Cel jest jeden

Chociaż przed nami sezon reprezentacyjny siatkarzy roku 2019 i okazja do „skoszenia” trzech medali to najważniejszą imprezą zbliżającego się okresu będą „tylko” kwalifikacje olimpijskie. Bowiem to wszystko co po drodze ma nas tylko przybliżać do celu. A ten jest jasny i klarowny: medal Igrzysk Olimpijskich Tokio 2020.

foto: Przegląd Sportowy

Trzy medale Mistrzostw Świata (dwa złote i jeden srebrny) na przestrzeni 12 lat (2006-2018), złoto Mistrzostw Europy – 2009, brąz Ligi Światowej, brąz Mistrzostw Europy, srebro Pucharu Świata (to wszystko w 2011 roku) a także wygrana rozgrywek Ligi Światowej w 2012. To dorobek medalowy polskiej reprezentacji siatkarzy w ciągu ostatnich 12 lat. Czegoś brakuje prawda? I doskonale wiemy czego.

Dlaczego tak wielka reprezentacja pomimo tak wielu znakomitych graczy w swoim składzie na przestrzeni lat nie potrafi sięgnąć po coś o czym marzy każdy zawodowy sportowiec? Dlaczego w ciągu ostatnich trzech startów zawsze zatrzymywaliśmy się na etapie ćwierćfinału? Najbliżej strefy medalowej byliśmy w 2008 w Pekinie roku za kadencji Raula Lozano, kiedy dosłownie o 1-2 piłki przegraliśmy w piątym secie z reprezentacją Włoch prowadzoną przez Andreę Anastasiego. Tym samym trenerem, pod którego przywództwem nasza reprezentacja cztery lata później jechała na Igrzyska do Londynu w roli faworyta do medalu a sam szkoleniowiec głosił, że Polska ekipa myśli o złocie. Trudno się dziwić. W końcu na cztery turnieje poprzedzające Igrzyska 2012 z każdego przywoziliśmy jakiś kruszec (w tym złoto LŚ na kilka tygodni przed rozpoczęciem Igrzysk). Skończyło się na jednym wielkim huku rozczarowań (0:3 z Rosją) a Polska siatkówka na kolejne cztery lata musiała odłożyć marzenia o medalu olimpijskim. „Zbawicielem” miał być Stefan Antiga. Czynny siatkarz, który dopiero co przebrał krótkie spodenki w długie spodnie w 2014 roku zadziwił cały siatkarski świat sięgając z polską kadrą po złoto MŚ. Można powiedzieć „narodził się” nam nowy Hubert Wagner. Żyliśmy nadzieją, że Francuz powtórzy wyczyn Polaka i po zdobyciu złota MŚ sięgnie po złoto Igrzysk w Rio. Niestety i on nie sprostał oczekiwaniom. Za co zresztą zapłacił posadą selekcjonera.

Docieramy do roku 2018. Na stanowisku nowego selekcjonera zostaje wybrany Vital Heynen, który przejmuję schedę po Fefe De Giorgi, który zapisał się jako jeden z najgorszych selekcjonerów w historii (9 miejsce w Lidze Narodów i 10 miejsce na ME przed własną publicznością). Z całym szacunkiem, ale spośród sześciu ostatnich szkoleniowców naszej kadry (Lozano, Castellani, Anastasi, Antiga, De Giorgi, Heynen) to ten obecny cieszył się najmniejszą wiarą opinii publicznej na osiągnięcie sukcesu. Bo bez nazwiska, bo to przecież wariat a nie trener i w ogóle to prezes nas oszukał bo chciał trenera Polaka a wybrał obcokrajowca. Belg od początku zaznacza, że jego celem jest doprowadzić polską kadrę na podium Igrzysk Olimpijskich. Rotuje zawodnikami, zmienia, jest konsekwentny w swojej filozofii. Wie jaki jest jego cel. Chcąc nie chcąc gra fantastyczny turniej i zupełnie niespodziewanie sięga po tytuł mistrza świata. Wsłuchując się jednak w głos samego selekcjonera, zawodników można wysnuć wniosek, że ten złoty krążek MŚ to taki bonus w drodze do prawdziwego celu. Super bonus, ale jednak.

Żyjemy w kraju gdzie 40 milionów naszych rodaków zna się na piłce nożnej, skokach, siatkówce i itd. To jeszcze nic. Kraju wybitnie zakochanym w siatkówce i niezwykle wymagającym. Zaryzykuję tezę, że tym złotem Vital Heynen…utrudnił sobie swoją pracę. Szczyci się tytułem mistrza globu a do tego prowadzi reprezentację dwukrotnych mistrzów świata pod rząd. Do tego tę złotą już drużynę wzmacnia uznawany za wielu najlepszy siatkarzy naszej ziemi – Wilfredo Leon. Belg musi mieć świadomość, że jadąc teraz na każdy kolejny turniej nie wypada mu wrócić bez medalu. Do czasu igrzysk rozegramy pięć turniejów (w tym kwalifikacje olimpijskie). Nie z każdego musimy wracać z medalami. Nie jest to aż tak istotne. Nie dajmy się uwikłać w paranoi, że od teraz musimy tylko wygrywać. Nie tragizujmy jak raz wrócimy na miejscu piątym czy szóstym. Patrzmy w przyszłość. W to co nas naprawdę interesuję. To czego pragniemy. To czego brakuje polskiej siatkówce. (Złoty) Medal Igrzysk Olimpijskich.

Wojciech Głowacki

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress