Dobrze dysponowani Brazylijczycy pokonują Polaków w Memoriale Wagnera

W drugim dniu XVII Memoriału Huberta Jerzego Wagnera, polscy siatkarze przegrali z Brazylijczykami 3:1. „Canarinhos” jutro zmierzą się z Serbią. Jeśli wygrają, to z kompletem zwycięstw, będą najlepsi w turnieju.

foto: Ryszard Michta

Po pierwszym dniu, to Brazylijczycy byli liderami memoriału. Stało się tak, ponieważ rozbili Finów, pokonując ich w pierwszym i trzecim secie do 15, a w drugim do 12. Polacy mieli znacznie trudniejsze zadanie, ale też bardzo dobrze się spisali i pokonali Serbów 3:1. Mecz pomiędzy biało-czerwonymi i „Canarinhos” był więc bardzo ważny w kontekście wyłonienia zwycięzcy całego turnieju.

Ekipa z Ameryki Południowej pokazała siłę już w pierwszym secie. Co prawda początek meczu był wyrównany, ale po drugiej przerwie technicznej Brazylijczycy odskoczyli na 5 punktów. Tą przewagę utrzymali do końca i wyszli na prowadzenie w meczu.

Podrażnieni Polacy bardzo dobrze zaczęli drugą partię. Poprawili procenty w ataku i szybko wypracowali sobie trzypunktową przewagę, a potem powiększyli ją do pięciu oczek. Po drugiej przerwie technicznej było trochę nerwowo, bo rywale zaczęli gonić i zmniejszyli stratę. Biało-czerwoni przetrwali jednak trudny moment i w końcówce przechylili szalę na swoją korzyść.

Trzeci set był najbardziej wyrównany, choć od początku minimalną przewagę mieli Brazylijczycy. W drugiej fazie seta Polacy jednak dogonili rywali i grano punkt za punkt. Ktoś jednak musiał wygrać i udało się to drużynie z Ameryki Południowej. Decydujący atak skończył Yoandy Leal. Wielu kibiców ostrzyło sobie zęby na jego pojedynek z Wilfredo Leonem, bo obaj pochodzą z Kuby. Ciężko jednak rozstrzygnąć tą rywalizację. Punktowo lepszy okazał się reprezentant Polski, który zdobył 13 oczek, a Leal zapisał na swoim koncie 9.

foto: Ryszard Michta

Kubańczyk z polskim paszportem nie był jednak najlepiej punktującym w naszej drużynie. Wczoraj nie było lepszego od niego, dziś jednak wyprzedził go Maciej Muzaj, zdobywając 18 punktów. Dobrze prezentowali się tez nasi środkowi. Mateusz Bieniek i Karol Kłos zdobyli po 11 oczek. Okazało się, że to za mało na dobrze dysponowanych Brazylijczyków. Ci, w czwartej partii, nadal grali swoje. Nasi siatkarze nie potrafili się im przeciwstawić. Brakowało jakości w ataku i na zagrywce. Początek nie był jeszcze taki zły, ale im dłużej trwał set, tym wyraźniej zarysowywała się przewaga rywali. Utrzymali ją do końca i zwyciężyli w całym meczu. Znowu decydującą akcję zakończył Leal, który nie grał może bardzo długo, ale dobrze wyglądał.

Jutro Polacy zagrają jeszcze z Finlandią. Zwycięstwo w tym meczu wydaje się jednak formalnością. Dziś jednak biało-czerwoni zagrali ostatni raz z przeciwnikiem ze światowej czołówki. Widać było, że traktują ten mecz poważnie. Momentami można było odnieść wrażenie, że Vitalowi Heynenowi bardziej zależy na zwycięstwie w memoriale niż w niedawnym Final Six Ligi Narodów, które przedwcześnie opuścił. Sprawdzian okazał się jednak niezaliczony, ale nie można mówić, że Polacy oddali mecz bez walki. Za tydzień w Gdańsku, w kwalifikacjach olimpijskich, rywalami Polaków będą Tunezja, Francja i Słowenia. Szykują się więc też zacięte mecze, szczególnie z dwoma ostatnimi drużynami i żadna z tych ekip nie jest bez szans.

Polska – Brazylia 1:3 (20:25, 25:21, 27:29, 22:25)

Polska: Muzaj, Leon, Drzyzga, Kubiak, Bieniek, Kłos, Zatorski (libero) oraz Konarski, Łomacz, Szalpuk, Śliwka, Wojtaszek (libero)

Brazylia: Bruno, Isac, Mauricio, Wallace, Lucarelli, Flavio, Thales (libero) oraz Fernando, Leal, Alan, M.Souza

Michał Przybycień

Michał Przybycień

Read Previous

Kolarze 76. TdP zaprezentowani. W sobotę ruszają z Krakowa

Read Next

Raport transferowy w Energa Basket Lidze. Beniaminek sięga po weterana!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *