Co jest grane?

Od kiedy do Wisły Kraków przyszedł trener Joan Carillo, możemy być pewni, że jednym ze środkowych pomocników będzie Nikola Mitrović. I szkoleniowiec Wisły jest prawdopodobnie jedyną osobą, która widzi sens w ustawianiu go na tej pozycji.

Serb nie jest już młodzieniaszkiem, ma 31 lat i można wymagać od niego, aby wnosił coś ekstra do gry Wisły. Póki co w dotychczasowych spotkaniach, od kiedy przyszedł pod Wawel nie robi tego. Często gra zbyt wolno, niedokładnie, statecznie. Przychodził do Krakowa z łatką rozgrywającego, a jest póki co hamulcowym. Nie pomaga w defensywie, nie kreuje akcji ofensywnych, nie robi właściwie nic.

– Wkurza mnie Nikola Mitrović. Trener cały czas na niego stawia, to już się staje niesmaczne. To jest „człapak”, gra jak oldboj – przeważnie do tyłu lub wszerz – powiedział w rozmowie z portalem „LoveKrakow.pl” Andrzej Iwan. I trudno nie zgodzić się z tą opinią. Mitrović zabiera miejsce zawodnikom, którzy mogliby rozwijać swoje skrzydła grając u boku takiego defensywnego pomocnika jak Pol Llonch, który póki jest w Wiśle ratowałby im skórę doskonałą asekuracją.

Wiadomo, Kamil Wojtkowski notorycznie ma problemy ze zdrowiem, ale czy ktoś wyobraża sobie, że zagra on w którymś meczów grupy mistrzowskiej razem z Tiborem Haliloviciem kosztem Mitrovicia? Szczerze w to wątpię.

A kibice tracą już cierpliwość. Znamienne było, że gdy podczas meczu ze Śląskiem Wrocław Nikola Mitrović opuszczał murawę, żegnały go gwizdy, a nie brawa. Ale to trener decyduje i to on będzie rozliczany. W tym momencie jednak, stawianie na Mitrovicia jest kompletnie irracjonalne i nietrudno uniknąć wrażenia, że gra on tylko dlatego, że przyszedł na prośbę trenera.

Bogdan Setlak

fot. Michał Dyk

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress