Energa Basket Liga: Pierwszy dzień playoffs za nami! Emocji nie brakowało.

Mistrz polski Anwil Włocławek pokonał u siebie wicemistrza polski Agred BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski, i otworzył wynik serii. Emocje w tym meczu były gwarantowane, szansa na rewanż za zeszłoroczny finał, oraz za porażki w sezonie zasadniczym Stal chciała na pewno wykorzystać, ale na ich drodze stanął wielki Ivan Almeida.

Mecz we Włocławku rozpoczął się od mocnego początku dla gospodarzy, po paru minutach gry wygrywali 9-0, a wysokim poziomem skuteczności wykazywał się rosyjski zawodnik Walerij Lichodiej, po pierwszej kwarcie Anwil prezentował wyższy poziom gry i był  lepszy pokonując Ostrowian 25:18. Warto, już tutaj wspomnieć o Ivanie Almeidzie, który grał tak świetne spotkanie, że zakończył mecz z 29-cioma punktami na koncie. W drugiej kwarcie to znowu Anwil wyszedł z inicjatywą i powiększał przewagę, jednak mecz zmieniał się z minuty na minutę i Stal niwelowała straty, pierwsza połowa zakończyła się minimalnie na korzyść Włocławian 42:46. Podopieczni trenera Wojtka Kamińskiego w trzeciej kwarcie wreszcie wyszli pewni siebie i grający na centrze Shawn King, po tym jak inicjatywę w meczu przejął Casper Ware dał prowadzenie graczom gości, dzięki czemu po trzeciej, przedostatniej części spotkania goście byli minimalnie lepsi, i tu po raz kolejny inicjatywę, io cały ten mecz Almeida wziął w swoje ręce, robił w tym meczu ogromną różnicę i po nerwowej końcówce dał zwycięstwo 89:84 swoim kibicom. 1:0 Anwil. Kolejny mecz serii w sobotę od 12:30 w Polsacie Sport. 

Statystyki indywidualne: Almeida I. (ANW) 29pkt./8ast./3zb., Ware C. (OST) 27pkt./5ast./6zb., Lichodiej M. (ANW) 14pkt./2ast./5zb., Ignerski M. (ANW) 12pkt./1ast./5zb. Scott M. (OST) 10pkt./7ast./5zb.

źródło: www.plk.pl

W drugim, ostatnim spotkaniu w pierwszym dniu playoffs Arka Gdynia okazała się niezbyt gościnna dla rywali z Warszawy. W sformułowaniu „niezbyt gościnna” mam namyśli poziom gry, w szczególności w pierwszej połowie spotkania, była wybitna. Jednak w ostatniej kwarcie warszawiacy postanowili się sami ugościć i zgotować sensację, i było naprawdę blisko. Finalnie to Arka wygrała ten mecz i wyszła na prowadzenie w serii.

Na początku spotkania można było zauważyć, że gracze Legii Warszawa będą chcieli już od początku narzucić mocne tempo, i udowodnić, że nie przypadkowo awansowali po 17 latach do playoffs, jednak rywal z najwyższej półki wiedział, że nie może na to pozwolić i postawił jeszcze mocniejsze warunki. Arka uzyskała przewagę, a później standardowo ją powiększała. Ekipa ze stolicy postanowiła rzucić się jeszcze bardziej na rywali, dzieki czemu przewaga Arkowców po pierszej połowie, była wysoka, zespół Asseco wygrywał 39:31, ale nie na tyle, aby nie dać szansy Legionistom dalej walczyć o zwycięstwo. i tutaj kolejna świetna osobistość z naszej ligi wzięła mecz w swoje ręce, albowiem James Florence paroma popisowymi akcjami zwiększył przewagę Arki, po trzeciej kwarcie było już 60:48, a mecz wydawałoby się, że jest już rozstrzygnięty. Nie przy tej walczącej od początku sezonu, i spisującej się świetnie Legii. Na czele z Filipem Matczakiem wygrała ostatnią część spotkania 27 do 19, lecz nie zdołała całkowicie zniwelować wcześniejszej przewagi Gdynian. Ostatecznie faworyt wygrał 79-75, jednak trener Arki Przemysław Frasunkiewicz ma dużo do przeanalizowania po słabej końcówce swojego zespołu.

Statystyki indywidualne: Matczak F. (LEG) 24pkt./2ast./5zb., Florence J. (GDY) 17pkt./4ast./4zb., Bostic J. (GDY) 15pkt./1ast./2zb., Kowalczyk S. (LEG) 11pkt./3ast./9zb., Pinder K. (LEG) 11pkt./1ast./11zb.

Joachim Kaźmierczak.

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress