Wisła się wzmacnia

Mundial powoli wchodzi w decydującą fazę, ale to nie znaczy, że poza mistrzostwami świata, piłka nożna nie istnieje. Polskie kluby nie próżnują i wzmacniają się przed nowym sezonem. Wisła Kraków zaprezentowała właśnie czterech nowych zawodników.

W ostatnim miesiącu, umowy z „Białą Gwiazdą” podpisali Mateusz Lis, Dawid Kort, Marcin Grabowski i Riccardo Grym. Na inauguracyjnej konferencji nie byli jednak zbyt wylewni. Wszyscy oczywiście zaznaczali, że cieszą się perspektywą gry w Wiśle i dadzą z siebie wszystko.

Więcej mówił Arkadiusz Głowacki, który wyglądał na bardzo wyluzowanego, jakby już oswoił się z nowym stanowiskiem. Podkreślał jednak, że praca nie jest lekka. – Jest to trudna praca, która wymaga sporej odporności psychicznej. Problemy pojawiają się każdego dnia. W pierwszym tygodniu swojej pracy odbyłem więcej rozmów z piłkarzami, na tematy kontraktowe, niż przez całą swoją karierę. Widocznie taka specyfika pracy. Mam nadzieję, że uda mi się przekonać nieprzekonanych, a tych, którzy są przekonani, utwierdzić tylko, że warto tutaj grać, bo będzie dobrze. Tych rozmów było sporo i rzeczywiście te trudne tematy zostały poruszone. Na pierwszym spotkaniu chciałem zapewnić, nie tylko ja, ale cały klub, wszystkich piłkarzy, nie tylko tych polskich, że są tutaj mile widziani, że mają stanowić o sile tej drużyny, że wiążemy z nimi nadzieje i chcemy, żeby czuli się tutaj dobrze. Być może część z nich miała pewne wątpliwości co do tego, czy są potrzebni, czy wraz ze zmianą trenera i dyrektora sportowego nadal chcemy na nich stawiać. Parokrotnie zapewniałem ich, że są tu mile widziani i bardzo liczę na ich profesjonalizm i ich umiejętności. Wydaje mi się, że wiele spraw udało się wyjaśnić, ale zapewne jeszcze sporo rzeczy jest do uzgodnienia, ale myślę, że  wszystko zmierza w dobrą stronę.

Przy okazji w tej wypowiedzi odniósł się też do sytuacji kilku zawodników, którzy chcieli odejść z klubu. Zapewnił też, że kontrakt Vullneta Bashy został przedłużony o kolejne 2 lata. Nadal jednak nie wiadomo, co będzie z „Carlitosem”, ale klub liczy się z jego stratą. Nie udało się też pozyskać Janusza Gola, który miał wzmocnić środek pola. Był jednak zadowolony z pozyskania nowych zawodników, których nazwał swoimi piłkarskimi dziećmi. – Jest to dla mnie debiut w tej roli. Dla tych młodych chłopaków jest to debiut przed krakowskimi dziennikarzami. Mogą się pokazać z dobrej strony – powiedział i dodał – Myślę, że te transfery wpisują się w to, o czym mówiliśmy na początku naszych przygotowań. Przed wami młodzi, ambitni zawodnicy, którzy chcą się u nas rozwijać i podnosić swoje umiejętności. Przy okazji tych prezentacji, chciałbym także powiedzieć, że to nie jest tak, że interesują nas tylko zawodnicy polscy i młodzi. Wszyscy ci, którzy będą podnosić jakość naszej drużyny, są mile widziani w naszej szatni. Bardzo się cieszę, że dziś mogę państwu przedstawić naszych nowych zawodników.

Z kolei sami zawodnicy podkreślali, że jest to dla nich duża szansa pokazania się w seniorskiej piłce. Ja widziałem perspektywy do gry w pierwszej drużynie, ale klub nie. Tam mogłem zagrać tylko w drużynie U23. Zdecydowałem więc przenieść się do Wisły. Daje mi to duże możliwości, na zaistnienie w seniorskiej piłce i pokazanie się w Ekstraklasie – mówił Riccardo Grym, który do Wisły przyszedł z Borussii Moenchangladbach.

Z tego samego powodu do Krakowa przeniósł się Marcin Grabowski. Co prawda na początku był przewidziany do gry w Centralnej Lidze Juniorów, ale po zmianie przepisów, wiek nie pozwalał mu na grę na tym poziomie. Młody zawodnik nie boi się dużej konkurencji i zamierza walczyć o miejsce w składzie. – Przez pewien czas grałem w rezerwach Lecha, ale później też nie mogłem za bardzo liczyć na regularną grę, bo był Tymek Puchacz, który schodził z pierwszej drużyny. W zimie pojawiła się oferta z Wisły i to był prosty wybór. Tutaj mam szansę trenować z zawodnikami z Ekstraklasy. Też nie ukrywam, że będę chciał tutaj zagrać. Taki jest mój cel. Przyszedłem tutaj po to, żeby walczyć z tymi zawodnikami o skład i myślę, że to był taki główny powód. Chciałem dołączyć do treningów z zawodnikami z Ekstraklasy, bo czuję, że jestem już na tym poziomie – mówił.

O miejsce w bramce zaciekle walczy też Mateusz Lis, choć jak podkreśla jego rywalizacja z Michałem Buchalikiem jest wyrównana i odbywa się na zdrowych warunkach. – Jest pomiędzy nami zdrowa rywalizacja. Każdy z nas chce bronić i wywalczyć sobie miejsce w podstawowej jedenastce, ale ja się czuję mocny. Znam swoje możliwości, swoją wartość i wierzę, że uda mi się przekonać sztab szkoleniowy do tego, żebym wystąpił w pierwszym meczu.

Najbardziej doświadczony w gronie nowych zawodników Wisły jest Dawid Kort. Ostatnio mało grał w Pogoni i dlatego zdecydował się przenieść do Krakowa, w czym swój mały udział miał też trener Maciej Stolarczyk. – Dla mnie najważniejsze było to, żeby jak najszybciej znaleźć sobie klub, bo znalazłem się w troszkę trudnym momencie w Pogoni i bardzo się cieszę, że trafiłem właśnie do tak wielkiego klubu – przyznał i dodał – Wisła już jakiś czas temu pytała o mnie i jak się dyrektor ze mną skontaktował, to od razu mnie przekonał. Na pewno osoba trenera miała jakiś tam wpływ, ale nie tak duży.

To na pewno nie koniec ruchów transferowych w Wiśle. Na razie jednak konkretów brak, ale jak przyznał dyrektor sportowy, w każdej chwili może się to zmienić. Do pierwszego meczu zostało już niewiele czasu, a to właśnie do inauguracji ligi, Wisła chce mieć skompletowaną kadrę.

Michał Przybycień

Michał Przybycień

Read Previous

Kraków miastem piłki

Read Next

Wisła została bez stadionu

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *