Debiut Wilfredo Leona, czyli… nie zwariujmy

Nareszcie! Uff..! Uznawany za wielu fachowców za najlepszego siatkarza świata Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon po dwóch latach karencji FIVB (światowa organizacja siatkówki) może ponownie po siedmiu latach założyć reprezentacyjną koszulkę. Już jutro w Opolu będziemy świadkami nie tylko towarzyskiego meczu polskich siatkarzy naprzeciw Holandii, ale także wydarzenia historycznego w polskiej siatkówce!

Jeszcze cztery czy pięć lat temu mało kto by pomyślał, że młody i wybitnie utalentowany siatkarz z Kuby zagra w Polskiej reprezentacji. A tu bęc! Siatkarski Messi czy jaki inni wolą Ronaldo będzie grał z orzełkiem na piersi. Niewątpliwie jest to wydarzenie bezprecedensowe z uwagi na fakt, że po raz pierwszy w historii w naszej kadrze zagra zawodnik naturalizowany. I to jaki!

Nie będę ukrywał, że tak jak każdy kibic siatkówki w Polsce jestem podekscytowany tym faktem. Nie ma drużyny czy reprezentacji, która nie chciałaby takiego formatu zawodnika. Bardzo budująca jest dla mnie sama osobowość Wilfredo. Pokora, świadomość tego, że jest bardzo mocnym zawodnikiem wchodzącym do składu drużyny o której miejsce w składzie nie będzie łatwo. To w jakim stopniu utożsamia się z naszym krajem! Powiem szczerze, że jestem bardzo zbudowany faktem jak Leon wkomponował się do drużyny, jak zależy mu na aklimatyzacji w naszym kraju, doskonaleniu języka, poznawaniu kultury. Bije od niego duża radość i satysfakcja z tego, że może reprezentować nasz kraj. Możemy być pewni, że nie mamy do czynienia z „farbowanym lisem” za czasów piłkarskiej reprezentacji pod wodzą Franciszka Smudy, kiedy piłkarze byli „ściągani” do Polski pod przykrywką w Euro 2012 a później żaden z nich nie odegrał poważnej roli w kadrze. Nie ten typ!

Sportowa klasa Leona jest niezaprzeczalna. Trudno się nie zgodzić z tezą, że obecność kubańskiego gwiazdora podniesie poziom naszej reprezentacji. Podniesie i to wcale nie mało. I nie wynika to z faktu, że dotychczasowi reprezentanci Polski są niewystarczająco dobrzy bądź słabi. Absolutnie! Nic z tych rzeczy! Musimy być świadomi, że od lat szukamy na lewym skrzydle zawodnika „z petardą”. Gracza, który potrafiłby wziąć ciężar w ataku i odciążyć atakującego. Lepszego kandydata być nie może… Tercet: Kubiak-Leon-Kurek. To będzie potworna siła polskiej reprezentacji.

Przybranie przez Leona biało-czerwonej koszulki jest  już wydarzeniem samym w sobie i jestem pewien, że nowy zawodnik wygra nie jeden medal z nową reprezentacją, ale pamiętajmy, że to tylko jeden zawodnik. Galaktyczny, ale jeden. Nie jestem zwolennikiem opinii czy komentarzy jakoby obecność Leona otwierała w reprezentacji nowy rozdział czy erę. Pamiętajmy o całej „armii” Vitala Heynena, która nigdy nie była tak szeroka i bogata w utalentowanych zawodników. To oni stanowią siłę polskiej siatkówki. Leon będzie „tylko” jednym z największych i najmocniejszych żołnierzy.

Wojciech Głowacki

Wojciech Głowacki

Read Previous

Pozytywne sygnały

Read Next

PKO Ekstraklasa: Cracovia – ŁKS Łódź

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *