Wielki wyczyn Garbarni

Garbarnia Kraków wraca na piłkarskie salony. Mistrz Polski z 1931 roku, po 44 latach znów zagra na drugim poziomie rozgrywkowym.

„Brązowo-biali” to jedno z największych zaskoczeń drugoligowych rozgrywek. Jeszcze po rundzie jesiennej znajdowali się w środku tabeli. Awans do Nice 1 Ligi zawdzięczają głównie dzięki świetnej pogoni na wiosnę.

Nie przegrali 10 ostatnich spotkań ligowych. Licząc baraże, zanotowali serię 12 meczów bez porażki. Od 7 kwietnia byli niepokonani. Dzięki temu dogonili czołówkę. Do bezpośredniego awansu zabrakło 5 punktów. Wystarczyło jednak, aby wyprzedzić Radomiaka Radom i dostać się do baraży.

Dwumecz o awans to prawdziwy popis piłkarzy Garbarni. W pierwszym meczu grali bardzo dobrze. Byli drużyną lepszą. Szybko objęli prowadzenie, ale w końcówce nie zdołali go utrzymać. Do Siedlec jechali więc z trochę niekorzystnym wynikiem, ale do awansu wystarczyła wygrana jedną bramką. Tak też się stało. Garbarnia stworzyła sobie wiele sytuacji. Wykorzystała dwie. Rywale byli kompletnie stłamszeni i bezsilni. Stać ich było tylko na trafienie w końcówce meczu, za sprawą Damiana Świerblewskiego. Zwycięstwo 2:1 oznaczało, że Garbarnia, po raz pierwszy od sezonu 1973/74, zagra na zapleczu Ekstraklasy.

Garbarnia tego wyczynu dokonała jako beniaminek. W dwóch poprzednich sezonach wygrała swoją grupę w III lidze. Raz nie udało się awansować, po przegranych barażach z Wartą Poznań, która pokazała wtedy, że to raczej ona nie zasługuje na grę wyżej. Za zachowanie prezesów punktów i bramek się jednak nie obejmuje. Co nie udało się w sezonie 2015/16, udało się rok później. Garbarnia znowu była najlepsza w rozgrywkach i w skutek reformy rozgrywek, bezpośrednio awansowała.

2 awanse, rok po roku, to nie zdarza się często. Drużyna z Ludwinowa jest jednak bardzo mądrze budowana. 4 lata temu zatrudniono Mirosława Hajdo, który odpłaca się świetnymi wynikami. Mimo coraz ambitniejszych celów, nie przeprowadzał rewolucji w zespole. Zmiany były raczej kosmetyczne. Wzmacniano pozycje, które naprawdę tego wymagały i transfery w dużym stopniu okazały się trafione. Na taki stan rzeczy wpływ miał też pewnie ograniczony budżet. W minionych rozgrywkach wynosił on milion trzysta tysięcy złotych, co na II ligę nie jest niczym rewelacyjnym. Ludzie zarządzający klubem wydają jednak te pieniądze bardzo dobrze. Garbarnia ma bardzo dobrą bazę treningową. Rok temu otwarto nowoczesny budynek klubowy. Zespół też funkcjonuje bardzo dobrze. Jest zbilansowany, z kilkoma doświadczonymi zawodnikami, systematycznie uzupełnianymi wyróżniającymi się młodzieżowcami. Właściwie jedyną bolączką jest brak stadionu spełniającego choćby drugoligowe wymogi. Co prawda w tym sezonie „brązowo-biali” rozgrywali swoje mecze na Ludwinowie, ale mieli tylko warunkową licencję, z nadzorem infrastrukturalnym. W obecnym procesie licencyjnym tak różowo już nie było i klub miał rozgrywać swoje mecze na stadionie Puszczy Niepołomice. Jednak po awansie wcale nie będzie musiał wyprowadzać się z Krakowa. Co prawda nadal są problemy, aby dogadać się z miastem w kwestii rozbudowy własnego obiektu, ale być może uda się dojść do porozumienia z Wisłą, a właściwie Zarządem Infrastruktury Sportowej, który zarządza obiektem przy Reymonta i tam grać. Na pewno Garbarnia sportowo na ten awans zasłużyła i choć organizacyjnie nie do końca jest jeszcze gotowa na tak duże wyzwanie, to na pewno może namieszać. Priorytetem na najbliższe miesiące jest zwiększenie budżetu i uzupełnienie drużyny tak, aby mogła realnie powalczyć o utrzymanie w Nice 1 Lidze oraz znalezienie obiektu, który spełnia pierwszoligowe wymogi. Czasu jest bardzo mało, bo rozgrywki startują za niewiele ponad miesiąc.

Michał Przybycień

Michał Przybycień

Read Previous

Wspaniały Ronaldo, skuteczny Iran i męczarnie Urugwaju

Read Next

Wisła zaczyna płynąć w inną stronę

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *