Cracovia zdobyła pierwszy punkt, ale nie zagrała na miarę oczekiwań

Cracovia w końcu zdobyła pierwszy punkt w tym sezonie Ekstraklasy. Po bardzo słabym meczu bezbramkowo zremisowała z Arką Gdynia.

Był to mecz drużyn, walczących o przełamanie. Oba zespoły źle zaczęły sezon. W dwóch pierwszych spotkaniach Arka zdobyła tylko 1 punkt, a Cracovia nie miała na swoim koncie żadnego. Jedni i drudzy chcieli zakończyć tą niekorzystną passę. Na ,,Pasach” ciążyła dodatkowa presja. Podopieczni Michała Probierza po raz pierwszy w tym sezonie grali przy Kałuży i bardzo im zależało, aby zwycięstwem przywitać kibiców.

Jednak to Arka, jako pierwsza, stworzyła sobie groźną sytuację. Po 7. minutach gry, z woleja uderzał Andrii Bogdanov, ale zrobił to zbyt słabo, by pokonać Macieja Gostomskiego. Chwilę później, z okolic pola karnego uderzał Gerard Oliva, ale nie trafił w bramkę.

W kolejnych minutach oglądaliśmy typowy mecz Ekstraklasy. Niewiele się działo. Akcje zazwyczaj kasowane były w środkowej strefie boiska, w najlepszym razie w okolicach szesnastki. Nie było to trudną sztuką, bo obie drużyny nie grzeszyły dokładnością i szybko traciły piłkę. Sporo było też fauli, ale głównie w okolicach środka pola. Po jednym z nich Cracovia stworzyła nawet zagrożenie. Do piłki wrzucanej z rzutu wolnego, tradycyjnie najwyżej wyskoczył Michał Helik, ale uderzył jeszcze wyżej. Arka odpowiedziała jeszcze lepiej. Po dośrodkowaniu z prawej strony Damiana Zbozienia, piłke głową stącał Nabil Aankour, ale futbolówka minęła bramkę. Na 5 minut przed końcem połowy, Cracovia oddała pierwszy celny strzał w tym meczu. Uderzenie Marcina Budzińskiego zmierzało jednak w środek bramki i piłkę z łatwością złapał Pavel Steinbors.

W doliczonym czasie pierwszej połowy, Arka stworzyła najgroźniejszą sytuację. Po wrzutce z rzutu rożnego, Aleksandar Kolev główkował w poprzeczkę. Odbitą piłkę próbował jeszcze dobijać Zbozień, ale zrobił to niecelnie. Była to ostatnia akcja w pierwszej części gry.

Druga połowa również nie przyniosła wielu emocji. Na początku, z daleka uderzał Bogdanov, ale trafił prosto w Gostmskiego, który z łatwością złapał piłkę. Później dosłownie nic się nie działo. Cracovia nie potrafiła skonstruować dobrej akcji, a Arka ograniczała się do strzałów z daleka. Tak było też w 60. minucie, gdy lekki strzał Aankoura obronił Gostomski. Tym samym odpowiedział Cornel Rapa, ale efekt również był podobny i piłka wylądowała w rękach Steinborsa.

Na tym emocje się skończyły. Poza pojedynczymi zrywami, nic już się nie wydarzyło i obie drużyny podzieliły się punktami. W końcówce gospodarze nacisnęli, ale nic z tego nie wynikało. W 80. minucie świetną szansę zmarnował Javi Hernandez. Hiszpan został zupełnie niepilnowany w polu karnym i uderzał głowką, ale świetną interwencją popisał się Steinbors. W doliczonym czasie gry, bliska zdobycia gola była też Arka. W zamieszaniu, w szesnastce Cracovii najlepiej odnalazł się Aleksandar Kolev, ale jego strzał głową trafił w słupek. Ostatnie minuty były bardzo emocjonujące, ale nie przyniosły rozstrzygnięcia i obie drużyny podziliły się punktami. Można powiedzieć, że był to prawdziwy mecz przyjaźni. Nikt nikomu nie zrobił krzywdy, a piłkarze momentami wyglądali jakby myślami byli wszędzie tylko nie na murawie. Gdynianie są przynajmniej usprawiedliwieni, bo musieli jechać do Krakowa autobusem. Cracovia jednak nie wykorzystała zmęczenia rywali i była równie słaba jak oni.

Cracovia – Arka Gdynia 0:0 (0:0)
Żółte kartki: Dimun – Sołdecki, Zarandia
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Cracovia: Gostomski – Rapa, Dytiatiev, Helik, Diego Ferraresso – Strózik (84′ Wdowiak), Dimun, Budziński, Elady (46′ Serafin) – Javi Hernandez, Oliva (30′ Piszczek)

Arka: Steinbors – Zbozień, Helstrup, Marić, Marciniak – Sołdecki, Bogdanov (84′ Cvijanović) – Zarandia (60′ Jankowski), Aankour (69′ Siemaszko), Janota – Kolev

Michał Przybycień

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress