Bartosz Górski: „Prowadzenie takiego klubu jak Asseco Resovia to duża odpowiedzialność”

Jednym z prelegentów na szóstej konferencji Koła Naukowego Menadżerów Sportu UJ był były prezes Asseco Resovii Rzeszów – Bartosz Górski. Po jego wykładzie udało nam się z nim porozmawiać.

siatka.org

Klub Asseco Resovia od lat uchodzi za jeden z najbardziej profesjonalnych klubów siatkarskich w Polsce. Co składa się na jego tak dobrą organizację?

Dobre planowanie poparte tym, że klub jest budowany jako dobrze funkcjonujące przedsiębiorstwo, które się ściśle trzyma tego co ma w budżecie. Oczywiście czasami jeżeli pojawia się dobry zawodnik to budżet trzeba naciągnąć, natomiast on jest przede wszystkim dobrze zaprognozowany. W dobrym okresie, jak ten klub będzie wyglądał finansowo. Jesteśmy w stanie przewidzieć jak będzie wyglądał jeśli chodzi o kibiców, ale myślę że ta organizacja sprawia, że chcą tu przychodzić zawodnicy, którzy to cenią. W Rzeszowie doprowadziliśmy do takiej sytuacji, że zawodnik ma się zajmować tylko i wyłącznie rozwijaniem własnych umiejętności. Od wszystkiego innego jest klub.

Na czym tak naprawdę polega szefowanie takiemu klubowi jak Asseco Resovia?

Teraz na ten temat mógłby się Krzysiek Ignaczak wypowiedzieć (śmiech) i myślę, że dla niego byłoby to mocne zderzenie i być może oczekiwanie były troszeczkę inne. Rzeczywistość pokazuje, że prowadzenie takiego dużego klubu to jest przede wszystkim duża odpowiedzialność. Szczególnie w takim środowisku jak Rzeszów, gdzie wszyscy są fanami siatkówki, wszyscy się na niej znają i wszyscy znają się na niej lepiej. To jest presja, która w tym środowisku jest. Chociaż czasami rozmawialiśmy z zawodnikami przed meczami i mówiliśmy, że presję to ma neurochirurg albo pilot samolotu pasażerskiego. Oczywiście każdy ma chęć wygrywania, bycia lubianym przez tłumy. Myślę, że dlatego oni uprawiają ten sport bo robią to co kochają. Są za to dobrze wynagradzani. Zdarzają się też porażki, ale nad tymi porażkami przechodzą do porządku dziennego i każdego dnia rozpoczynają nową walkę o lepszego ja.

Polska siatkówka w ostatnich kilku latach wzbogaciła się o kilka nowych ośrodków jak Zawiercie, Katowice czy Lubin. Z drugiej strony mamy przykład Stoczni Szczecin. Co jest fundamentem w budowaniu klubu na poziomie PlusLigi?

Dobre przygotowanie, poleganie na obiektywnych przesłankach czy solidnych fundamentach finansowych, ciągłe ulepszanie organizacji. Ja się cieszę, że takie kluby jak Zawiercie osiągają co raz lepsze wyniki sportowe być może nawet dla nich niespodziewane, ale ja pamiętam jak pierwsze wicemistrzostwo Polski zdobyliśmy w moim pierwszym roku jak byłem w klubie i też było ono niespodziewane, ale dawało impuls, żeby się ciągle rozwijać. Myślę, że tak będzie w przypadku tych mniejszych ośrodków a te większe będą chciały pokazać, że po chwilowym niepowodzeniu wrócą na właściwe tory.

Nie jest tajemnicą, że część klubów PlusLigi czy LSK (liga siatkówki kobiet) ma problemy finansowe, które odbijają się na zawodnikach. Uważa Pan, że przepisy w tej kwestii powinny być bardziej zaostrzone?

Tak. Zdecydowanie. Powinny być zmienione zasady przyznawania licencji klubom. Licencja, powinna być warunkiem przystąpienia klubu do ligi. Byłby to w jakiś sposób „bat” na prezesów klubu aby zaciągać zobowiązania, które są w stanie realizować.

Jakie widzi Pan jeszcze pola do rozwoju, poprawy dla polskiej siatkówki?

Siatkówka jest bardzo dobrze pokazywana . Te transmisje są jedne z najlepszych na świecie. Jest duże zainteresowanie kibiców. Myślę, że zmniejszenie ligi do 12 zespołów w celu zwiększenia jej konkurencyjności. Lekka modyfikacja obecnej formuły, podniesienie rangi pucharu Polski. Większe zaktywowanie kibiców, gdyż widać lekki odpływ związany z tym, że faza zasadnicza jest rozciągnięta a play off-y są za krótkie. Jeżeli będzie mniej drużyn te mecze będą na wyższym poziomie. No i przede wszystkim takie drobiazgi organizacyjne, które miałyby pomóc samym klubom jak jednolite standardy umów, ubezpieczenia kontraktów. Być może lepszy kalendarz reprezentacyjny tak żebyśmy oglądali zawodników, którzy są pełni sił a nie zmęczonych już całym rokiem i marzących tylko o wakacjach.

Dziękuje bardzo

Wojciech Głowacki

Wojciech Głowacki

Read Previous

Porażka lidera przy Kałuży. Walka o mistrzostwo zaczyna się od początku

Read Next

Red Bull BC One Camp Poland 2019

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *