Lodowi Gladiatorzy walczyli o tytuł Mistrza Europy

Z doskonale znanej w Polsce odmiany speedwaya, zwanej klasyczną, wywodzi się kilka nieco egzotyczniejszych form dyscypliny. Kilka dni temu odbyły się Mistrzostwa Europy na Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim. Żużlowcy rywalizowali na lodzie.

Ice Speedway znany jest od prawie 90 lat. Dyscyplinę zdominowali Rosjanie, którzy w Indywidualnych Mistrzostwach Świata zdobyli 124 ze 162 możliwych medali. Żużlowcy określają tę odmianę czarnego sportu mianem najbardziej szalonej i niebezpiecznej. W Polsce lepiej znana jest formuła odbywająca się na znacznie krótszych torach, z użyciem klasycznych motocykli, wyposażonych w opony z kolcami. W przeciwieństwie do odmiany „światowej” łuki pokonywane są poślizgiem. 

 

O co w tym wszystkim chodzi?

Pod taśmą startową staje czterech zawodników, którzy mają wykonać cztery okrążenia po owalnym, lodowym torze, skręcają oczywiście zawsze w lewo. Punktacja i przebieg zawodów jest dokładnie taki sam, jak w turniejach SEC. Na prostych i łukach znajdziemy bariery wykonane z materaców oraz worków wypełnionych sianem. Klasyczne, dmuchane bandy zbyt łatwo ulegałyby rozerwaniu, ze względu na kolce znajdujące się na oponach motocykli. W przeciwieństwie do klasycznego żużla, motocykl na wirażu nie jest wprowadzany w poślizg, lecz zawodnicy kładą się na kolano, podobnie jak w zawodach serii Moto GP. Niektórzy „gladiatorzy” pokonując łuk dotykają barkiem tafli lodu. Tor w czasie zawodów ulega mocnemu zdegradowaniu. Wraz z kolejnymi biegami pojawiają się bruzdy i koleiny, na których motocykle podskakują w widowiskowy sposób.

Prędkości osiągane w tym sporcie są dość wysokie. W zależności od długości toru i stanu nawierzchni, potrafią sięgać 140 km/h na prostych i ponad 100 km/h w łukach. W przeciwieństwie do klasycznego żużla, zawodnicy nie spędzają dużej ilości czasu na przygotowaniu pola startowego. Cała procedura, to kilka podskoków na motocyklu, które wbijają kolce w taflę lodu. Charakterystyczne są również dźwięki, które słychać w trakcie biegu. Głośny ryk silników milknie, gdy zawodnicy znajdują się w łuku. Podczas pokonywania wirażu zamykają oni gaz, by poprawić przyczepność. Zaraz po wyprostowaniu, otwierają maksymalnie przepustnicę co znowu powoduje hałas.

Jak wyglądają motocykle?

Motocykle do Ice Speedwaya korzystają z tych samych jednostek napędowych napędzanych metanolem, co w żużlu klasycznym. Jednak dominującym producentem jednostek jest czeska Jawa. Rama jest większa i sztywniejsza, przedni widelec posiada spory skok, również tylne koło wyposażone jest w amortyzator. Motory nie mają hamulców, lecz posiadaj skrzynię biegów, która ma dwa przełożenia – pierwsze używane jest wyłącznie do startu. Wrzucanie lub zrzucanie biegu zawodnicy wykonują prawą stopą.

Największą i najbardziej widoczną różnicą są opony, w których zamontowane są kolce o długości do 3 cm. Są ich trzy rzędy, z czego dwa znajdują się bliżej lewej krawędzi, umożliwiając płynne pokonywanie łuków. Ze względów bezpieczeństwa, koła są mocno zabudowane a zawodnicy posiadają liczne ochraniacze, mające na cel zmniejszenie ewentualnych uszkodzeń, wywołanych spotkaniem z rozpędzonymi kolcami. Najbardziej charakterystyczny jest ochraniacz lewej nogi, znajdujący się na zewnętrznej części kombinezonu. Ma on na celu zarówno ochronę, jak i ułatwienie pokonywania wirażów. Mimo ciągłej pracy nad podnoszeniem bezpieczeństwa, wciąż dochodzi jednak do groźnych wypadków, również śmiertelnych.

Michał Knapp

Michał i Grzegorz Knappowie

Jedynym reprezentantem Polski w tegorocznych Mistrzostwach Europy był Michał Knapp. Nazwisko dobrze znane w środowisku żużlowym, niestety z bardzo smutnego powodu. Jego wujek – Grzegorz Knapp zginął w 2014 roku na torze Heusden-Zolder podczas meczu ligi holenderskiej. Uderzył on w drewnianą bandę w czasie pokonywania łuku. Po tej tragedii wielu żużlowców wzięło udział w akcji, „No Air Fances = No Speedway” wymuszając na FIM zmiany regulaminu tak, by każde zawody żużlowe musiały się odbywać z udziałem dmuchanych band. Gdyby takie znajdowały się na torze w czasie upadku Grzegorza Knappa, prawdopodobnie wyszedłby z wypadku bez żadnych mocnych obrażeń i mógłby wystartować po kilkunastu minutach w kolejnym biegu. 

Mistrzostwa Europy w Tomaszowie Mazowieckim były zaskakujące już przy ogłoszeniu ostatecznej listy startowej. Znalazł się na niej Ove Ledstroem, który pierwotnie miał wziąć w nich udział jako mechanik. Na treningu rękę złamał Martin Haarahiltunen, a rezerwowy zawodnik Jiri Wild wskoczył do stałej obsady w wyniku nieobecności Philipa Lagedera. Na uwagę zasługuje również obecność Stefana Svenssona. Szwed ma już 62 lata a na motocyklu objeżdża nawet 3-krotnie młodszych kolegów. Mimo nieprzyjemnego upadku, zajął on czwartą lokatę.

Stefan Svensson (na prowadzeniu)

Rosjanie na czele

Turniej od początku zdominowali Rosjanie, spokojnie wygrywając biegi i dzieląc się punktami. W czasie turnieju doszło do kilku nieprzyjemnych upadków, ale żaden nie zmusił zawodnika do wycofania się z zawodów. Najgroźniej wyglądał karambol dwóch Czechów – Andreja Divisa i Lukasa Hutla. Walcząc o prowadzenie szczepili się motocyklami i z dużą siłą uderzyli w materace. Niegroźny upadek zaliczył również Michał Knapp, który w swoim 4. starcie przewrócił się w wyniku uślizgu tylnego koła. 

Zwyciężył Dmitrij Soliannikow, srebrny medal zawisł na szyi Konstantina Kolenkina a brąz zdobył Nikita Tołoknow. W całym turnieju tylko jednemu zawodnikowi udało się pokonać Rosjanina. W pierwszym biegu dokonał tego Ove Ledstrom, pokonując późniejszego, srebrnego medalistę. Michał Knapp zanotował dość słaby występ. W swoim pierwszym biegu znacznie odstawał od reszty stawki, w kolejnych jednak nawiązywał walkę i czasem nawet zdobywał punkty. Trzeba jednak pamiętać, że ostatni start na motocyklu do Ice Speedwaya odbył w sezonie 2017/2018. Pod taśmą stawał z regularnie trenującymi zawodnikami, wśród których znaleźli się stali uczestnicy cyklu Grand Prix. 

Tor w Tomaszowie Mazowieckim, jak na warunki Ice Speedway’a jest długi, lecz posiada krótkie i dość wąskie łuki. Zawodnicy stwierdzili, że to bardzo przyjemny, ale wymagający i techniczny tor. Dość szybko żużlowcy zaczęli wynosić się na zewnętrzną, która dłużej utrzymywała się w dobrym stanie. Niecierpliwi kibice nie będą jednak mieli łatwej przeprawy z żużlem na lodzie. Pauzy na czyszczenie nawierzchni potrafią trwać nawet 30 minut. Mimo wszystko, turniej w Tomaszowie Mazowieckim dostarczył dużej ilości emocji i walki. Dyscyplina jest bardzo nietypowa i widowiskowa. Kolejny turniej w Tomaszowie Mazowieckim zaplanowano na marzec 2021. Ciekawe, czy kiedyś lodowa odmiana żużla pojawi się w Małopolsce?

Konrad Świerad

Konrad Świerad

Read Previous

Lodowe szaleństwo w Tomaszowie Mazowieckim

Read Next

Trening Noworoczny

Facebook