Spadające gwiazdy i anioły nieloty

W dużym skrócie tak właśnie można określić zawodników Get Well Toruń po pierwszych kolejkach PGE Ekstraligi w sezonie 2018. W przerwie zimowej do Grodu Kopernika ściągnięto żużlowe gwiazdy, czemu towarzyszyły euforia, radość i jeden z grzechów głównych toruńskiego środowiska żużlowego – wieszanie medali na szyjach. Tymczasem rzeczywistość znów okazała się smutniejsza – ponownie potwierdziła się prawidłowość, że w Toruniu największe gwiazdy zapominają jak się dobrze jeździ. Jednak tylko wtedy, gdy startują z aniołem na piersi.

(fot. facebook)

 

Przyszedł Doyle, przyszedł Iversen, przyszedł Holta, zostali Holderowie, jest Przedpełski. Wniosek nasuwa się jeden: w Toruniu znów mają pakę. Ano, na papierze to i owszem. Od 2008 roku, kiedy Unibax Toruń zdobył ostatnie mistrzostwo Polski, do Grodu Kopernika przyjeżdżało wielu wirtuozów sportu żużlowego, by bronić barw lokalnego klubu. Przez ten czas zdążyliśmy się już przyzwyczaić do witania kolejnych „liderów” na klęczkach i wyganiania ich po nieudanym sezonie z kopniakiem na drogę. Jakoś tak się wszystko układało, że najjaśniejsze gwiazdy zamiast błyszczeć, były zawsze jakieś takie wyblakłe. Od ostatniego mistrzostwa Polski w Toruniu mija już dziesięć lat, a ten problem dalej w Toruniu funkcjonuje i wciąż nie wiadomo, gdzie tkwi jego zarzewie.

Po sezonie 2017 i wywalczeniu utrzymania w Ekstralidze, toruński żużel miał stanąć na nogi. Z klubem został Jacek Frątczak, który zmobilizował Adama Krużyńskiego i Przemysława Termińskiego do wydawania kochanych pieniążków tam, gdzie on wskaże palcem. W ten sposób stworzono niemiłosierną pakę. Jasny gwint, jakie to zakapiory żużlowe w Toruniu się znalazły. Normalnie na ich widok przeciwnicy winni mówić pacierz. Tymczasem okazało się, że Doyle, Holta, Iversen czy Holder to tylko nazwiska, a one jak wiadomo nie jeżdżą, tylko ich posiadacze. Ci jednak okazują się kolejnymi aniołami nielotami, jakich mnóstwo było w ostatnich dziesięciu latach. Dochodzi do tego, że z roli lidera wyręcza ich junior – Daniel Kaczmarek, który też przecież ma chimeryczną formę. Wypadałoby zatem odpowiedzieć na pytanie: co jest przyczyną takiej posuchy w toruńskim speedwayu?

Próbowałem szukać przyczyny w zeszłym roku. Wówczas właściciel klubu Przemysław Termiński zwany „Termosem”, powiedział mi, że kibice jej nie poznają i nic go nie obchodzi to, że bardzo by chcieli. Pominę już fakt, że im się to należało (i należy nadal), bo to przecież oni w dużej mierze utrzymują klub kupując za drogie bilety. Butne oświadczenie „Termosa” potwierdziło tylko plotki o tym, że w Get Well atmosfera panuje dość napięta i niezbyt przyjazna. Tak było w zeszłym sezonie. Jak jest teraz? Trudno powiedzieć. Pozostanie na stanowisku menedżera Jacka Frątczaka miało być remedium na całe toruńskie zło. Tymczasem menago torunian znów ma problem i to znacznie większy niż może się nam zdawać. To, że zawodnicy mu nie jadą to jedno. Jest też jednak wspomniany wcześniej „Termos”, który będąc senatorem i właścicielem poważnej spółki w jednym, zbyt często nie potrafi ugryźć się w język. Historia pokazuje, że nieraz z jego wypowiedzi brały się kontrowersje i narastały tony frustracji, co niekoniecznie pomagało jego drużynie. Teraz znów coś jest nie tak. Być może jeszcze za wcześnie, by pismaki mogły wyrokować, co konkretnie, toteż wstrzymam się od swoich opinii. Sugeruję jednak, żeby mieć w pamięci przyczyny wielu klęsk z zeszłych lat i to, że były one potwierdzeniem tego, że ryba psuje się od głowy. A w Toruniu już od kilku lat czuć – delikatnie mówiąc – dość nieświeży zapach. Pozbycie się tego problemu, to chyba jedno z największych wyzwań w menedżerskiej karierze Jacka Frątczaka. Wyzwanie tym trudniejsze, że ryba nie dość, że nieświeża, to jeszcze uparta. To niekoniecznie dobrze wróży ligowej przyszłości „Aniołów”. Niech jednak całe środowisko żużlowe będzie dobrej myśli: „In Frątczak we trust”.

Jakub Strzelka

Redakcja Sports Expression

Read Previous

Historyk tuż za podium osiek

Read Next

Bello di notte – rzymska noc jest piękna

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *