Kolumbijczycy zagrają rówież mecz o wszystko

Przed mundialem reprezentacja Polski i Kolumbii była uważana za murowanych kandydatów do wyjścia z grupy H na MŚ. Rzeczywistość okazała się jednak bardzo brutalna i wspomniane zespoły zagrają w niedziele spotkanie o być albo nie być na rosyjskim turnieju.

 

W obozie Los Cafeteros po meczu z Japonią nastało duże rozczarowanie. Kolumbijczycy przegrali z Krajem Kwitnącej Wiśni 1:2. Sprawę końcowego triumfu utrudnili sobie już  w początkowych minutach spotkania. W trzeciej minucie doświadczony Carlos Sanchez wyleciał z boiska po  zablokowaniu w polu karnym ręką strzału Kagawy . Chwile później były zawodnik Manchesteru United zamienił jedenastkę na pewny gol. Podopieczni Josego Pekermana nie zamierzali  jednak tanio sprzedać skóry, czego dowodem był sprytny strzał Juana Quintero z rzutu wolnego dający wyrównanie. Ostatecznie to Japończycy wykorzystali grę w przewadze. W 73 minucie strzałem głową zwycięstwo zapewnił Niebieskim Samurajom Yuya Osako.

Po tej klęsce w szeregach Kolumbii zapewne nastąpią zmiany. Kibice z Ameryki Południowej zastanawiają się  czy do pierwszego składu powinien wrócić James Rodriguez. Zdania są podzielone. Wielu krytyków mówi, że gracz Bayernu Monachium nie angażuje się w grę swojej reprezentacji. James przed meczem z Japonią doznał urazu mięśniowego i w spotkaniu w Sarańsku pojawił się dopiero po przerwie. Teraz pracuje już na pełnym obciążeniu. Jeszcze więcej jednak kibiców Los Cafeteros domaga się grą dwójką napastników. Falcao w meczu z Niebieskimi Samurajami czuł się wyraźnie osamotniony. Teraz chcą, aby u boku El Tigre miał  zagrać Luis Muriel albo Miguel Borja.

Mimo tej porażki Los Cafeteros przystąpią do meczu z Polską w roli zdecydowanego faworyta. Przed MŚ Kolumbia była uważana za czarnego konia turnieju. Wielu ekspertów wspominało, że „Plantatorzy Kawy” są teraz  jeszcze mocniejsi niż cztery lata temu. (Kolumbia awansowała do ćwierćfinału, a królem strzelców został James Rodriguez) . Opinie tę tłumaczyli obecnością Radamela Falcao, który  rozgrywki w Brazylii obejrzał w telewizji z powodu kontuzji.

Do tej pory graliśmy z Kolumbijczykami pięciokrotnie. Wszystkie mecze były towarzyskimi. Bilans lepszy dla naszych niedzielnych rywali ( 3 zwycięstwa Kolumbii, 2 zwycięstwa Polski). Można też doliczyć szóste spotkanie i wtedy bilans się wyrówna. W 1972 roku wygraliśmy w fazie grupowej na IO w RFN 5:1. W ostatnim spotkaniu górą byli Kolumbijczycy. Wygrali na Stadionie Śląskim w Chorzowie 1:2. To wtedy kuriozalną bramkę stracił Tomasz Kuszczak. Reprezentant Polski dał się przelobować bramkarzowi Kolumbii Luisowi Martinezowi. Miejmy nadzieje, że tym razem to Biało- Czerwoni będą górą.

Redakcja Sports Expression

Read Previous

Trzypoziomowa strefa kibica w samym centrum Krakowa

Read Next

LN: Biało-czerwoni zagrają w Final Six!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *