Kto zostanie mistrzem, a kto spadnie?

Przed ostatnią kolejką Lotto Ekstraklasy wiemy bardzo mało. Znamy tylko jednego spadkowicza. Na drugim biegunie tabeli trwa z kolei zacięta walka o mistrzostwo.

Sandecja Nowy Sącz osunęła się w przepaść. Na jej skraju stoją Bruk-Bet Termalica Nieciecza i Piast Gliwice. W sobotę okaże się kto kogo zepchnie w otchłań. Oba zespoły zmierzą się ze sobą. Nie będzie więc kalkulacji, korespondencyjnego pojedynku, a wszystko rozstrzygnie się 19 maja ok. 20 w Gliwicach. Pozostałe drużyny z grupy spadkowej zagrają już tylko o pietruszkę i to dosłownie. Bo im wyższe miejsce zajmą, tym więcej tej pietruszki zarobią.

W górnej połowie tabeli jest znacznie ciekawiej. Wiele scenariuszy jest jeszcze możliwych. Choć po remisie w Krakowie, Lech stracił walkę o mistrzostwo i o wiadomo, że tytuł pojedzie do Warszawy lub Białegostoku. Teoretycznie łatwiejsze zadanie czeka Jagiellonię, ale patrząc na obecną formę Wisły Płock, podopieczni Ireneusza Mamrota wcale nie mogą być pewni zwycięstwa. Legia z kolei gra w Poznaniu i chociaż Lech jest rozbity i o nic już nie gra, to ciężar gatunkowy tego meczu na pewno będzie napędzał piłkarzy z Poznania. Jeśli bowiem Legia przegra, a „Jaga” wygra, to po raz pierwszy w historii, mistrzem Polski zostaną białostocczanie.

Za plecami czołowej trójki trwa zażarta walka o 4. miejsce. Wszystko dlatego, że mistrzostwo Legii daje przepustkę do eliminacji do europejskich pucharów także czwartej drużynie. Szansę na to miejsce mają Wisła Płock, Górnik Zabrze i Wisła Kraków. 2 ostatnie zespoły zagrają ze sobą, i w przypadku zwycięstwa Wisły, a przegranej jej imienniczki z Płocka, to właśnie krakowianie znajdą się na czwartej pozycji. Dla „Białej Gwiazdy” może oznaczać to powrót do europejskich pucharów, po 6 latach, a trener Joan Carillo będzie noszony na rękach. Na razie na rękach noszeni są Arkadiusz Głowacki i Paweł Brożek. Obaj żegnają się z klubem, a „Brozio” pożegnał się w sposób wręcz bajkowy. Zdobył bardzo ważną bramkę i w świetnym stylu pożegnał się z kibicami przy Reymonta. W Zabrzu wcale ani on, ani cały zespół nie będzie miał jednak łatwego zadania i ten mecz, jak i cała niedzielna multiliga zapowiada się bardzo ciekawie. Jak to w Lotto Ekstraklasie, nie wiadomo czy będzie na co popatrzeć, ale na pewno będzie się działo.

Michał Przybycień

Michał Przybycień

Read Previous

Dobra postawa Trefla Proximy w debiutanckim sezonie

Read Next

Historia obcokrajowców w Wiśle

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *