Historyczne zwycięstwo Polaków!

Po 52-latach powracamy w wielkim stylu! Reprezentacja Polski pewnie wygrywa w swoim pierwszym, inauguracyjnym meczu na Mistrzostwach Świata  w Chinach. Pokonujemy grupowych rywali z Ameryki Południowej, Wenezuelę 80-69. Zaliczamy pierwsze od 1967 roku zwycięstwo na koszykarskim Mundialu. 

Wyjściowa piątka na jaką zdecydował się trener Mike Taylor nie była sensacją, na pierwsze minuty spotkania wyszliśmy w składzie A.J Slaughter, Mateusz Ponitka, Aaron Cel, na pozycji środkowego Adam Hrycaniuk oraz w roli kapitana Adam Waczyński. Pierwsza, historyczna punktowa akcja Polaków to indywidualny pokaz umiejętności podkoszowych Hrycaniuka, który idealnie wszedł w mecz zaliczając w kolejnej akcji asystę podając do Mateusza Ponitki. Wenezuelczycy na nasze dwupunktowe akcje reagowali rzutami z dystansu, które na początku meczu były zabójczo skuteczne. Pierwszą w historii trójkę w Mistrzostwach Świata (w 1967 roku nie było linii do rzutów za trzy)  miał okazję rzucić kapitan, jednak piłka wypadła z kosza, a sędziowie gwizdnęli faul i Waczyński wylądował na linii wolnych. Trafił wszystkie trzy rzuty, mimo to Wenezuela odskakiwała dokładając kolejne trójki. Zaczęli od 5/5  trafionych rzutów z dystansu, co dało im 7 punktową przewagę. Nasza kadra z minuty na minutę doganiała rywali, zmieniliśmy taktykę obronną i zaczęło skutkować. Rywale nie mieli już tak łatwych pozycji rzutowych, a Sokołowski swoim znakomitym rajdem doprowadził do wyrównania. Na tablicy 17:17. Kolejne minuty dawały obrazek walki, obie drużyny chciały wygrywać po pierwszej części meczu, co kończyło się wieloma faulami. Ostatecznie przed drugą kwartą przegrywaliśmy z Wenezuelą różnicą dwóch punktów.

Druga kwarta rozpoczęła się od skutecznego rzutu Sokołowskiego, który dzisiejszego dnia był znakomicie przygotowany (skończył mecz ze skutecznością 7/9 z gry co daje 78%) zdobył w tym meczu 16 punktów i wniósł bardzo dużo do gry naszej Reprezentacji. Wykorzystywaliśmy również błędy naszych rywali i zwiększaliśmy swoją przewagę, Aaron Cel wymusił szarżę, a znakomity  Adam Hrycaniuk efektownie podawał kolejny raz do mającego świetną dyspozycję dnia Mateusza Ponitki, który po chwili zdobywał kolejne punkty rajdami w swoim stylu. Obaj panowie w całym meczu razem zdobyli 25 punktów, a środkowy Hrycaniuk zaliczył double-double dokładając 10 zbiórek z 42 drużyny. Do przerwy prowadziliśmy już różnicą 8 punktów, co motywowało koszykarzy przed kolejną częścią meczu. Ponitka miał już 12 punktów na koncie, a Polska prowadziła 44:36.

Po przerwie wyszliśmy z podniesionymi głowami, jednak to Wenezuelczycy zaczęli trzecią kwartę od skutecznej gry, co zniwelowało przewagę do 4 punktów. W tym momencie spotkania liczył się każdy skrawek parkietu, a Polacy po kilku stratach potrzebowali przełamania. I takie dał nam celny rzut za trzy Aarona Cela, po którym ponownie zaczęliśmy uciekać rywalom. Duet Ponitka – Hrycaniuk dał jeszcze raz  o sobie znać w ataku i po akcji naszego centra 2+1 zdobyliśmy przewagę 7 oczek, która z biegiem czasu zwiększała się, dzięki nieskuteczności zza łuku naszych rywali. To już nie była ta sama Wenezuela co w pierwszej kwarcie, a Polacy zaczęli to wykorzystywać. Końcówka trzeciej kwarty okazała się kluczowa. Polacy wygrywali 11-nastoma punktami i ważnym było aby tą przewagę dociągnąć do końca kwarty. Po zabraniu czasu przez trenera Wenezueli Fernando Duro, jego zespołowi udało się odrobić dwa punkty. Przed ostatnimi 10-cioma minutami wygrywaliśmy 60-51.

Sokołowski otworzył wynik w czwartej kwarcie rzutem z dystansu, ale Wenezuelczycy zaczęli wykorzystywać chaotyczną grę i  błędy naszej obrony czym zmniejszali straty. Tutaj pokazał się nasz rozgrywający AJ Slaughter, który zaliczył efektowny wsad wykorzystując wolne miejsce na parkiecie, i błędne ustawienie naszych rywali. Po tym jak poniosły nas emocje, które uspokoił czas, o który poprosił Mike Taylor wróciliśmy na dobre fale. Dokładaliśmy kolejne punkty i trójki m.in. Karola Gruszeckiego i Aarona Cela. Nasza przewaga wyniosła w najlepszym momencie 16 punktów, a do końca nieco ponad 5 minut. Zaczęliśmy grać długie 24 sekundowe akcje, które zabierały cenny czas Wenezuelczykom. Zwycięstwo było niemalże pewne, wystarczyło tylko nie tracić głupich trójek. A Vargas i spółka zaczęli festiwal niecelnych rzutów. Polska wygrała po 52 latach swój pierwszy mecz na Mistrzostwach Świata. Lepszego startu Mundialu w Chinach nie można było sobie wymarzyć. Nasi grupowi rywale Chiny i Wybrzeże Kości Słoniowej grają  już dziś o 14:00.

Kolejny mecz „Biało-Czerwonych” w poniedziałek o 14:00. Zagramy z gospodarzem turnieju, Chinami. Transmisja również na TVP 1, oraz TVP Sport.

Joachim Kaźmierczak

Read Previous

Garbarnia świetnie zaczęła sezon

Read Next

Kolejny świetny spektakl i zwycięstwo Wisły przy Reymonta

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *