Polskie kluby poznały rywali w koszykarskiej Lidze Mistrzów

Anwil Włocławek, Polski Cukier Toruń oraz Legia Warszawa w przyszłym sezonie rozpoczną zmagania w Champions League, będzie to pierwszy raz w historii, gdzie aż trzy polskie ekipy z Energa Basket Ligi będą rywalizowały w Lidze Mistrzów. 

źródło: championsleague.basketball

Legia Warszawa swoje zmagania zacznie od pierwszej rundy kwalifikacji, gdzie podejmie czternastokrotnego mistrza Kosowa zespół Z-Mobile Prishtina prowadzonego przez znanego w Europie gracza, a teraz trenera Damira Mulaomerović’a. Według zasad obowiązujących podczas losowania Legia poznała już zespół, z którym potencjalnie miała by się zmierzyć w kolejnej, czyli drugiej rundzie jest to bardzo silna drużyna Niżny Nowogród występująca w Lidze Rosyjskiej. Co ciekawe drużyna z Nowogrodu grała ostatnio ze Stelmetem Zielona Góra w lidze VBL, rosyjski team ograł wtedy wysoko Stelmet 101:61. Droga do fazy grupowej dla Legii długa i wyboista, jednak po ostatnim sezonie Energa Basket Ligi po graczach z Warszawy wszystkiego można się spodziewać. Okazję, aby pokazać na co ich stać będą mieli 17 i 20 września, bo własnie wtedy rozpoczną pierwszą rundę eliminacji z kosowskim zespołem.

Na drugim etapie kwalifikacji do fazy grupowej dołączy Polski Cukier Toruń, który ostatecznego rywala pozna dopiero we wrześniu, ale wiadomo, że będzie to ktoś z pary Kahru Basket Kauhajoki (obrońca tytułu Finlandii) – Tsmoki Mińsk (mistrz Białorusi). Wicemistrz Polski spodziewać się może gry z mistrzem Białorusi, choć nie można przekreślać szans na awans Kahru. Twarde Pierniki swój pierwszy mecz w tegorocznym Champions League zagrają 26 września, a później rewanż trzy dni później we własnej hali.

Anwil Włocławek jako Mistrz Polski pewny jest gry w fazie grupowej. Dzisiejsze losowanie mogło sprawić niejedną gęsią skórkę kibiców z Włocławka. Anwil trafił na bardzo wymagających rywali. W pierwszej kolejności warto wymienić turecki zespół Banvit Bandirma, ponieważ z nimi Anwil grał już w zeszłym roku, oba spotkania przegrał, więc będzie to idealna okazja do rewanżu. Anwil ma dużego pecha, a może to szczęście do Cheikh Mbodj’a, jednego z najważniejszych zawodników Polskiego Cukru Toruń w finale Energa Basket Ligi. Po tym jak Pierniki przegrały walkę o mistrza z Anwilem Mbodj opuścił Toruń i postawił na francuski zespół Elan Bearnais Pau-Orthez, a teraz Włocławianie trafiają na niego w Lidze Mistrzów. „Rottweilery” zagrają ponadto z Rasta Vechta, czyli półfinalistom Bundesligi oraz znanym na całym świecie zawodnikom grającym w Hapoel Jerozolima. Prawdopodobnie najcięższym rywalem do pokonania będzie obrońca tytułu z Grecji AEK Ateny, który jest oczywiście faworytem do ponownego triumfu. Do tej „szóstki” dołączą jeszcze dwa zespoły, zwycięscy z kwalifikacji: Kapfenberg Bulls/Basket Kijów – San Pablo Burgos oraz Sodertalje Kings/Balkan Botewgrad – Telenet Giants Antwerpia. Przed Anwilem niesamowicie ciężka grupa, jednak we Włocławku plany na ten sezon są niezmienne, a awans będzie niesamowitym sukcesem dla polskiej drużyny. Faza grupowa startuje od 8 października.

źródło: championsleague.basketball
źródło: championsleague.basketball

Joachim Kaźmierczak 

Joachim Kaźmierczak

Read Previous

Kraków stolicą kajakarstwa slalomowego

Read Next

Ugonoh, z nowymi nadziejami, wraca na ring

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *