Ufajmy Bońkowi, kibicujmy Brzęczkowi

Aleśmy się nasłuchali na temat nowego selekcjonera po sławetnym blamażu w Rosji. Miał być przecież fachura zza granicy. Mówiono o Prandellim i van Marwijku. Potem gdzieś w kuluarach przewijał się też Nowak, Magiera, Stokowiec, Probierz. Trenera Cracovii uspokajam: nie będzie żadnej kadry – może pan spokojnie pić sobie whisky w domu. Boniek znów zagrał va banque i na stanowisko selekcjonera wybrał osobę, której nie brał pod uwagę zupełnie nikt. Drodzy państwo, mamy selekcjonera! Przed Wami Jerzy Brzęczek.

(fot. laczynaspilka.pl)

W zasadzie nie wiadomo jak ten wybór skomentować. Brzęczek był tak nieprawdopodobnym kandydatem, że pewnie wielu kibiców – tych, którzy nie plują żółcią – zbiera jeszcze szczęki z podłogi po decyzji szefa polskiej piłki. A całości kolorytu nadaje jeszcze fakt, że o kandydaturze Brzęczka świat piłkarski dowiedział się nieco ponad godzinę przed jego wyborem. Najlepiej tę sytuację skomentował niekwestionowany król piłkarskiej części polskiego Twittera Marcin Krzywicki:

W rzeczy samej, Brzęczek znalazł się w polskiej kadrze w tempie ekspresowym. Czyli tak jak lubi Boniek. Szef polskiej piłki rzucił nazwiskiem jak kamieniem w szybę i efekt jest podobny. Powszechne oburzenie, gównoburza w Internecie i szukanie winnego tragedii – tylko, że teraz jeszcze żadnej nie ma. Jasne, nie tego się spodziewaliśmy. Mieliśmy nadzieję, że na ławce trenerskiej zobaczymy człowieka z wielkim futbolowym nazwiskiem. Na takie w końcu zasługuje ta kadra i nie trafi do mnie tłumaczenie, że jest inaczej, bo w Rosji dali ciała. Jednak jest, jak jest – Brzęczek selekcjonerem. Można się z tym zgadzać lub nie. Szanować jednak trzeba. Dlaczego? Odpowiem na to pytanie historyjką sprzed pięciu lat, kiedy polska reprezentacja potrafiła prowadzić wyrównane mecze nawet z San Marino. Do dymisji podał się Waldek Fornalik. Wiele osób zadawało sobie wówczas pytanie: kto za niego? Przetestowaliśmy już wszystkich trenerów, którzy mogliby z tą kadrą coś zdziałać. Teraz jest pustka. Wówczas Szef wziął sprawy w swoje ręce i powiedział: Nawałka. Jak historia potoczyła się dalej? To wszyscy wiemy doskonale.

(fot. wikipedia)

Nie dziwi mnie gnój wylewany na Brzęczka. Żyjemy w Polsce – tutaj to przecież normalka. Tysiące znawców piłki zrównało już nowego selekcjonera z ziemią, napluło na niego i zadeptało butem. Jak peta. A przecież ten człowiek nie zdążył się nawet przedstawić dziennikarzom, nie mówiąc o uściśnięciu ręki kadrowiczom! Dlatego apeluję – zachowajmy rozwagę i powstrzymajmy swoją niecierpliwość! Nade wszystko jednak zaufajmy Bońkowi. Pięć lat temu powołując Nawałkę na stanowisko selekcjonera również wzbudził sporo kontrowersji. Ten jednak mu się odwdzięczył i udowodnił wszystkim niedowiarkom, że Szef ma nosa do piłki jak mało kto. Piorun ponoć dwa razy w to samo miejsce nie trafia. Ponoć – bo wiadomo, że pioruny ciskane przez Bońka są wyjątkowo celne. Dlatego zaufajmy Prezesowi, a nowemu trenerowi życzmy powodzenia. W końcu człowiek złych intencji nie ma. A może okaże się drugim Nawałką? Życzę tego sobie jak i całej polskiej piłce.

Jakub Strzelka

Redakcja Sports Expression

Read Previous

Wisła może zostać przy Reymonta

Read Next

Wisła potwierdziła, że zostaje w Krakowie

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *