Kibice z Ludwinowa – kulturalny fenomen.

W swoim życiu byłem już wielokrotnie na meczach piłkarskich różnych drużyn, na różnych poziomach rozgrywkowych, od B klasy, po Ekstraklasę, zaliczyłem też trochę rozgrywek juniorskich i dziecięcych. I wyłączając rozgrywki dziecięce, to na każdym meczu można było usłyszeć przekleństwa, na niektórych mniej, na innych więcej, a na jeszcze innych, to prawie słychać było tylko je.

I oczywiście jest to element kibicowania, buduje on też atmosferę na meczach, ale nie każdemu się on podoba. Są osoby, które przez wulgaryzmy nie chodzą na stadiony, dla takich osób polecam mecze Garbarni Kraków, klubu którego kibice wyróżniają się wśród innych naprawdę wysoką kulturą dopingu, brakiem przekleństw i naprawdę dobrym podejściem do tematu budowania atmosfery na meczach.

Tylko na meczu Młodych Lwów istnieje możliwość, o to by spiker prosił kibiców o kulturalny doping, gdy Ci śpiewają piosenkę dla dzieci „Ogórek, ogórek zielony ma garniturek”. Miało to miejsce podczas meczu z Wartą Poznań, która grała w zielonych strojach. Trzeba tu nadmienić, że kilka razy w historii to zespół z Poznania był górą nad Garbarnią, co nie zawsze wynikało z rozstrzygnięć na boisku. Najbardziej znany przypadek to rok 1929, kiedy to Piłkarze z Ludwinowa zdobyli najwięcej punktów i powinni cieszyć się z Mistrzostwa Polski, jednak Wydział Gier i Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej zweryfikował mecz Turyści-Warta, wygrany przez łodzian 2:1, na korzyść zespołu z Poznania (walkower 3:0, powód – wystawienie nieuprawnionego zawodnika, strzelca dwóch bramek) i to Warta wyprzedziła zespół z Krakowa o 2 punkty i świętowała zdobycie Mistrzostwa Polski. W normalnych przypadkach można byłoby powiedzieć, że obu zespołów mają kosę i przez większość meczu słychać byłoby trybun: „Jazda z Ku*wami” lub inne inwektywy pod adresem drużyny przeciwnej.

Teraz gdy wrócili do 1. Ligi po 44. latach przerwy, mogą zaistnieć dla szerszej publiczności. Pierwszy mecz ze Stałą Mielec pod względem piłkarski najlepiej nie wyszedł, ale jeśli chodzi o kibiców, to było świetnie. Około 2000 widzów na stadionie, co jest również bardzo dobrym wynikiem, dopingowało Chłopców z Ludwinowa, bez użycia wulgaryzmów, co prawda, gdzieś w oddali czasem ktoś zarzucił ku*wą, ale były to pojedyncze przypadki. Zaskoczeniem dla wielu pierwszy raz oglądających Brązowych w akcji mógł być moment faulu na piłkarzu Garbarni, gdy sędzia kazał grac dalej. Z trybun w tym Momocie mogliśmy usłyszeć, zamiast znanemu wszystkim wyznania miłości do Polskiego Związku Piłki Nożnej, usłyszeliśmy: „Sędzia nie ma racji, sędzia nie ma racji”. Coś wspaniałego.

Jeśli więc nie chodzicie na mecze, bo przeszkadzają Wam wulgaryzmy, boicie się wybryków chuligańskich, macie małe dzieci, to mam rozwiązanie, przyjdźcie na mecz Garbarni Kraków, nie pożałujecie. Oprócz kulturalnego dopingu będziecie mogli w spokoju obejrzeć kawał dobrego futbolu, w wykonaniu Klubu o bogatej historii, który może poszczycić się tytułem Mistrza Polski.

Waldemar Ignaciuk

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress