Bilet do Tokio już jest. Kolejny cel to medal

Polscy siatkarze awansowali na przyszłoroczne Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Turniej kwalifikacyjny w Gdańsku nie był łatwy, ale zakończył się oczekiwanym sukcesem. Teraz, kolejnym celem jest medal olimpijski.

Od początku było wiadomo, że kluczowy będzie mecz z Francją. Ułożył się on dla Polaków idealnie. Biało-czerwoni zagrali świetnie praktycznie w każdym elemencie. Bardzo dobrze funkcjonował blok, w odpowiednim momencie obudzili się Wilfredo Leon i Michał Kubiak, bo wcześniej można było obawiać się o ich formę. W tym meczu jednak ciągnęli naszą grę, choć trzeba pochwalić cały zespół, bo zagrali na poziomie godnym mistrzów świata.

Po dwóch zwycięstwach po 3:0 z Tunezją i Francją, w spotkaniu ze Słowenią, nasi siatkarze, do awansu potrzebowali zwycięstwa w jednym secie. Na fali entuzjazmu, po zwycięstwie z Trójkolorowymi wydawało się, że Polacy szybko wykonają swoją robotę i do gry wejdą rezerwowi. Można było odnieść wrażenie, że trochę zlekceważyli Słowenię. Jak się okazało, zupełnie niesłusznie. Trzeba przypomnieć, że przecież ta reprezentacja wyrzuciła nas z dwóch ostatnich mistrzostw Europy. Teraz też miała chrapkę na wygraną. Zaczęła fantastycznie. Świetnie atakowała i broniła. Najgorzej chyba funkcjonowała zagrywka, bo w tym elemencie podopieczni Alberto Giulianiego często się mylili, ale i tak zdołali wygrać pierwszego seta. W kolejnym też grali dobrze. Na szczęście w kluczowym momencie, przy stanie 20:20, na zagrywkę wszedł Wilfredo Leon i zaserwował 2 asy. Dzięki temu Polacy wypracowali sobie przewagę, której nie oddali już do końca. Przy wyniku 24:23 dla Polski, na zagrywce pomylił się Tine Urnaut i mogliśmy cieszyć się z awansu na igrzyska. Ponieważ zadanie zostało wykonane, to na dalszą część spotkania weszli rezerwowi i zagrali lepiej, niż pierwsza szóstka. Wygrali kolejne 2 sety i cały mecz.

Trofeum, które wywalczyli polscy siatkarze w Gdańsku

Polscy siatkarze wykonali więc najważniejsze zadanie w tym sezonie reprezentacyjnym. Teraz pewnie pojadą na wakacje, a na wrześniowe mistrzostwa Europy pojedzie zapewne skład podobny do tego, który rywalizował w Final Six Ligi Narodów. Teraz wszystkie turnieje będą traktowane, jako przygotowanie do igrzysk. Finał olimpijski za niecały rok, 8 sierpnia. Większość kibiców i ekspertów już zakreśla tą datę w kalendarzu, ale rywali nie wolno lekceważyć. Owszem, ostatnio wszędzie, gdzie tylko można zdobywamy medale i to niezależnie od składu. To daje ogromną nadzieję na zdobycie medalu w Tokio. Dla takich siatkarzy jak Kubiak, Fabian Drzyzga czy Bartosz Kurek, który wróci do kadry po kontuzji, będzie to ostatnia szansa, żeby wygrać coś z reprezentacją. Jeśli tym razem się nie uda, to na kolejny olimpijski sukces możemy znowu czekać długie lata, bo po olimpiadzie czeka nas kolejna zmiana pokoleniowa w kadrze. Pozostaje mieć nadzieję, że japońska lalka Daruma, taka jak ta na zdjęciu wyżej, którą nasi siatkarze wygrali w Gdańsku, przyniesie szczęście i biało-czerwoni wrócą z Tokio jeśli nie ze złotem, to w ogóle z medalem, a Vital Heynen może w końcu udzieli wywiadu po polsku, bo widać, że w nauce naszego języka zrobił bardzo duże postępy, tak jak jego siatkarze, na parkiecie.

Michał Przybycień

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress