Knajpiany wokalista

Wszystko może nas spotkać w życiu, przede wszystkim zaś nic – na początek taki ładny cytat z książki pewnego mało znanego, podstarzałego francuskiego pisarzyny. Pozornie paradoksalny i pozornie niezwiązany ze sportem.

 

Najlepsza, jak to mówią, liga koszykarska świata – czyli oczywiście NBA, to kopalnia ciekawych historyjek i ludzi. Na dowód wystarczy znaleźć pierwszy z brzegu artykuł opisujący Gregga Popovicha albo innego, jeszcze bardziej legendarnego, treneiro. Ale nie dotyczy to wyłącznie tych największych – ostatnio najmodniejszym z oryginałów jest niejaki Andre Ingram.

Facet który pałętał się przez około dziesięć lat (nie liczyłem dokładnie, mniejsza o to) po Development League, czyli lidze, w której grają ci zbyt słabi, dostał szansę debiutu w Los Angeles Lakers – mając na karku trzydzieści dwie wiosny. I zagrał nawet całkiem nieźle (tak naprawdę skopał parę tyłków). Amerykanie lubią ekscytować się małymi rzeczami (zwykle intensywnie, acz krótko), świat też ma większe problemy niż biegający po parkietach emeryt, ale… poekscytujmy się chwilę.

Bo rozumiecie, to trochę tak, jakby być wokalistą w podrzędnej spelunie, a po dziesięciu latach dostać dwutygodniowy kontrakt w operze. I być może po tych czternastu dniach trzeba będzie wrócić do speluny, bez choćby jednego dźwięku, który zmieniłby historie światowych oper, ale za to po jak interesującym przerywniku. A i ciemna tancbuda (D-League) może być całkiem przyjemna, gdyby nie brać pod uwagę zarobków. Zostawmy, ostatecznie chodzi tylko o to, że czasami można nieoczekiwanie fajną robotę dostać.

Tak czy inaczej – Ingrama szanujmy. Po tylu latach czekania każdy z nas, a ja pierwszy, byłby już całkiem doświadczonym listonoszem albo dostawcą pizzy.

Aha, cytat na początku – po prostu naszła mnie taka myśl, że nawet jeśli długo nie dzieje się nic, to za chwilę może wydarzyć się wszystko, niezależnie od branży. Może i jednemu listonoszowi na milion trafi się coś podobnego. Dla takich wniosków warto czasem obejrzeć mecz.

Motywacyjne gówno, powiecie. Zgoda. Następnym razem kogoś wyłajam.

Michał Koziana

fot. Robert Laberge | Getty Images

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress