Świetnie w ataku, słabo w obronie czyli co wiemy po meczu z Chile

Reprezentacja Polski dobrze zaprezentowała się w meczu z Chile. Jest jednak kilka mankamentów w grze, które natychmiast trzeba poprawić.

źródło: przegladsportowy.pl

Kulała przede wszystkim defensywa. W ostatnich meczach towarzyskich, Adam Nawałka testował ustawienie z trzema środkowymi obrońcami. Wydawało się, że bez Kamila Glika tak właśnie zagramy. Selekcjoner zdecydował się jednak na podstawową taktykę 4-4-1-1 i nie najlepiej to wyszło. O ile zawodnicy ofensywni prezentowali się świetnie, to w defensywie było trochę problemów.

Nienajlepiej układała się współpraca Jana Bednarka z Michałem Pazdanem. Widać było, że zagrali razem po raz pierwszy. Choć piłkarz Southampton indywidualnie prezentował się dużo lepiej, niż jego bardziej doświadczony kolega. Dobrze się ustawiał i dał tej reprezentacji atuty, których przez lata nie miała, mianowicie szybkie wyprowadzenie piłki od środkowego obrońcy. Często właśnie albo Bednarek albo Krychowiak próbowali zagrywać długie, diagonalne piłki do skrzydłowych. Po jednej z takich akcji padła druga bramka dla Polski.

Sam Pazdan nie grał rewelacyjnie. W odbiorze jeszcze jakoś dawał radę, ale błędy popełniał właśnie przy wyprowadzaniu piłki. Kilka razy chciał daleko wybić piłkę, szukając przednich formacji, a trafiał w rywala, który znajdował się w okolicach naszego pola karnego. Przy pierwszej, straconej bramce też zawinił. Znowu wyszedł brak zgrania z Bednarkiem, źle się ustawił i w efekcie nie zdążył dobiec do Diego Valdeza, który z łatwością posłał piłkę do siatki.

Dosyć bojaźliwie zagrali też nasi boczni obrońcy. Wcześniej zawsze stanowili duże wsparcie w ofensywie dla skrzydłowych. Tym razem kompletnie nie stwarzali zagrożenia, koncentrując się głównie na zadaniach defensywnych. Inna sprawa, że skrzydłowi też często nie zdążali wracać do obrony po stratach piłek, co wymuszało na Piszczku, Rybusie, czy Bereszyńskim, większe zaangażowanie w grze bliżej własnej bramki.

W formacjach ofensywnych wyglądaliśmy za to bajecznie. Błaszczykowski pokazał, że przezwyciężył kryzys. Grosicki kilka razy odpalił swoje turbo. Zieliński w końcu „odblokował” głowę i chyba w końcu dorósł do tego, aby być jednym z liderów tej kadry. Lewandowski wiadomo, jak zawsze klasa. Z ławki nieźle pokazał się też Milik. Wniosek po tym meczu jest więc jeden. Jeśli przyspieszamy grę, to potrafimy rozklepać każdego rywala. Polacy złapali luz w rozgrywaniu piłki. Łatwo strzelamy, ale niestety też równie łatwo tracimy i w tym elemencie jest najwięcej do poprawy bo nasi grupowi rywale, choć w meczach towarzyskich też nie zachwycają, to przednie formacje również mają bardzo mocne.

Michał Przybycień

Michał Przybycień

Read Previous

Rajdowy Świeżak #47 – W królestwie jabłek

Read Next

Kraków Kings vs Silesia Rebels

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *