Kontuzja Kamila Glika. Komu mundial przejdzie koło nosa?

Znamy ostateczną kadrę Polski na mundial. Zgodnie z oczekiwaniami, Adam Nawałka nie zaskoczył. Nieoczekiwanie największym problemem jest dyspozycja Kamila Glika.

Obrońca AS Monaco oczywiście znalazł się wśród 23. wybrańców, ale jego wyjazd do Rosji nie jest przesądzony. Wszystko przez uraz barku, którego nabawił się na wtorkowej siatkonodze. Pod koniec gierki, Glik postanowił wykończyć jedną z akcji efektowną przewrotką. Niestety przez te głupie sztuczki wykończył też siebie. Jest jednak szansa, że wróci na mundial. Jedzie bowiem do Nicei, do profesora Pascala Boileau, światowej sławy specjalisty od urazów ramion i barków. Jeśli on nic nie poradzi, to Glikowi, przez jego własną głupotę, mistrzostwa przejdą koło nosa, a w jego miejsce wskoczy Marcin Kamiński, który pozostał w Arłamowie i cały czas jest w gotowości.

Poza tym incydentem, wśród odstrzelonych przez Nawałkę, większych zaskoczeń nie ma. Dziwić może brak powołania dla Krzysztofa Mączyńskiego, który do końca walczył o miejsce z Karolem Linettym. Ostatecznie selekcjoner dał szansę temu młodszemu, który miał świetny sezon w Sampdorii Genua, pokazując, że w tej kadrze nie ma świętych krów. To zarzucali Nawałce kibice, w kontekście powołań dla Sławomira Peszki i Artura Jędrzejczyka. Obaj pojadą na mundial, ale będą raczej opcją rezerwową. Na treningach w Arłamowie prezentowali się dobrze, co utwierdziło trenera w przekonaniu, że powinni lecieć do Rosji.

Resztę nazwisk można było obstawiać w ciemno. Z obrońców odpada jeszcze Tomasz Kędziora, który przegrywa rywalizację z Bartoszem Bereszyńskim. Przemysław Frankowski, Sebastian Szymański i Szymon Żurkowski byli na tym zgrupowaniu głównie po naukę. Wielkie zaskoczenie wzbudziło z kolei powołanie dla Pawła Dawidowicza, ale trzeba przyznać, że był on pierwszy do skreślenia.

Na mundial jedzie też 4. napastników. Kamil Wilczek przegrał walkę z Łukaszem Teodorczykiem. Napastnik Anderlechtu Bruksela świetnie zaprezentował się głównie w Juracie. W Arłamowie podtrzymał dobrą formę i w hierarchii atakujących mógł nawet przeskoczyć Dawida Kownackiego. Braku Wilczka też jednak można było się spodziewać. Jego klubowy trener powiedział jednak, że jeśli tak znakomity napastnik jak Wilczek nie pojedzie na mundial, to znaczy, że Polska ma bardzo mocny skład i będzie jednym z faworytów turnieju. Czy Alexander Zorniger okaże się prorokiem? To okaże się już na przełomie czerwca i lipca.

Michał Przybycień

Michał Przybycień

Read Previous

Jak biało-czerwoni radzili sobie w Łodzi?!

Read Next

A może ten tekst za trzy tygodnie nie będzie miał sensu?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *