Sport sportowi nie równy

Atrakcyjność. To ciekawe słowo. Tak odległe dla kibica piłkarskiej Ekstraklasy i tak oczywiste dla fana z USA. Działacze za oceanem oddalają i zwężają. I wychodzi im to na dobre.

Polski kibic, jeżeli tylko nie jest fanem skoków narciarskich albo siatkówki, musi zazwyczaj zmagać się z syndromem biedaka. Czyli bierze to co dają. Wydaje ciężko zarobione pieniądze na mecz Pogoni ze Śląskiem i po spotkaniu szuka pozytywów. No bo jakoś trzeba żonie wytłumaczyć, że warto było poświęcić czas i kasę nie na zakupy w Ikei, ale właśnie na piłkarzy z polskiej ligi. Przykre – ale każdy robi to na własną odpowiedzialność, w myśl zasady „mój czas, moje pieniądze, moja sprawa”. A 0:0 to przecież wynik przyzwoity, bo żadna drużyna (w tym własna) nie straciła bramki. I już można wracać do domu z podniesionym czołem. Było warto.

Ale polska piłka klubowa to łatwy przeciwnik. Słaby cel do ataku, a udowadnianie jej słabości to strata czasu. Rzadziej mówi się jednak o innych dyscyplinach. No to ja uderzę w dwie. Albo trzy. Pierwsza – hokej. Tutaj polscy kibice mają ciężej niż piłkarscy, bowiem nieczęsto w telewizji transmituje się spotkania najmocniejszych lig świata. Więc jakichkolwiek punktów odniesienia brak. Lodowiska na meczach najwyższego szczebla rozgrywkowego w naszym kraju, jeżeli zapełniają się w połowie to już można mówić o sukcesie. Z czegoś to wynika. Wierni kibice i tak przyjdą, a neutralni nawet jak raz wpadną to stwierdzą, że to nie dla nich. Zimno i nie wiele z tego wiadomo. Uwolnienie, spalony – dużo przeszkód do zrozumienia. Tydzień temu pisałem, że jeżeli coś nie jest do skumania to się to najzwyczajniej w świecie olewa. Dla ciekawskich wpis TUTAJ.

Atrakcyjność. Tego po prostu brakuje. Wiadomo, że jest ona wypadkową poziomu sportowego, ale nie tylko. Można przecież chwilę pomyśleć i spróbować ruchów od innej strony. I stosują to nawet w USA, gdzie na poziom sportowy w hokeju absolutnie nie narzekają. O co chodzi? W Europie standardowe lodowiska do hokeja mają wymiary mniej więcej 61 na 30 metrów. A w USA? Oczywiście inne. Lodowiska są węższe – mają około 25 metrów. Dlaczego? Żeby zawodnicy częściej wchodzili w pojedynki i prowokowali między sobą bójki. Może niezbyt szlachetny pomysł, ale szalenie ciekawy i skuteczny. I w NHL zawsze jest komplet widzów.

A koszykówka? Tutaj działacze z USA poszli w całkowicie innym kierunku i pokazali reszcie świata gdzie jej miejsce w szeregu. Rzut za trzy punkty, czyli najlepsza akcja w koszykówce wykonywana jest zza określonej linii. W Europie jeszcze do 2010 roku obszar ten był oddalony od kosza o 625 centymetrów. Włodarze chcieli jednak podnieść poziom i oddalili linię. Teraz, żeby trafić trójkę trzeba wykonać próbę z odległości 6,75 metra. Nieźle prawda? No … wcale nie. Bo w NBA żeby szarpnąć maksa punktów macha się z odległości 724 centymetrów. A robią to tam i tak zdecydowanie częściej niż w Europie. Pokaz siły w czystej formie, więc trybuny zawsze pełne.

A skoro już tak zachwycam się tym amerykańskim snem, to wspomnę o jeszcze jednej dyscyplinie. Futbolu … a jakże – amerykańskim. Tutaj nawet nie próbujemy porównywać się ze Stanami, no bo nie ma czego porównywać. Ale w mądrych książkach piszą, że przegranym nie jest ten który zdobywa mniej punktów, ale ten który nie próbuje stawić czoła wyzwaniu. Trochę przekolorowane, ale nutka prawdy w tym jest.

No więc w ostatnim czasie zaryzykowałem i kilka razy udało mi się obserwować zmagania futbolistów amerykańskich. Ale na naszym krajowym podwórku. I muszę przyznać, że chociaż drużyny występujące w polskich ligach w konfrontacjach z ekipami z USA pewnie zbierałyby lanie nawet od studenciaków, to sposób prezentowania dyscypliny jest ciekawy. Przynajmniej w stolicy Małopolski, gdzie mecze z udziałem Kraków Football Kings cieszą się zadowalającą frekwencją. Dlaczego? Bo na każdym spotkaniu spiker na bieżąco tłumaczy co się dzieje i za co drużyna zdobywa punkty. Oprócz przyjemnej niedzieli można więc łyknąć trochę wiedzy, aby lepiej rozumieć kolejną dyscyplinę. I chociaż przerw w grze jest dużo, to z całą pewnością przeciętne spotkanie Ligi Futbolu Amerykańskiego nie rozczaruje bardziej niż klasyczna kolejka Ekstraklasy.

A jeżeli chcecie spróbować swoich sił i zawsze marzyliście, żeby trochę potarzać się w błocie i rzucać na rozpędzonych rywali to służę pomocą. Ale żeby ją uzyskać musicie przenieść się do innego wymiaru. Czyli TUTAJ. Podniesiecie atrakcyjność swojego życia i ruszycie cztery litery, czy nadal będziecie krzyczeć stojąc w miejscu?

Szymon Wantulok

Szymon Wantulok

Read Previous

Niezmiennie najlepsi czyli… Jakie to są zmiany na (jeszcze) lepsze?

Read Next

Comarch Cracovia – JKH GKS Jastrzębie

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *