Skąd czerpać moc? Jaskółki mogą lecieć zbyt nisko

W minionych dniach został potwierdzony nowy kalendarz eWinner I Ligi Żużlowej, w której drugi rok z rzędu występować będzie Unia Tarnów. Zespół prowadzony przez Tomasza Proszowskiego zacznie wyjazdowym spotkaniem w weekend 11/12 lipca. Na co stać Jaskółki w nadchodzącej, długo oczekiwanej kampanii?

Wakacyjna inauguracja

Tak długo jeszcze nie czekali nigdy. Pierwsza liga wystartuje w weekend 11/12 lipca. Mecze będą właściwie co tydzień, a tylko jedna kolejka planowana jest w dni powszednie. Pierwotnie sceptycznie odnoszono się do możliwości rozegrania fazy play-off w I lidze, ale najnowsze ustalenia mówią, że po rundzie zasadniczej dojdzie do pojedynków półfinałowych i finałowych. Ostatnia kolejka fazy podstawowej ma odbyć się początkiem października.

„Jaskółki” w pierwszej rundzie pojadą nad Bałtyk. W iście wakacyjnym klimacie raczej nie będą relaksować się na plaży, ale w Gdańsku spróbują zdobyć punkty w konfrontacji ze Zdunek Wybrzeżem Gdańsk. To nie będzie łatwa przeprawa, a już w drugiej kolejce tarnowianie podejmą w Mościach faworyta do awansu, eWinner Apator Toruń. Początek sezonu, któremu prawdopodobnie będą towarzyszyć upalne temperatury, zapowiada się dla Unii podwójnie gorąco.

Jeden lider to za mało

Z zespołu Unii Tarnów odszedł po sezonie Viktor Kułakov. Rosjanin zasilił spadający z Ekstraligi eWinner Apator Toruń. W ubiegłym roku reprezentant Sbornej był bezapelacyjnym liderem tarnowskiego zespołu, ale także przecież całej I ligi, w której wykręcił najlepszą średnią 2,411 punktu na wyścig, osiągając średnio 12 punktów w każdym spotkaniu. Rosyjska torpeda odpaliła i Unia zwyczajnie nie była w stanie jej utrzymać. Tym bardziej, że Toruń liczy na szybki powrót do Ekstraligi, co też zapewne Kułakov brał pod uwagę przy podpisywaniu nowego kontraktu.

„Jaskółką” pozostał natomiast Peter Ljung. Szwedowi najwyraźniej bardzo dobrze w Mościach, a na poziomie I-ligowym to solidny lider. 38-latek w roku 2019 zakończył sezon na trzecim miejscu w klasyfikacji średnich w I lidze. Z pewnością w tym sezonie również będzie liderem tarnowian. Niestety, wygląda jednak na to, że jedynym. Nie za słaby ten fundament?

Polska siła drugiego rażenia

Umowy na dalsze ściganie w Unii podpisali Daniel Kaczmarek, Ernest Koza, a także Artur Mroczka. Ten pierwszy powinien aspirować, by stać się liderem formacji polskiej w Tarnowie. Będzie to jego drugi sezon w barwach „Jaskółek”, a także w roli seniora. O ile w minionym roku część niepowodzeń można było przerzucić na pierwszy rok po „juniorce”, o tyle teraz wymówek nie powinno być. To utalentowany zawodnik, który przecież w sezonie 2016 wywalczył Młodzieżowe Indywidualne Mistrzostwo Polski. Zdecydowanie lepiej zna już tarnowski tor, więc wszystko w rękach Daniela, by naprawdę stanowić o sile tej drużyny. Ubiegły rok w jego wykonaniu nie był najgorszy, ale najczęściej Kaczmarek do mety dojeżdżał na trzecim miejscu. Stać go na więcej.

Artur Mroczka zwykle stanowi zagadkę. To ambitny jeździec, ale często bez głowy. W I lidze radzi sobie dobrze, choć średnio sześć punktów na mecz z ubiegłego roku nie rzuca na kolana. Ten doświadczony żużlowiec jako ostatni parafował umowę pod nowymi warunkami po zawieszeniu sportu w czasie pandemii. Pytanie, czy aż tyle się wahał nad decyzją co do dalszej jazdy w Unii?

W trakcie minionego sezonu do tarnowian dołączył Ernest Koza, wychowanek tego klubu, przyzwoity swego czasu junior. Ewidentnie nie może wskoczyć na wyższy pułap, a dwa zwycięstwa w dziewięciu meczach dla Unii w tamtym roku, to bardzo rozczarowujący wynik. Być może nastąpi przebudzenie Ernesta i od początku będzie jeździł zdecydowanie szybciej. Jeśli nie, prawdopodobnie okaże się najsłabszym ogniwem kadry trenera Tomasza Proszowskiego.

Lew stał się Jaskółką

Skoro z drużyny odeszli Kułakov, a także Artur Czaja, włodarze tarnowskiej Unii musieli szukać przynajmniej jednego nowego żużlowca. Wybór padł na Michała Gruchalskiego, który z niezłym powodzeniem startował w formacji częstochowskich „Lwów”. Sporo brakowało mu do poziomu choćby leszczyńskich młodzieżowców, ale zdecydowanie był jednym z lepszych młodych zawodników w Ekstralidze. Spora nadzieja Włókniarza, ale zdecydowanie na razie za słaby, by móc wzmocnić formację seniorską zespołu spod Jasnej Góry. Powędrował więc zimą do Tarnowa i to tutaj zaliczy pierwszy sezon wśród seniorów. Trudno wyrokować, ale raczej nie należy spodziewać się wielkich wyników. Dla Unii będzie dobrze, jeśli wskoczy przynajmniej na poziom Daniela Kaczmarka z ubiegłego roku. Kułakova nie zastąpi z pewnością, ale już o pułap Artura Czai może śmiało powalczyć. Nie jest on bowiem nadzwyczaj wysoki, bo oscyluje w granicy sześciu „oczek” na mecz. Solidna druga linia. Należy mieć nadzieję, że charakter lwa, wcieli w jazdę, będąc jaskółką.

Joker ze Szwecji

Peter Ljung w końcu będzie miał kolegę rodaka. Pytanie, jak często będą widywać się na meczach? Kim Nilsson, z którym Unia podpisała również kontrakt, wstępnie jest przymierzany do roli rezerwowego. Kto wie jednak, czy z biegiem kolejnych meczów, nie będzie konieczności wymiany jakiegoś ogniwa? Urodzony w Sztokholmie nigdy nie błyszczał w polskiej lidze. 30-letni żużlowiec, który w swoim kraju występuje w Masarnie i tam zbliża się często do poziomu dwóch punktów na spotkanie. Czy będzie jokerem i pomoże w trudnych momentach Unii?

Jaskółcza młodzież

Mateusz Cierniak w październiku skończy dopiero 18 lat. Przed nim jeszcze cztery sezony młodzieżowe, a już w poprzednim prezentował się bardzo dobrze. Zaplecze Ekstraligi to dla niego niezwykle dobry poligon doświadczalny. Dla tarnowian jest największą nadzieją na solidnego żużlowca. Kibice Unii bowiem od czasu Janusza Kołodzieja wzdychają wręcz do każdego młodzieżowca, który rokuje dobrze na przyszłość. Zwykle jednak dalsza perspektywa i kolejne lata mocno weryfikują tamtejszych młodzieżowców. Czy z Cierniakiem będzie inaczej? Ma wszystko, by stać się w tym roku najlepszym juniorem całej ligi i prognoza ta wcale nie jest na wyrost.

Kto będzie partnerem Mateusza pod taśmą w drugim wyścigu? O tę pozycję rywalizować będą rówieśnicy Cierniaka, Mateusz Gzyl oraz Dawid Rempała. W grze o pozycję juniorską w Unii będzie także rok starszy Przemysław Konieczny, który w minionym sezonie miał naprawdę niezłe przebłyski w poszczególnych meczach. O wszystkim zapewne zdecydują przedmeczowe treningi. Jedno możemy natomiast stwierdzić, Unia powinna mieć jedną z najsilniejszych formacji juniorskich w I lidze, co może jej znacznie pomóc w osiąganiu sukcesów.

Ocena siły

Odejście Kułakova to zdecydowanie strata, której nie da się wyrównać. Nawet lepiej jeżdżący juniorzy nie są gwarantem niczego konkretnego. Tarnowianie są słabszym zespołem niż w roku ubiegłym. O pierwszym miejscu mogą zapomnieć, choć mówi się, że dopóki… motocykle w ruchu, wszystko może się zdarzyć. To tylko sport, ale jeśli „Jaskółki” chcą się liczyć i bić o najwyższe miejsca, przede wszystkim trójka polskich seniorów musi znacznie poprawić swoją jazdę.

Rywale nie śpią, a kandydatów do awansu jest wielu. Zresztą, Unia raczej nie ma ambicji, by awansować, stąd też taki zespół. Przypomnijmy, że problemem w Tarnowie wciąż jest brak modernizacji stadionu, a obecny nie zostanie dopuszczony w Ekstralidze, nawet, gdyby Unia znalazła się na I miejscu. Ostatnio mogliśmy przeczytać, że remont, który miał ruszyć w tym roku, ponownie został przesunięty. Wszystko przez pandemię, ale to tylko oficjalna wersja… O Ekstralidze w Tarnowie na razie zatem zapomnieli, a faza play-off I ligi powinna być w tym roku głównym celem, a zarazem szczytem marzeń Unii. Żużlowcy z Tarnowa powinni jednocześnie skupić się na tym, by uniknąć za wszelką cenę miejsc spadkowych, bo w lidze może być niezwykle wyrównana stawka. 

Amadeusz Bielatowicz

Read Previous

Emocje wracają na Kolną

Read Next

Baraże na wyciągnięcie ręki

Facebook