Puchar po raz 19. dla Legii Warszawa

W edycji 2017/2018 Pucharu Polski w meczu finałowym zmierzyły się zespoły z Gdyni i Warszawy. Dla kibiców mogło być to déjà vu, rok wcześniej w Superpucharze również mogliśmy podziwiać piłkarzy Arki i Legii. Piłkarskie święto jakim bez wątpienia jest Finał Pucharu Polski, zapowiadało się na niezwykłe widowisko. PZPN bardzo dba, aby mecz ten stał na najwyższym poziomie organizatorskim, co im się udało, reszta zależała od piłkarzy obu zespołów i ich kibiców.

Piłkarze dostarczyli sporo emocji, a samo spotkanie oglądało się bardzo przyjemnie. Obydwie drużyny chciały grać w piłkę, lepiej wygodziło to Legionistom, którzy w pierwszej połowie strzelili dwie bramki, za sprawą Niezgody i Carlosa Diasa. Gdynianie, którzy w wyniku losowania zostali gospodarzami tego meczu, nie byli w stanie pokonać świetnie interweniującego Cierzniaka, dopiero pod koniec doliczonego czasu gry Dawidowi Sołdeckiemu udało się umieścić piłkę w bramce Legionistów, ale było już za późno, by odmienić losy spotkania. Arce na pewno nie pomogła czerwona kartka, jaką otrzymał w 71. minucie Grzegorz Piesio, sędzia Piotr Lasyk podjął taką decyzję po skorzystaniu z pomocy VARu.

Kibice obu zespołów zaprezentowali bardzo widowiskowe oprawy, które w znaczący sposób uatrakcyjniły widowisko. Nie zabrakło też dużej ilości pirotechniki rac oraz świec dymnych, stworzyły one w połączeniu z sektorówkami wspaniałą całość. Jednak tak duża ilość piro odpiła się przerwaniem meczu z powodu braku widoczności, trwało to około 10 minut. Gdyby pozostać tylko przy tym i przy wymianie uprzejmości wszyscy byliby zadowoleni i nie można by było się przyczepić do niczego. Jednak w tej pięknej historii pojawia się łyżka dziegciu, a nawet chochla, z sektora zajmowanego przez kibiców Arki zostały wystrzelone rakiety, podobne do tych z grudniowych derbów Krakowa. Kilka z nich poleciało w inne sektory, jedna spadła na murawę, ale najwięcej zamieszania i prawdopodobnie szkody wyrządziła ta, która poleciała Pod iglicę i wylądowała w miejscu, z którego wysuwa się dach PGE Narodowego. Sytuacja ta miała miejsce w okolicach 80. minuty meczu i niestety w mojej opinii zepsuła to, do tej pory, bardzo dobre widowisko.


Legia Warszawa dzięki zwycięstwu nad Arką wyśrubowała rekord wygranych Pucharów Polski, jest to już ich 19. tytuł. Od 2014 roku, kiedy to finały rozgrywane są zawsze 2 maja na PGE Narodowym, wojskowi wygrali 3 z pięciu edycji, a w finałach grali trzykrotnie. Mam nadzieję, że przyszłoroczny Finał Pucharu Polski będzie równie efektowny co ten dzisiejszy, ale obędzie się bez przykrych incydentów.

Arka Gdynia – Legia Warszawa 1:2 (0:2)

Bramki: Sołdecki (90) – Niezgoda (12), Cafu (29).

Arka: Steinbors -Zbozień, Marcjanik, Helstrup, Warcholak, Vinícius, Sołdecki, Bohdanow (46 Piesio), Nalepa (73 Marciniak), Szwoch, Jankowski (46 Siemaszko).

Legia: Cierzniak – Vesovic, Remy, Pazdan, Hlousek, Kucharczyk (90 Eduardo), Antolic, Philipps, Radović (66 Szymański), Cafu, Niezgoda (74 Hamalainen).

Żółta kartka: Nalepa (Arka).
Czerwona kartka: Piesio (Arka).
Widzów: 47 037.

Sędziował: Piotr Lasyk (Bytom).

Waldemar Ignaciuk

Artykuł powstał we współpracy z serwisem Noga.pl

Waldemar Ignaciuk

Read Previous

Pomoże podróżując

Read Next

Runmageddon – pozytywnie zakręceni

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *