Klimov czarnym koniem Pucharu Świata?

Rosjanin z Permu wygrał w Wiśle-Malince kwalifikacje do niedzielnego konkursu indywidualnego. Po skoku na odległość 137 metrów wyprzedził drugiego Dawida Kubackiego o 1,4 punktu. Pokazał tym samym, że chce w tym sezonie namieszać w czołówce.

Potencjał pokazał już w przeszłości

Były kombinator norweski rozpalił nadzieje kibiców Sbornej już w 2014 roku. Wtedy to na MŚ juniorów w Val di Fieme zdobył brązowe medal, ulegając m.in. Jakubowi Wolnemu. W kolejnym roku zdobył również brąz i złoto na Uniwersjadzie w Szyrbskim Jeziorze. Mimo juniorskich sukcesów Klimov rozczarowywał  w Pucharze Świata. Zadebiutował w nim w 2015 roku. Pierwszy sukces odniósł dwa lata później na prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni. Zajął trzecie miesjce na szkoczni Bergisel w Inbrucku. Wydawało się więc, że młody Rosjanin pójdzie za ciosem i w kolejnym sezonie będzie stawał regularnie na podiach PŚ. Nic bardziej mylnego, Klimov jak i cała kadra Sbornej zdecydowanie zawiodła. Dla Klimova jednak szybko nadeszło Letnie Grand Prix. Tam reprezentant Rosji pokazał kapitalną formę, wygrywając cały cykl. W letnich zawodach sześciokrotnie stawał na podium, w tym raz na najwyższym stopniu w Courchevel. Trzeba wziąć pod uwagę, że skoczkowie traktują częstą letnie zawody jak przygotowanie do tych zimowych. Jednak dwóch wcześniejszych polskich triumfatorów w lecie potrafiło z powodzeniem zajmować czołowe lokaty, a parę miesięcy później przy ujemnych temperaturach. Pierwszy poważniejszy indywidualny  test dla Klimova już w niedziele o godzinie 15:00.

                                                                                                                                                                                                                                                                      Tomasz Madej

 

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress