Byk w koronie

To trochę nudny sezon był – powiedział mistrz Yoda, po czym Fogo Unia Leszno zdobyła znowu tytuł. Lekko żartem, ale faktycznie, ktoś mógłby tak powiedzieć. Czy nudny? Na pewno mocno przewidywalny, choć kilka, pojedynczych sensacji mieliśmy. Ostatecznie wygrał zespół, który miał wygrać i ten, który od początku wydawał się najsilniejszy. Wróć…, nie wydawał się, a po prostu taki był. Przewidywalna strona mocy.

Leszczyńskie Byki zremisowały dwa mecze, na inaugurację z Wrocławiem i pod koniec rundy zasadniczej z Gorzowem. Mistrz przegrał dwukrotnie, w Częstochowie i Tarnowie. Zwłaszcza ta druga porażka był sporą sensacją. „Jaskółki” jako pierwsze sprawiły, że „Byki” nie zdobyły żadnego punktu. To jedna z niespodzianek, o których wspomniałem. Inną, z udziałem lidera, było też srogie lanie w Grudziądzu. Tyle tylko, że to nie gospodarze byli katem, a właśnie przyjezdni. Leszczynianie wygrali wówczas w stosunku 28:62, co było najwyższą wiktorią w sezonie, a zarazem kosmiczną kompromitacją GKM-u.

Unia Leszno kroczyła po swoje od samego początku. W drużynie bywało różnie, wahania formy także dawały się we znaki tamtejszym żużlowcom. Siłą napędową po raz kolejny byli znakomici młodzieżowcy, bez których Unia miałaby pewnie ciężko wywalczyć jakikolwiek medal. Ale nie od dzisiaj wiadomo, że silna formacja juniorska w polskich rozgrywkach żużlowych, to tak naprawdę połowa sukcesu i bardzo ważny czynnik w drodze po sukces.

Warto zauważyć, że najlepszy senior „Byków” legitymuje się „dopiero” szóstą średnią w całej lidze. To Emil Sajfutdinow, ale kolejny żużlowiec królowej z Leszna jest już poza dziesiątką. Piotr Pawlicki zajmuje 13. pozycję. Czy inne drużyny miały lepsze składy seniorskie? Oczywiście, że tak. Ale nie miały armat pod numerami 6 i 7, co w tym przypadku okazało się znowu kluczowe. Irytują mnie więc głupie komentarze i zarzuty, że to dziwny mistrz, bo wcale nie miał najmocniejszego zespołu. Na litość, pytam, jak to nie miał? Żużlowa drużyna składa się z siedmiu (od niedawna ośmiu, z rezerwowym) zawodników, z czego dwóch musi być młodzieżowcami do lat 21 z polską licencją. Tak, Leszno miało najlepszy monolit i drużynę. Zresztą, nie pierwszy raz.

Dla „Byków” to szesnaste złoto w historii klubu i piąte od roku 2007, kiedy Leszno na dobre wracało na szczyty Ekstraligi. Unia obroniła tytuł z zeszłego roku, co nie udawało się nikomu przez ostatnich 13 lat, od momentu, kiedy inna Unia, ta z Tarnowa, zdobywała dublet w latach 2004-05. W klasyfikacji medalowej długo nikt im nie dorówna.

Wszystko wskazuje na to, że skład królowej nie ulegnie zmianom. Zawodnicy chętnie podpisują kontrakty, swoją umową o dwa lata przedłużył już na przykład Janusz Kołodziej. Kiedy inne kluby myślą o domknięciu budżetu za ten rok, dopiero szykując przymiarki do transferów na przyszły sezon, w Lesznie myślą już przynajmniej na dwa lata do przodu. Czy narodził się hegemon w Ekstralidze? Trudno wyczuć, ale jeśli filozofia klubu się nie zawali, nadal będzie wypłacalny, mądrze zarządzany, w dalszym ciągu będzie szkolił tak znakomitych wychowanków, to najbliższe lata mogą należeć do Unii. Pijany ze szczęścia prezes Rusiecki ma ambitne plany.

Nie twierdzę, że nikt ich nie zatrzyma w drodze po trzeci z rzędu tytuł, bo w sporcie, a już szczególnie tym czarnym, różne przypadki mogą się wydarzyć. Ale Leszno ma potencjał, by nieco zdystansować ligę, co oczywiście, wcale nie będzie takie dobre dla całych rozgrywek. Ekstraliga żużlowa to produkt, który w ładnym opakowaniu trzeba sprzedać. Skoro emocji na torze coraz mniej – bo zarzut ten (zresztą całkiem słuszny) pojawia się coraz częściej – to przynajmniej dobrze byłoby, gdyby same zespoły były względnie wyrównane sportowo.

Tytuł Drużynowego Mistrza Polski na żużlu w Lesznie zatem zostaje… Tamtejszy Byk jeździ w koronie i trudno ocenić, kto pierwszy będzie w stanie ją strącić. Co ważne, z leszczyńskiego ośrodka emanuje spokój, trochę jak od mistrza Yody właśnie. Moje zdanie jest takie, że żaden hegemon się nie narodził, a specyfika tego sportu to szybko zweryfikuje, ale rzeczywiście, Unia znowu będzie silna i Byk niejednokrotnie nabije na rogi.

                                                                                                                                                               Amadeusz Bielatowicz

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress