Odlot „Jaskółek” na transferowej karuzeli

Duże zmiany, skład wywrócony do góry nogami, dwa świetne zagraniczne transfery, odejście utalentowanego młodzieżowca, a także pożegnanie się z kapitanem, Peterem Ljungiem. Tarnowianie mają za sobą jedno z ciekawszych okienek transferowych w ostatnich latach. Po dość przeciętnym sezonie w I lidze Unia może znowu zwojować swoje rozgrywki i mieć nadzieję na bardzo dobre wyniki w roku 2021.

Unia Tarnów – eWinner Apator Toruń

Nieoszlifowane diamenty

Właściwie tuż po zakończeniu rozgrywek w roku 2020 było wiadomo, że z Unią Tarnów pożegna się jej najlepszy młodzieżowiec, Mateusz Cierniak. Ten niezwykle utalentowany żużlowiec uznał – wraz ze swoim ojcem Mirosławem – że to odpowiedni czas, by opuścić zaplecze Ekstraligi i spróbować sił w najwyższej klasie. 18-latek zamienił „Jaskółki” na lubelskie „Koziołki” i to tam będzie próbował udowodnić swój potencjał. Należę również do grona tych, którzy wychwalają Mateusza za niezwykle skuteczną jazdę i niezwykły talent. Czy ktoś jednak zadał pytanie: nie za wcześnie?

Oczywiście można dywagować, a odpowiedź poznamy już za kilka miesięcy. Być może to najlepszy krok w karierze dla tego młodego zawodnika i oczywiście należy mu tego życzyć. Czy jednak Cierniakowie wiedzieli, że w Unii szykuje się całkiem niezła ekipa z ogromnym potencjałem? Może warto było zostać w Tarnowie choćby na rok i jeszcze bardziej „obić” się o pierwszoligowe tory i nabrać doświadczenia w lidze, która powinna być niezwykle mocna? Apropos odbijania, Mateusz jest genialnym żużlowcem jak na swój wiek, ale miewał jeszcze sporo wyścigów, gdzie np. mocno przeszarżował pod bandą i nie mieścił się w torze. Doświadczenie jest istotne, a Ekstraliga to już nie przelewki. Zadaję te pytania, choć to problem, który ewentualnie nie będzie już po stronie tarnowian. Odejście Cierniaka jest jednak ważnym punktem, który rozkręcił szaloną karuzelę Unii na rynku transferowym.

Czy „Jaskółki” zwinęły skrzydła? Niekoniecznie. Tarnowianie ciągle mają tam solidną obsadę. Uwagę należy zwrócić zwłaszcza na Przemysława Koniecznego. 19-letni wychowanek tarnowian miewał naprawdę świetne mecze w tym sezonie, często prezentując się lepiej od Cierniaka. Przyszły rok może być jeszcze lepszy i powinien on stanowić o sile formacji juniorskiej.

Kto będzie jego partnerem na torze? Nominalnie powinien być to Dawid Rempała, który pojechał kilka ligowych wyścigów w tym roku. O walkę w składzie rywalizować będą także 16-letni Piotr Świercz czy 18-letni Patryk Zieliński, pochodzący z Akademii Żużlowej Janusza Kołodzieja. W odwodzie pozostaje także Mateusz Gzyl, a więc na pewno jest z czego wybierać. Wydaje się, że Unia Tarnów w dalszym ciągu może mieć jedną z lepszych formacji młodzieżowych w całej lidze. Trzeba tylko odpowiednio szlifować diamenty.

Miesiąc z Kozą

Czy aby na pewno miodowy? – Można by zażartować. W żużlowym zespole w Polsce jest konieczność wystawienia dwóch polskich seniorów. „Jaskółki” w przyszłym roku zamierzają stawiać na Ernesta Kozę, a także Pawła Miesiąca. Ten drugi pożegnał się z Lublinem, gdzie spędził naprawdę niezłe lata. Zwłaszcza pierwszy sezon w ekstraligowej drużynie „Koziołków” mógł zaliczyć do niezwykle udanych. W I lidze powinien być naprawdę szybki. Nie wiemy jeszcze, czy Panowie będą nominalnie stanowili jedną parę w meczach, ale siła polskiego zestawienia powinna być przynajmniej przeciętna. Każdy przebłysk i lepsze wyniki, zwłaszcza Kozy, tarnowianie zapewne wezmą w ciemno. Dobrze też się stanie, jeśli nie będzie to tylko miodowy miesiąc, ale cały sezon. W przeciwnym razie będzie na nich straszak, ale o tym pod koniec.

PUK, PUK. – Kto tam?

To ja, Niels Kristian. Historia i statystyki nie jeżdżą, leczy gdyby nimi się mocniej zasugerować, można by śmiało stwierdzić, że tarnowianie zakontraktowali prawdziwą armatę w postaci Nielsa Kristiana Iversena. Prawdopodobnie nawet laik, ledwie interesujący się „czarnym sportem”, kojarzy nazwisko tego doświadczonego żużlowca z Kraju Hamleta. Duńczyk to przecież wieloletni uczestnik Grand Prix i choć lata świetności w cyklu (chociażby 3 miejsce w roku 2013) ma już raczej za sobą, to przecież nabyte tam doświadczenie procentuje w każdym wyścigu.

W sezonie 2020 w cyklu mistrzowskim Iversen zajął dopiero 13 miejsce i oczywiście się w nim nie utrzymał. W Ekstralidze reprezentował Stal Gorzów, gdzie też było poniżej normy – średnia 1,172 punktu na mecz nie powala z nóg, bo to wynik, który plasuje go mniej więcej w trzeciej dziesiątce wszystkich żużlowców Ekstraligi. Kryzys Iversena był więc widoczny. Znacznie lepiej było w Szwecji, gdzie w siedmiu meczach wykręcił najlepszą średnią spośród wszystkich. Nie dziwi jednak fakt, że Duńczyk nie znalazł zatrudnienia w najwyższej klasie w Polsce i szukał angażu niżej. Jak sam przyznał, to właśnie tutaj chce się odrodzić.

Zaplecze może być dla niego świetnym miejscem, by znów udowodnić swoją klasę. Może jestem zbyt wielkim optymistą, ale na I-ligowych torach Iversen, uplasuje się w pierwszej trójce najskuteczniejszych zawodników. Trzeba oddać, że jak na tę ligę, to bomba. Oby wypaliła we właściwym momencie i z odpowiednią siłą rażenia. Wiecie z kim kojarzy mi się popularny „Puk”? Taki trochę Jane Ahonen żużla. Często kamienna twarz i mocno skandynawski temperament. Mam tylko nadzieję, że procenty będzie wlewał wyłącznie w bak swojej maszyny. Oczywiście te z alkoholu metylowego.

Lider z Antypodów

Nie chce już pływać w Łodzi, woli fruwać nad Tarnowem. Te loty mają być wysokie i taką nadzieję pokładają włodarze Unii w pewnym australijskim żużlowcu. Rohan Tungate postanowił reprezentować „Jaskółki”. Zacznijmy może od tego, że świetnie czuł się zawsze na mościckim torze. Kiedy przyjechał z Orłem Łódź na ligowy pojedynek w tym sezonie, zdobył dla swojej drużyny 12 punktów. Byłby pewnie komplet piętnastu, ale w jednym wyścigu został wykluczony. Można mieć zatem nadzieję, graniczącą z pewnością, że w meczach domowych będzie niezwykle skuteczny. Wydaje się jednak, że to prawdziwy strzał w dziesiątkę, także jeśli chodzi o wyjazdy i całokształt wyników Australijczyka, który w roku 2020 wykręcił trzecią średnią spośród wszystkich żużlowców I ligi. W 69 wyścigach aż 33 razy mijał metę jako pierwszy. 19 razy był drugi, a przegrał zaledwie 3 wyścigi. To musi być siła, z której Unia będzie czerpać pełnymi garściami.

Szwedzki eksperyment

Od nadchodzącego sezonu w żużlowy regulamin wchodzi nowy przepis mówiący o konieczności posiadania w zestawieniu seniorskim przynajmniej jednego zawodnika poniżej 24 lat. To właśnie ten kazus spowodował, że w zespołach wszystkich lig w Polsce nastąpiły spore rewolucje. Tarnowianie z ogłoszeniem tego zawodnika czekali do ostatniego dnia okienka transferowego. Początkowo sporo mówiło się, że w drużynie pozostanie po prostu któryś z dwójki Kaczmarek – Gruchalski. Obydwaj jednak zdecydowali się opuścić „Jaskółcze Gniazdo”. Unia musiała szukać dalej.

Znalazła w Szwecji, 3-krotnego młodzieżowego mistrza tamtego kraju i brązowego medalistę Mistrzostw Europy Juniorów z tego roku, Alexandra Woentina. Co wiemy o jego jeździe w Polsce? Niewiele, bo Szwed nie miał okazji reprezentować jeszcze żadnego naszego klubu. Pewne jest natomiast, że 20-latek ma ogromny potencjał, o czym świadczą dotychczasowe osiągnięcia na poziomie juniorskim. Mówiąc banalnym frazesem, Woentin w Tarnowie to na ten moment wielki znak zapytania. Trzeba się nim posłużyć, bo naprawdę trudno ocenić ten transfer. Eksperymentów w polskich ligach było wiele i często okazywało się, że nawet jak ktoś funkcjonował w lidze zachodniej, u nas nie było już tak pięknie.

Pozostanę jeszcze na moment w Szwecji i odnotuję tutaj, że w drużynie „Jaskółek” pozostał Kim Nilsson, poniekąd rewelacja tej drużyny z tego roku. Doświadczony Szwed w wielu meczach naprawdę zadziwiał i wykręcał bardzo wysokie rezultaty. Miewał też mecze złe i pewnie dlatego tarnowianie nie będą na nim opierali zespołu. Nilsson podpisał natomiast tzw. „kontrakt warszawski” i w każdej chwili może być do dyspozycji włodarzy z Mościc.

Charakterny, lecz bez błysku

Jak ocenić żużlowca, który wiele razy skradł serca kibiców swoją jazdą i walecznością, ale w ogólnym rozrachunku wielkich wyników nie osiągał? Ja niestety nie znam odpowiedzi na to pytanie i za każdym razem, kiedy zastanawiam się nad poziomem Artura Mroczki, drapię się po głowie, a ostatecznie zderzam się ze ścianą. Od lat odnoszę wrażenie, że to zawodnik z dużo większymi możliwościami, które nie przekładają się w pełni na wyniki. Ostatni sezon był mocno przeciętny, żeby nie powiedzieć – słaby. Kiedy chodziłem do szkoły, często od nauczycieli padało sformułowanie „ambitny, ale leń”. Może właśnie ono idealnie oddaje postawę Mroczki, który niestety nie pali się do jazdy choćby w innych ligach.

Ostatecznie Artur pozostaje w Tarnowie i na ten moment wygląda, że będzie zawodnikiem oczekującym, rezerwowym. Uważam, że Mroczka ma szansę, by walczyć o miejsce w składzie z Ernestem Kozą, a kto wie, może nawet Pawłem Miesiącem, bo przecież nie jest powiedziane, że ta dwójka ma etatowe i murowane miejsce. Trener Tomasz Proszowski zapewne będzie przyglądał się tercetowi Polaków seniorów i przeprowadzi dobrą selekcję. Patrząc z perspektywy Mroczki, to raczej spore szczęście, że mógł pozostać w Tarnowie, bo kto wie, czy znalazł by angaż w innym 1-ligowym zespole. Tak ciągle jest w zasięgu tych lepszych i może nadal pokazać, że potrafi o wiele więcej niż widzimy w statystykach. To on ma być straszakiem, a szersza kadra zawsze jest pożądana.

Światło w tunelu

Faza play-off będzie realnym celem Unii Tarnów w roku 2021. Z takimi nazwiskami nie wypada zawiesić poprzeczki niżej. Chociaż pozostałe zespoły też są mocno uzbrojone, „Jaskółki” nie mają się przed kim chować. Powinny walczyć jak równy z równym. To dobra wiadomość dla tamtejszego środowiska i kibiców, którzy mają nadzieję, że gdyby wynik był bardzo dobry, to nawet kwestia starego stadionu może mieć mniejsze znaczenie. A kto wie, może i w tym temacie w końcu coś drgnie? Bardzo daleko, ale zaświecają się małe światełka w tunelu. Pojawiają się także nowi sponsorzy, jak chociażby firma Dasta Invest, znaczący gracz na rynku nieruchomości, czego efektem są takie a nie inne transfery. Nie nazywałbym ekipy tarnowian głównym kandydatem do awansu, ale z pewnością Unia będzie silna. 

Amadeusz Bielatowicz

Read Previous

Puszcza znów zwycięska

Read Next

Zmiany u Małopolan

Facebook