Formuła 1 wraca na start

Jak to mówią: coś się kończy, a coś się zaczyna. Skończyły się skoki narciarskie, ale na szczęście zaczęła się Formuła 1. Nowy sezon, to nowe początki dla każdego z teamów i każdego z zawodników. Hamilton, Vettel, Raikkonen, a może Bottas – kto tym razem okaże się najlepszy? W tym sporcie nigdy nic nie wiadomo.

Za nami zaledwie kilka wyścigów, ale jak zawsze od samego początku robi się ciekawie. Po zeszłorocznej dominacji ekipy Mercedesa póki co nie ma śladu, a zespół od GP Australii zmaga się z problemami. W pierwszym wyścigu błąd taktyczny, w kolejnym, wymiana skrzyni biegów i cofnięcie o 5 pozycji, uniemożliwiły Hamiltonowi walkę o najwyższe pozycje. To z kolei działa na korzyść Ferrari i Sebastiana Vettela, którzy umacniają się na czele stawki. Trzeba przyznać, że Niemiec, który wygrał ostatnie dwa wyścigi ma sporo szczęścia i doskonale je wykorzystuje. W Bahrajnie czterokrotny mistrz świata zagrał va bank – zrezygnował z drugiego pit stopu i na całkowicie zużytych oponach dojechał do mety, ponownie zwyciężając.

Oczywiście to dopiero start rywalizacji, do finiszu pozostało jeszcze kilkanaście wyścigów, a w tej perspektywie obecna przewaga Vettela tak naprawde nic nie znaczy. Formuła 1 to sport nieprzewidywalny, w którym jedne zawody potrafią przewrócić wszystko o 180 stopni. Jak już nieraz bywało, wszystko może rozstrzygnąć się nawet w ostatnim grand prix cyklu. Dlatego też, patrząc na obecną sytuację sezon zapowiada się na emocjonujący i pełen zwrotów akcji.

Cieszy również fakt, że w tym roku stało się to, na co zapewne wszyscy, nie tylko Polacy czekali – za kierownicę bolidu wrócił Robert Kubica. Na razie jako kierowca rezerwowy, ale coraz częściej pojawiają się głosy, że słabsza dyspozycja Siergieja Sirotkina oraz Lance’a Strolla może być dla Polaka szansą na ponowny start w zawodach. Na chwilę obecną Williams jest teamem, który jako jedyny nie zdobył jeszcze ani jednego punktu w klasyfikacji. Zespół musi więc, bardzo szybko znaleźć rozwiązanie swoich problemów i bez wątpienia rozwiązaniem tym może być krakowianin.

Nina Kojro

fot. Hindustan Times

Szymon Wantulok

Read Previous

Orzeł wylądował

Read Next

Biała Gwiazda bez szans?

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *