Jeszcze nie teraz…

Ależ było blisko! Kto by pomyślał, że polski zespół tak mocno postawi się faworyzowanym mistrzyniom świata i będzie o krok od awansu na upragnione Igrzyska. Polki jednak nie wykorzystały dużej szansy na zwycięstwo i bilety do Tokio uzyskały Serbki.

Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju wielu fachowców, ekspertów sprowadzało go do jednego spotkania: Polska – Serbia. Polki jako zespół cały czas w fazie budowy, ciągłego rozwoju nie przystępowały do tych zawodów w roli faworytek. To Serbia jako aktualny Mistrz świata i Europy musiała. Polki co najwyżej mogły. Dość powiedzieć, że spośród czterech ekip startujących w turnieju-Polska, Serbia, Portoryko i Tajlandia to nasz zespół był najniżej sklasyfikowany w rankingu FIVB. Plan na turniej był prosty: wygrać dwa pierwsze spotkania z teoretycznie słabszymi od nas reprezentacjami Portoryko i Tajlandii oraz rzucić wszystko co się da na Serbię i wierzyć w sensację.

Pierwszy dzień przeszedł „zgodnie z planem”. Polki bardzo pewnie w stosunku 3:0 ograły Portoryko. Typowy mecz bez historii. Wyniki setów do 18, 28 i 15 mówią same za siebie. Z dnia na dzień poprzeczka rosła i drugiego dnia turnieju czekała na nasze siatkarki zawsze niebezpieczna i niewygodna do gry Tajlandia. Spotkanie, które śmiało można określić drogą przez mękę. Tajki pomimo niskich parametrów fizycznych momentami grały jak natchnione a kibice zgromadzeni w hali Orbita we Wrocławiu nie wierzyli własnym oczom jednocześnie drżąc o końcowy rezultat. Polki popełniały w tym meczów sporo niewymuszonych prostych błędów, w wielu akcjach brakowało kończącego ataku a także walczące i grające bez kompleksów i na fantazji Tajki powodowały momentami bezradność w polskich szeregach. Ostatecznie mecz zakończył się po myśli polskiej ekipy, która do rozstrzygnięcia potrzebowała aż pięciu partii. Wśród kibiców i na twarzach polskiego zespołu dało się wyczuć wielkie Ufff… Przecież prawdziwa walka miała się dopiero zacząć.

W końcu nadszedł dzień, na który wielu przed turniejem oczekiwało i go przewidywało. Bezpośredni mecz o awans na Igrzyska Olimpijskie do Tokio pomiędzy Polską a Serbią. Faworyt był jasny i zdecydowany. Jeszcze nie tak dawno w maju 2017 roku Serbki zdemolowały naszą kadrę w meczu o awans na Mistrzostwa Świata. Teoretycznie tutaj miało być podobnie. Co prawda od tego czasu nasza kadra zrobiła duży postęp, ale jednak siła serbskiej reprezentacji była ogromna. Ale cóż. Jeden mecz. Jeden dzień. Niech się dzieje. Wiara czyni cuda.

Spotkanie z dużym animuszem i wiarą rozpoczęły nasze siatkarki dyktując warunki gry. Tak jakby to one dzierżyły tytuł Mistrzyń Świata i Europy. Polki zupełnie nie przypominały drużyny, która wczoraj miała olbrzymie kłopoty z pokonaniem Tajek. Efektywna zagrywka, skuteczna gra na siatce zaowocowały wygranym pierwszym setem do 21. Drugi set miał podobnie jak pierwszy od mocnego uderzenia rozpoczęły podopieczne Jacka Nawrockiego prowadząc 7:4. Jednak błędy, niemoc w ataku i kontry gości odwróciły wynik 8:7 dla Serbek. Druga partia miała wyrównany przebieg a wynik oscylował wokół remisu. Po błędzie w przyjęciu Natalii Mędrzyk to Serbki wyszły na dwupunktowe prowadzenie (21:19). Polki nie dawały za wygraną i wyrównały (22:22) mając nawet piłkę w górze na prowadzenie 23:22. Więcej zimnej krwi i skuteczności w końcówce wykazały Serbki i wyrównały wynik spotkania (25:23).

Trzecia partia tego meczu to od początku do końca absolutna dominacja przyjezdnych, które odskoczyły na kilka punktów w połowie seta i sukcesywnie powiększały ją do końca. Polki wyraźnie przegrały seta 25:16. Czwarta odsłona to znów powrót do dobrej gry naszych pań i wyrównana walka. W ataku nie zawodziła nasza liderka Malwina Smarzek a Serbki miały problemy z przedarciem się przez polski blok. Polkom udało się wyjść na sześciopunktowe prowadzenie (18:12) i wszystko zmierzało w stronę tie-breaka. Niestety, nagłe załamanie gry naszych pań i Serbki szybko doprowadziły do wyrównania (22:22). Od stanu 23:23 Polki nie skończyły swoich dwóch pierwszych akcji po przyjęciu co Serbki skutecznie wykorzystały i tym samym jako kolejna drużyna z Europy (po Rosji i Włochach) zapewniły sobie udział w przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich.

Oczywiście po takim meczu kiedy wydawałoby się nieosiągalny dla nas rywal był naprawdę blisko żal jest duży. Tym bardziej, że wydaję się, że mieliśmy to spotkanie w swoich rękach. Pamiętajmy jednak, że Serbki meczów o stawkę rozegrały dziesiątki. Dla nas to spotkanie było niejako nauką gry „o coś”. Należy być dumny i zbudowany grą naszego zespołu i z wiarą patrzeć w przyszłość. Ten turniej potwierdził, że praca Jacka Nawrockiego i jego zespołu idzie w dobrym kierunku. Powoli doganiamy europejską i światową czołówkę. Nam kibicom jak i siatkarkom potrzeba zwykłej cierpliwości. Sukcesy przyjdą. Dajmy sobie jeszcze trochę czasu.

Wojciech Głowacki

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress