma teraz świetny okres, ale kariera skoczka to wieczna sinusoida.

Na pewno na jego dobrą formę złożyło się kilka czynników. Przede wszystkim bardziej przyłożył się do treningów. Wcześniej popełniał błędy młodości, głowa nie pracowała tak, jak powinna. Lubił też poleniuchować, a teraz pracuje na sto procent. Trenuje z Noriakim Kasai i podpatruje starego mistrza.

Młodzi Japończycy mają też zupełnie inną mentalność od swoich starszych kolegów. Japońscy skoczkowie zawsze mieli problem z aklimatyzacją w Europie. Byli bardzo chimeryczni. Stać ich było na sukcesy w wielkich imprezach, gdzie formę przygotowuje się na konkretny termin, ale na przestrzeni całego sezonu rzadko bywali w czołówce. Dzisiaj świat zrobił się mniejszy. Sportowcy, w tym także skoczkowie, są obywatelami świata. Widać to też po skoczkach z Kraju Kwitnącej Wiśni. Młodzi zawodnicy w końcu dochodzą do głosu. Oprócz Ryoyu, coraz lepiej prezentuje się też jego starszy brat Junshiro, oraz Naoki Nakamura, który również był członkiem brązowej drużyny juniorów w 2016 roku.

Jeszcze nigdy Japończyk nie wygrał klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Na podium stawali jedynie Kazuyoshi Funaki i Noriaki Kasai. Kobayashi może odnieść więc historyczny sukces. Jest w świetnej sytuacji, bo ma już 427 punktów przewagi nad wiceliderem, Piotrem Żyłą. Sven Hannawald typuje go nie tylko do zdobycia Kryształowej Kuli, ale widzi w nim też tego, który może pobić rekord wygranych konkursów w jednym sezonie. Jak na razie rekordzistą jest Peter Prevc, który w cyklu 2015/2016 zwyciężył w 15 zawodach. Kobayashi ma już osiem zwycięstw, a do końca sezonu jeszcze daleko. Młody Japończyk może więc przejść do historii. Być może jest to pierwszy zwiastun kolejnych sukcesów młodych japońskich skoczków, którzy pod wodzą Hideharu Miyahiry cały czas się rozwijają.

Michał Przybycień

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress