Australian Open już bez Polaków. Szybko odpadli, ale wstydu nie przynieśli

Cała czwórka naszych reprezentantów odpadła już z Australian Open. Do drugiej rundy przeszła tylko Iga Świątek. Pozostali też nieźle się zaprezentowali i napsuli sporo krwi faworytom.

Znacznie powyżej oczekiwań spisał się Kamil Majchrzak. Dla niego już awans do turnieju głównego był sukcesem. Jego rywalem był jednak Kei Nishikori i wiadomo było, że już po tym meczu Polak pożegna się z imprezą. Niewiele zabrakło, a mogło być odwrotnie. Nasz tenisista grał chyba najlepiej w karierze. Wygrał 2 pierwsze sety i porażka zajrzała w oczy Japończykowi. Polak pierwszy raz w karierze grał w meczu toczonym do trzech wygranych setów. Zabrakło mu doświadczenia, nie wytrzymał psychicznie i fizycznie. Przegrał kolejne dwie partie, a w decydującej, przy prowadzeniu rywala 3:0 skreczował. Nie można mieć do niego pretensji. Pokazał się z dobrej strony i był o krok od wyeliminowania tenisisty rozstawionego z numerem ósmym.

Japończyk w drugiej rundzie pokonał Ivo Karlovicia. W pierwszym meczu, Chorwat pokonał Huberta Hurkacza. Ten mecz też był bardzo zacięty, bo każdy z setów kończył się tie-breakiem. Niestety Polak tylko jednego rozstrzygnął na swoją korzyść. W najważniejszych momentach chłodną głowę zachował doświadczony Chorwat i w decydujących fragmentach okazał się lepszy. W drugiej rundzie musiał jednak uznać wyższość Nishikoriego, który awansował po kolejnym pięciosetowym horrorze.

Nasze panie też zaprezentowały się bardzo dobrze, choć również nie miały szczęścia w losowaniu. Magda Linette była bez szans w starciu z czwartą rakietą świata, Naomi Osaką. Znacznie lepiej poszło Idze Świątek. Miała trochę problemów, ale w miarę pewnie awansowała do drugiej rundy. W trzech setach pokonała Anę Bogdan. W drugiej partii miała kryzys, wzywała nawet pomoc medyczną, ale podniosła się i w decydującym secie pokonała rywalkę. Pokazała niezwykłą dojrzałość. Jest bardzo mocna mentalnie, co na najwyższym poziomie jest bardzo ważna. Polka jeszcze na tym poziomie nie jest, a ile jej brakuje, pokazał mecz z Camilą Giorgi. Włoszka nie dała szans naszej zawodniczce i szybko skończyła mecz.

Dla Świątek to nie koniec turnieju. Zagra jeszcze w deblu. Razem z Łukaszem Kubotem dostali dziką kartę. Dwukrotny zwycięzca turniejów wielkoszlemowych w deblu i jeden z największych talentów kobiecego tenisa. To może być mieszanka wybuchowa.

W singlu nie mamy już żadnego reprezentanta. Można się było tego spodziewać, bo nikt z naszych reprezentantów nie był faworytem. Polacy pokazali jednak, że jeśli dojrzeją, przede wszystkim mentalnie, to mogą być groźni dla każdego.

Michał Przybycień

Leave Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress